Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Ubezwłasnowolnienie? #55924
mieliśmy podobną sytuacje, mama wieziała rozwód i zarządała alimentów, które płacił nam fundusz alimentacyjny, bo tata już stracił prace. Normalnie odciągaliby mu z konta, ale o to też trzeba wnieść sprawe, bo powinien sam płacić ustanowione alimenty. O ubezwłasnowolnieniu nic nie wiem, możesz wybrać sie do różnych punktów darmowych porad prawnych lub nawet paisać on-line, wystarczy wpisać w wyszukiwarce "darmowe porady prawne"
powodzenia w działaniach, trzymam kciuki 🙂
w odpowiedzi na: poczucie winy #55923Zbyszku bardzo mnie zasmuciłeś swoimi postami i tym że wogóle istnieje taka teoria.
Również uważam że nie prowadzi do niczego dobrego tylko zwiększa poczucie winy, które wiekszość z nas w sobie nosi.
Moja rada: skończ z tą filozofią,ktokolwiek ci polecił te książki był niekompetentny i chyba sobie exsperymentował na Tobie.
No chyba że ci pomaga ta teoria, kto wie może szlony doktorek znajdzie cudowny lek.
Tylko że tym sposobem bierzesz na siebie odpowiedzialność za losy całego świata, jesteś pewien że to uniesiesz? Jeśli tak to jak długo?
Wybaczyć im… pewnie że byłoby dobrze, wybaczyć i zapomnieć o tym że istnieją. To byłoby rozwiążanie idealne, lecz niemożliwe. Ale to nie jest twoja wina. Zycie nigdy nie było sprawiedliwe, ludzie rodzą sie w krajach wojny i umierają jako dzieci, bez swojej winy.Edytowany przez: yenny, w: 2008/07/01 20:21
w odpowiedzi na: Skąd się bierze ta samoagresja? #55863babsy, przeżywam podobne katusze do ciebie, a raczej przeżywałam, bo teraz jestem na lekach antydepresyjnych.Nie wiem czy chodzisz do jakiegoś psychologa lub psychiatry, jak nie to polecam sie wybrać, oceni czy masz depresje czy nie. Jeśli masz to raczej nie dasz rady sama z tego wybrnąć.
Ja jeszcze przed leczeniem pomagałam sobie w ten sposób że wyobrażałam sobie że jestem dwiema osobami. Wtedy jedna mówiła drugiej że ją kocha bez względu na to jaka jest i wybacza jej wszytkie błędy 🙂w odpowiedzi na: poczucie winy #55862Dziekuje bardzo za słowa otuchy i zrozumienia Bronku 🙂
Zdecydowałam sie już na terapie, ale okazało sie że musze najpierw wyleczyć sie z depresji. Teraz już wszytko idzie w dobrym kierunku 🙂w odpowiedzi na: poczucie winy #55807ale ja sie lubie, tzn lubie to jak wyglądam i jak sie zachowuje. Nie lubie tylko swoich błędów i nie potrafie ich sobie wybaczać
zerwałam nawet z paroma chłopakami z powodu moich błędów których oni byli świadkami – nie chciałam żeby ktoś je pamiętał.Edytowany przez: yenny, w: 2008/06/26 21:00
w odpowiedzi na: psychotropy #55792a no widzisz jakie to człowiek głupoty wypisuje z niewiedzy :laugh:
w odpowiedzi na: Przyjażń – co to takiego? #55791Loretka – mam podobnie, nie potrafie odmówić pomocy, bo potem wyrzuty sumienia i obwinianie siebie, że może jakbym pomogła byłoby inaczej. Zawsze byłam traktowana jak karetka pogotowia – jak ktoś z przyjaciół potrzebował pocieszenia czy wsparcia tel do mnie, ja wszystko rzucałam i biegłam na złamanie karku. I to sie zdarzało często. Kiedy sama załczełam mieć problmey a przyjaciele nie zwracali na nie uwagi, pomimo moich sygnałów, zaczełam sie zastanawiać czy to są moi przyjaciele. Raz nawet usłyszałam w odpowiedzi na moje zwierzenia "sory że bede taraz samolubna, ale ja jestem bardziej nieszczęśliwa, bo rzucił mnie chłopak" :blink: Ale naszczęście jeszcze mam siłe krzyczeć i powiedziałam im że mam depresje, że biore leki i widze że też chcą mi pomóc. Karetka pogotowia też sie czasem psuje, zwłaszcza jak wiezie za dużo osób 😉
w odpowiedzi na: Przyjażń – co to takiego? #55771Niestety mam też podobny problem, zawsze wiecej daje w kontaktach miedzyludzkich niż oczekuje w zamian, a nawet jestem zmieszna jak ktoś za bardzo sie o mnie troszczy. Co to jest przyjaźń? No chyba wiesz to skoro piszesz że miałeś przyjaciela. Przyjaźń jest jak wiesz że możesz na kimś polegać w potrzebie i jak on na tobie też może polegać, kiedy lubicie razem spędzać czas i możecie pogadać niemal o wszystkim. Przynajmniej ja tak to widze. Ludzie którzy są wokół nas tylko kiedy jest wesoło i śmiesznie to nie przyjaciele tylko znajomi. Też są potrzebni. Przyjaciół nie znajdziesz na zawołanie, bo trzeba z kimś wypić "beczke soli" żeby móc go nazwać przyjacielem. Niemniej jakbyś miał ochote z kimś pogadać polecam sie 🙂 yennyyo@gmail.com
Edytowany przez: yenny, w: 2008/06/26 00:15
w odpowiedzi na: psychotropy #55770dzieki curious 🙂
ciesze sie że też ktoś uważa że jestem w ciężkej sytuacji, bo psycholog nic nie mówiła (chyba zagadałam ją na śmierć, bo wreszcie miałam komu sie pożalić), a psychatra tylko przytakiwał ze znudzeniem. W domu ciągle słysze że wmawiam sobie tą depresje i że mam sie wziąść w garść, albo pretensje że kolejny egzamin oblany! Ale jak mam sie uczyć jak wogóle nie moge sie skupić?
Nie chciałabym jednak całe życie jechać na psychotropach..
boje sie że już nie znajde sobie faceta bo kto by chciał być z osoba która nie radzi sobie sama ze sobą 🙁w odpowiedzi na: Ludzie-Lustra #55746ja widze czasem moją mame w lustrze i cały czas sie boje że jestem taka sama jak ona i że tak samo zmarnuje swoje życie (mąż alkoholoik, niekończąca sie depresja). Ale czy naprawde jestem do niej podobna (oprócz wyglądu)? Tego nie wiem. Ludzie nie mówią mi jaka jestem, chyba trudno jest komuś powiedzieć jak sie go widzi. Ja zawsze obawiam sie że kogoś uraże.
-
AutorWpisy