Jako dziecko bylam bardzo zamknieta w sobie, chociaz na zewnatrz wygladalo to zupelnie inaczej- zawsze usmiechnieta, sympatyczna i uczynna. Panie nauczycielki wychwalaly mnie jaka to spokojna i powazna dziewczynka jestem. A ja tak na prawde dusilam wszystkie te okropnosci, ktore zgotowal mi ojciec w srodku. Dusilam, dusilam az w koncu wszystko wyplynelo.
Zaczelo sie od napadow leku i fobii. W takim stanie wyjechalam 400km od domu na studia; byle jak najdalej. Przez jakis czas bylo w miare dobrze, wciagnela mnie nauka, nowi znajomi. Wtedy poczulam jak zyja inni ludzie, ze mozna jesc posilki kiedy sie chce a nie pod nadzorem, mozna wlaczyc ulubiony program bez strachu, ze zaraz wejdzie z awantura pijany ojciec, mozna miec znajomych i zapraszac ich do siebie! Idylla nie trwala dlugo; niezaleczona rana zaczela dawac o sobie znac. W miedzyczasie dowiedzialam sie z podrecznikow o DDA (studiuje resocjalizacje). „Bomba wybuchla” na 3 roku. Nie moglam jesc, nie moglam spac, znowu pojawily sie leki i fobie. W glowie tysiace mysli, ktore jednak nie dawaly mi odpowiedzi na to CO SIE ZE MNA DZIEJE? Pomimo, ze spalam okolo 4 godziny dziennie, czulam jakbym wypila 10 redbuli. To uczucie mozna porownac do stanu najwyzszej gotowosci, kiedy kazda komorka w twoim ciele wrze niczym gotujaca sie woda. Nie chcialam czekac na samozaglade; zglosilam sie na terapie. Minelo 9 miesiecy i jestem zupelnie innym czlowiekiem. Dowiedzialam sie mnostwo rzeczy o sobie, o tym, ze mam uczucia i calkowite do nich prawo. Ze jestem osoba silna psychicznie i wrazliwa, wiec moge realizowac swoja pasje (a jest nia psychologia i psychoterapia) i w przyszlosci byc rowniez terapeutka. Co najwazniejsze pokochalam siebie i wszystkie emocje, ktore na codzien ze mnie wyplywaja. Pogodzilam sie z tym, ze mam ojca alkoholika i tyrana a mama na to nigdy nie zareagowala. Jestem szczesliwa i pewna siebie osoba, ktora kocha zycie. Wszystkim osobom, ktore juz wiedza, ze sa DDA chce powiedziec : POPROSCIE O POMOC BO SAMI SOBIE Z TYM NIE PORADZICIE. TERAPIA W NASZYM PRZYPADKU JEST JEDYNYM ROZWIAZANIEM. TO CZY BEDZIECIE SZCZESLIWI I ZALOZYCIE NORMALNE RODZINY ZALEZY TYLKO OD WAS.

P.S. przepraszam, ze pisze bez znakow, ale jestem obecnie za granica. Pozdrawiam.


Kasia