Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #241376
Zerwałem dziś z dziewczyna. Nie układało się nam, nie mogliśmy się często zrozumieć. Nie wiem na ile jest to związane z moim dda.. obwinila mnie, zrzucila cale zlo na moje barki..
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #241173Ja jestem w terapii od roku, ale "Terapię pogłębioną" zacznę po nowym roku. Też mam nadzieje, że uda mi się z tym poradzić.. bo słowa mojej dziewczyny zaczęły do mnie trafiać, a mianowicie:
"myślisz, że inną kobietę będziesz traktować inaczej ode mnie?"
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #241119Znowu po długiej przerwie, facet, dda:
Przez te 4 miesiące bardzo dużo się działo. We wrześniu wyprowadziłem się z domu, ale chyba nie o tym chciałem pisać, ale o ukrytym LĘKU, który przewraca moje życie do góry nogami.
To dziwne, że mając dziewczynę, która jest piękną i inteligentną kobietą, a zarazem bardzo zaradną, nie umiem tego docenić. Zaczynam doszukiwać się w niej wad, tylko po co? jakbym dążył do tego, by być sam, idealny ja. Widzę jak się alienuje i tym samym powielam schematy ojca. Nie umiem sobie z tym poradzić – moje myślenie mnie przeraża. Dlaczego ranię osobę, która chce dla mnie tak dobrze? która chce mi w tym pomóc, mnie wspierać. Osobę, która nie chce kopnąć mnie w tyłek i powiedzieć "ogarnij się, potem zwiąż z kobietą". Zauważyłem, że czym bardziej zaczyna jej zależeć, tym ja jestem dalej. Najgorsze, że nie wiem dlaczego.. najgorsze, że nie wiem co czuję… najgorsze, że moje główne odpowiedzi na pytania dziewczyny to "NIE WIEM" ..;/
to tak cholernie trudne…
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #229132ewafoka1 zapisz:
„Byczek1 zapisz:
„MateuszCZK zapisz:
„Dawno mnie tu nie było, co?Wiele się dzieje, bardzo dużo. Dziś uświadomiłem sobie, jak ogromne pokłady żalu do rodziców mam w sobie i jak często się za nich wstydzę, choć to ich wstyd, a nie mój. Nie sądziłem, że tak brakuje mi ich ciepła, akceptacji, ZAINTERESOWANIA. Sądziłem, że przyzwyczaiłem się już do ignorancji, a ich pieniężna forma wyrażania uczuć mi bardzo odpowiada. Myliłem się. Wiem, że to truizmy, że pieniądze szczęścia nie dają, lecz niezaprzeczalnie ułatwiają życie. Jednak ktoś mądrze to ujął, że uczuć nie można kupić… a szkoda, bo oddałbym chyba wszystkie pieniądze, które dostałem od rodziców, by stali się rodzicami naprawdę, na serio, nie tylko na papierze i żeby nie byli tylko maszynką do robienia pieniędzy…”
no właśnie, ten żal do rodziców…co z nim dalej zrobić. Jutro zapytam o to na grupie. to na prawdę jest męczarnia. Ale nawet męczarnia to mieszanka profitów i obciążeń…”
Męczarnią jest też odczuwać naraz dwa skrajne uczucia do rodziców: złość i wyrozumiałość względem tego jak się zachowywali jako rodzice. Patrząc na moich rodziców właśnie to odczuwam : złość, frustrację ze nie dali mi tego czego dziecko potrzebuje aby być dorosłym dobrze radzącym sobie z życiem człowiekiem, jednocześnie rozumiem ze sami pochodzili z rodzin alkoholowych i sami byli i są w pułapce. Nie wykształciłam w sobie dorosłego , który radziłby sobie z życiem takim jakie ono jest , raz smutne raz wesołe. Nie radzę sobie sama ze sobą , a muszę zajmować się rodzicami, w sumie już jednym rodzicem, mój ojciec zmarł w grudniu. Moja mama jest jak dziecko, przynajmniej ja mam takie poczucie , moja nadmierna odpowiedzialność przekracza moje możliwości i materialne i emocjonalne, muszę dźwigać swoje życie i jeszcze życie mojej mamy. Jak zazdroszczę ludziom , wam , których rodzice są samodzielni , obeznani w teraźniejszym świecie, samowystarczalni pod każdym względem, mają swoich znajomych i jakieś swoje sprawy. Względem zmarłego ojca takie same uczucia mi wracają jak względem mamy, zal ze miał takie a nie inne życie , złość ze nie umiał sobie radzić z życiem i ze nie dał mi tego co powinien dać dziecku ojciec. Kiedy patrzyłam jak umierał, w szpitalu, w domu , w hospicjum , płakać mi się chciało , płakałam ze nie każdy ma szanse wyrwać się z choroby , nie ważne jakiej , fizycznej czy emocjonalnej. Wszystko do mnie wraca , zal, współczucie , złość frustracja , branie na barki więcej niż DDA może udźwignąć . Będąc dzieckiem musiałam być dorosła, jestem dorosła a reakcje dziecka zostały, lęk , strach , poczucie braku wyjścia z sytuacji, poczucie obowiązku ratowania całej rodziny, i jeszcze ten żal nad losem rodziców….po co mi to….łatwiej by było ich nienawidzić!!!!!”
