Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: czymże jesteśmy bez naszych marzeń?… #39906
The End… Maybe the begining? 🙂
Ta scenka rodzajowa ma dwa zakonczenia… Jedno radosne, drugie smutne… Mgła. Wszystko zależy od nas!
Chcę wierzyć, że zdażyły urosnać mu skrzydełka… i więrzę… w koncu kiwi bardzo wiele zrobił, by spełniło się jego marzenie… dokonał rzeczy niemożliwych przecież, jak na takiego małego ptaszka bez skrzydełek.Ktoś mogłby powiedzieć, że stworzył sobie sztuczne warunki, że to nie jest prawdziwe życie… że nagiał rzeczywistość do własnych marzen, że zaryzykował… ale chyba chodzi głownie o nabycie umiejętności?
Też czasem wydaje mi się, że nie mam rak, że nic ode mnie nie zależy :y32b4:
w odpowiedzi na: czymże jesteśmy bez naszych marzeń?… #39899[url]http://youtube.com/watch?v=g0G9vDKcdLg&mode=related&search=[/url]
Teraz dobrze 😉
Edytowany przez: Zetka23, w: 19.04.2007 14:57
w odpowiedzi na: dziele sie!!!! bierzcie #39059Dziękuję bardzo :laugh:
Tylko kiedy ja to przeczytam… :ohmy: urwanie głowy… czytam o jakiś duperelach strajkach i nie mam czasu na lekturkę :dry:
Może ma ktoś troszkę czasu na zbyciu? :laugh:
Pozdrawiam ciepło i dziękuję jeszcze raz :*w odpowiedzi na: O prawdzie…. #39056No ale z drugiej strony… przed otoczeniem możemy robić dobra minę do złej gry… brać udział w kiepskiej szopce czyli okłamywać świat.. a w środku besztać siebie i poniewierać samego siebie, że znowu nie postapiliśmy tak, jak naprawde czuliśmy…
No nie wiem… ostatnio bardzo łatwo przychodzi mi wyrażanie siebie, tego co myślę… (oczywiście w granicach rozsadku i grzeczności 😛 ) z tego powodu wprost rozpiera mnie duma 😛 i czuję, że życie jest piękne i lekkie… :laugh: ale kiedy zmuszam się do czynu z serii "bo trzeba być uprzejmym" wobec kogoś, kto nie byl w porzadku wobec mnie, to czuję się, jakbym wymierzyła policzek sama sobie… tak jakbym traciła siebie… czuję zmęczenie, czuję się przybita, ogarnia mnie marazm i ogolne zobojętnienie…
Wiem, jestem kiepska aktorka, można czytać moje emocje, jak otwarta księgę :rolleyes: dobrze to czy to ¼le? :huh:Prawda uskrzydla jak jasna cholewa :laugh:
w odpowiedzi na: O prawdzie…. #39051Okłamywać siebie to najgorsze świnstwo i krzywda, jaka może sobie człowiek wyrzadzić…
a z drugiej strony… czy można okłamywać samego siebie?w odpowiedzi na: dziele sie!!!! bierzcie #38958Ja też, ja też, ja też… :laugh: mogę prosić o przesłanie e-booka? :laugh:
black_eyed2001@interia.pl
🙂w odpowiedzi na: czemu tak długo boli? #38915Moj ojciec zrobił mi awanturę, kiedy przyjęto mnie to liceum ogolnoksztalcacego… bo wg niego miałam iść do zawodowki i zarabiać na siebie ("bo ja w Twoim wieku to już dawno pracowałem na swoj majatek dorobkowy… a Ty co?") … Sytuacja powtorzyła się cztery lata po¼niej, gdy zamiast szukać pracy, rozpoczęłam studia….. Teraz piszę pracę magisterska, nie żałuję, że go nie posłuchałam, bo przemawiała przez niego zazdrość, że mogę osiagnać w życiu coś więcej niż on i chęć podporzadkowania mnie sobie…
:dry:Gonzo… masz siłę, poszukaj jej w sobie! 🙂 I odpowiedz sobie na zadane w nieco przewrotny sposob pytanie: dlaczego nie miałbyś się nadawać? 😉
Ja w ciężkich chwilach też mam watpliwości, ale chyba to normalne, że człowiek się zastanawia, czy dobrze robi? :rolleyes:
nie po to zarywałam te wszystkie noce w kolejnych sesjach, by teraz żałować wyboru tylko dlatego, że komuś tam on nie odpowiadał… hmm komuś tam… no niby mojemu ojcu, ale skoro on nie poczuwał się do roli bycia ojcem, to czemu ja mam go tak traktować…
Przejmujesz się jego zdaniem dlatego, że mimo wszystko to jest właśnie Twoj ojciec i jak każde dziecko pragniesz, by akceptował Ciebie i Twoje wybory i wspierał Cię dobra rada… ale czy powiedział Ci dlaczego uważa, że się nie nadajesz? Podał Ci argumenty? Nie widzę.w odpowiedzi na: Nowe uzalenienie ;-) #38751Muzyka… dawno nie było dnia, żeby sasiedzi nie stukali w kaloryfer.. :ohmy: 😆 mam zamiar sprawić sobie mp3 (bo jeszcze nie mam, co mnie dziwi), ale wtedy to… zawsze i wszędzie będzie mi ktoś wrzeszczał do ucha :laugh:
-
AutorWpisy