ja bardzo bałem się wszelkiego rodzaju zwierzchników, dyrektora, tłumów w pracy, telefonów. wypowiadać się publicznie. zreszta dalej się boję ale mniej. mi pomogła terapia, wizualizacja, farmakologia jeśli lekarz zaleci może też bo mi nie. a najbardziej bardzo małymi kroczkami robić to czego się boisz wtedy gdy czujesz się na siłach. potem już się tego człowiek tak nie boi.
bardziej się bałem kiedyś wykonać jakiś telefon niż skoczyć na spadochronie. a to wszystko wina tylko złych mysli, szurniętego dziecinstwa w moim przypadku. człowiek tyle musi się namęczyć, ale bardzo pozdrawiam:) trzymaj się