To Twoje życie i tylko od Ciebie zależy jak będzie wyglądać : )
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #229128Pewnie.
Tak w skrócie, afirmacja polega na pisaniu codziennie przez pewien okres czasu (ja piszę jedną afirmację przez 20dni ) po 20x dziennie zdania, które może nam pomagać. Można tym sposobem oszukać naszą podświadomość i uwierzyć, że tak jest naprawdę.. Wpisz sobie w google "afirmacje" i uzyskasz więcej informacji:)
Ja zacząłem pisać afirmacje: "jestem wyjątkowym człowiekiem z samego faktu istnienia" i powoli zaczynam w to wierzyć 🙂
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #229101Jak zwykle dawno nie pisałem.
Terapia wrze, choć przez okres wakacyjny mniej intensywniej. Dzięki terapii potrafię nieco stabilniej stąpać po ziemi, choć jeszcze często się chwieje, moje samopoczucie najbardziej – raz dobrze, raz źle.. a raczej – raz świetnie, a raz fatalnie.. Brak stanu pośredniego.
Aktualnie przebywam w domu rodzinnym, co nie jest dla mnie jakimś wspaniałym odczuciem. Niemniej, czuję się silniejszy w konfrontacji z nimi i potrafię się postanowić, powiedzieć swoje zdanie. Z uwagi na mój wiek, tj. 22 lata i 4 rok studiów, nie mogę sobie pozwolić na pełną szczerość i zwymiotowanie całego żalu do nich.. Choć oni, czasem są wspaniali, a czasem mnie gnoją.. Chwiejność w całym domu.
Nie jest łatwo, ale odnoszę wrażenie, że po każdym spotkaniu na terapii zaczynam czuć się lepiej. Wszystkie dołki w które wpadam, są o wiele mniejsze od tych, które kopałem wcześniej.
Zacząłem pisać afirmację, jestem ciekaw efektów. Co o tym sądzicie?
w odpowiedzi na: Dokąd się udać, w Gdańsku? #229100Zapisy były jakoś niedawno, dlatego aktualnie nie prowadzą naboru. Jest jeszcze jakiś ośrodek nowym porcie i w Gdyni coś jest:) Jeśli masz ochotę, to na zakopiańskiej – wejście od kartuskiej 57, prowadzone są mitingi dla dda 🙂 jeśli się nic nie zmieniło, to w piątki od 17 do 19 🙂
w odpowiedzi na: bez rodziny #227074Naprawdę wierzysz, ze nie somatyzujesz?
ja też kiedyś wierzyłem, przestałem.
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #227056Ja niestety nie widzę żadnych profitów z tego żalu..
w odpowiedzi na: Jestem DDA, nie jestem Nadczłowiekiem #226947Dawno mnie tu nie było, co?
Wiele się dzieje, bardzo dużo. Dziś uświadomiłem sobie, jak ogromne pokłady żalu do rodziców mam w sobie i jak często się za nich wstydzę, choć to ich wstyd, a nie mój. Nie sądziłem, że tak brakuje mi ich ciepła, akceptacji, ZAINTERESOWANIA. Sądziłem, że przyzwyczaiłem się już do ignorancji, a ich pieniężna forma wyrażania uczuć mi bardzo odpowiada. Myliłem się. Wiem, że to truizmy, że pieniądze szczęścia nie dają, lecz niezaprzeczalnie ułatwiają życie. Jednak ktoś mądrze to ujął, że uczuć nie można kupić… a szkoda, bo oddałbym chyba wszystkie pieniądze, które dostałem od rodziców, by stali się rodzicami naprawdę, na serio, nie tylko na papierze i żeby nie byli tylko maszynką do robienia pieniędzy…
-
AutorWpisy