Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Czy jestem DDA?

Przeglądasz 2 wpisy - od 1 do 2 (z 2)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarKaro_olina
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Hej! Nie jestem pewna czy jestem DDA ale na pewno jest coś ze mną nie tak…

    W moim rodzinnym domu zawsze był alkohol. Ojciec pij w garażu a awantury robił w domu, bil mamę która wołała żebym jej pomagała kiedy to się działo… Kiedy zaczęłam się stawiać bicie odeszło ale alkohol został. Przerodzilo się to w psychiczne bicie, ojciec przychodzi pijany i dogryzal w każdy możliwy sposób ale równocześnie dawał pieniądze i bawił się że mną… Teraz zastanawiam się czy nie winna jest mama? Nigdy mnie nie przytulala, nie dawała miłości, raz obroniła przed ojcem, kupowała sobie nowe ciuchy kiedy ja chodziłam w potarganych…  Od dziecka byłam odludkiem a kiedy rodzice kupili mi komputer to pokój był moim całym życiem. Uzaleznilam się od wirtualnego świata z czasem przerodzilo się to w depresję, samookaleczenia. To już za mną. Nie potrafię zrozumieć co się ze mną dzialo. Oboje rodziców całe życie pracowali. Jednak ja… Mając na karku 28 lat przpracowalam ledwie 3lata… Boję się pracować choć kiedy to robiłam byłam chwalona za pracowitość itp, boję się ludzi znaczy się tego co o mnie pomyślą… Taka stara a taka leniwa, nie pracuje, jest gruba, nie nada się…  Czemu nie potrafię iść do pracy? Powinnam się wziąść za siebie ale jak?

    To wszystko to małe wprowadzenie do tego co dzieje się w moim życiu teraz. Wyprowadziłam się z domu, mieszkam z narzeczonym i on jest alkoholikiem i zdecydowanie DDA (w jego domu alkoholikami jest oboje rodziców) . Mówi mi 4 piwa dziennie to normalne… Niedawno zdałam sobie sprawę że nie pamiętam kiedy rozmawialam z nim kiedy nie był podpity. Pije ale jest dla mnie dobry. Czuję że mnie kocha, nie robi awantur, sprząta po sobie, wszystko to było by idealne gdyby nie alkohol.  Ja zajmuję się domem, a równocześnie dziennie przeglądam oferty pracy nie rozsylajac żadnego cv. Jestem z nim od 5 lat, czy pracowałam czy nie ilość alkoholu się nie zmieniła w naszym domu. Ale od pewnego czasu czuje się samotna… Przez co grzebie w myślach. Czuję że potrzebuję pomocy, wsparcia ale nie robię za wiele by je uzyskać… Wiele razy mówiłam o terapii ale on zawsze wymiguje się praca, brakiem czasu… I tym sposobem po pracy siadamy przed tv on z piwem ja z czipsami i dni lecą dzień za dniem. Chyba doszłam do momentu w którym musze iść na terapię i wziąść odpowiedzialność za własne życie…

    Tylko że może najpierw jakąś dobrą dusza mnie wesprze, nakieruje…

     

    Jestem Karolina i potrzbuje Ciebie.

     

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 420

    Cześć, Karolina!

    Wiele razy mówiłam o terapii ale on zawsze wymiguje się praca, brakiem czasu…

    Hm, nie bardzo zrozumiałem kim się chcesz zająć – sobą czy narzeczonym? Skoro mówisz o sobie, to co on ma z tym wspólnego?

    Dobra wiadomość jest taka, że nic nie musisz. Jeśli nie idziesz na terapię, to przecież nie masz takiego obowiązku, to twoje życie i twoje czipsy. Ale skoro chcesz, to rozumiem, że coś ci w tym przeszkadza – co to jest takiego właściwie?

    Czuję że mnie kocha, nie robi awantur, sprząta po sobie, wszystko to było by idealne gdyby nie alkohol.

    Czy takiego okazywania miłości od niego oczekujesz?

    U mnie w domu nie było alkoholu (jestem DDD), ale też czułem się samotnie. Na terapii przekonałem się, że mam podobne doświadczenia co DDA i oczywiście każdy jest trochę inny, ale nie było osobnych metod pomocy dla DDD niż dla DDA.

Przeglądasz 2 wpisy - od 1 do 2 (z 2)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.