Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Brak drugiej osoby

Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
  • Autor
    Wpisy
  • szarotka3
    Uczestnik
      Liczba postów: 65

      Hej ! Musiałam rozstać się z bardzo bliską mi osobą, , z różnych względów, nie umiem poradzić sobie z brakiem tej osoby , tęsknię, oglądam zdjęcia itp. Najgorsze są poranki kiedy  ta osoba mi się śniła. Jestem już tym przytłoczona, minęły dwa lata a ja codziennie myślę o tej osobie. Może ktoś też tak miał ? I coś mi doradzi ?

      Krzysia T
      Uczestnik
        Liczba postów: 2

        Mi tez ciężko było zapomnieć, uwolnić się. Pomaga przypominanie sobie dlaczego nie jesteśmy już razem, nie oglądanie zdjęć, zablokowanie na social mediach, żeby mieć pewność, że nie napisze ani on do mnie ani ja do niego, unikanie miejsc, gdzie mogę go spotkać, wyrzucenie prezentów. Jest ciężko, ale to zdecydowanie pomaga wypłaszczać emocje.

        szarotka3
        Uczestnik
          Liczba postów: 65

          Tak, też sobie przypominam ale jest mi ciężko bo ta osoba była mi tak bliska jak nikt inny. Nie miałam z nikim takiego porozumienia i nie będę miała. Zamknęłam się na inne relacje. Nie chcę już przeżywać tego samego. Było różnie , wiadomo ale musiałam odejść bo nie mogłam wytrzymać braku zainteresowania moimi sprawami. Za bardzo się zaangażowałam, na pewno oczekiwałam niemożliwego.

          Nie mogę znieść tego smutku po prostu …

           

          szarotka3
          Uczestnik
            Liczba postów: 65

            <iframe src=”//www.youtube.com/embed/5DuZkK_trYY?si=wFmrt8Gq3WA2A0nK” width=”560″ height=”314″ allowfullscreen=”allowfullscreen”></iframe>

            kurianna
            Uczestnik
              Liczba postów: 101

              Cześć, Szarotka!

              Współczuję bólu po utracie bliskiej osoby. Słychać, że nadal to bardzo przeżywasz.

              Gdy przeczytałam Twój wpis, przypomniała mi się strata pierwszego chłopaka. Bardzo to przeżywałam, to była pierwsza miłość, zerwanie było nagłe i niespodziewane, bardzo bolesne. Podobnie jak Krzysia, wyrzuciłam wszystkie przedmioty, nie utrzymywałam kontaktu, straciłam też wspólnych znajomych. A jednak przez wiele lat tęskniłam i śniłam o tym człowieku, budząc się nadal zakochana, nawet w późniejszym związku. I mimo że relacja miała więcej cieni niż blasków.

              Pomogła mi dopiero terapia (choć nie wygasiła uczuć, ale pozwoliła je wyrazić, zniuansować i przeżyć do końca). Ważne było w niej przepracowanie relacji z rodzicami – jeśli tu są niedokończone tematy, to to bardzo wpływa później na relacje romantyczne, zwłaszcza na taką nieugaszoną tęsknotę. Współczuję, bo wiem, jak mocno dała mi się ona we znaki.

              Ostatnio słucham sporo o stylach przywiązania. I tu mi się też odsłoniło, że jako osoba o niespokojnym stylu przywiązania też tak przeżywam relacje – mocno, dążąc do bliskości, przeżywając je intensywnie w wyobraźni, tęskniąc, rozmyślając godzinami etc. Zwłaszcza odkrywcze było dla mnie poznanie terminu słowa „limerence” – rodzaj uzależnienia od przeżywania relacji w głowie raczej niż w rzeczywistości. Bardzo bliski mi temat. Jeśli słuchasz po angielsku i temat Cię interesuje, mogę polecić podcast, gdzie wskazują, jak sobie z tym radzić.

              Jeśli utracona relacja była po prostu częścią życia (tak jak w tym wzruszającym klipie Pink, który dzięki Tobie poznałam, dzięki) – tym bardziej współczuję. Wtedy pomaga mi perspektywa buddyjska, pogodzenie się z cierpieniem w taki „tu i teraz” sposób, żeby go nie zwiększać dodatkowo i się nie ranić bardziej. Akceptacja, tego, że to część życia. I że boli, bo było wartościowe.

              Pozdrawiam, życząc dużo samowspółczucia i łagodności dla siebie w tej żałobie po ważnej relacji.

              • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 dni, temu przez kurianna.
              szarotka3
              Uczestnik
                Liczba postów: 65

                Dziękuję za Twoją odpowiedź ,chętnie posłucham tego podkastu. Tak, też tak mam , że przezywam wszystko w swojej glowie .

                dda93
                Uczestnik
                  Liczba postów: 624

                  Szarotko, dwa lata to kawałek czasu, który powinien wystarczyć nawet na oswojenie się (co nie znaczy pogodzenie) ze śmiercią partnera. A co dopiero z rozstaniem, które – paradoksalnie – dzięki negatywnym emocjom wobec partnera takim jak poczucie zawodu, rozczarowanie, urazy, czy poczucie bycia potraktowanym nie fair powinno ułatwić „oderwanie się od danej osoby” i rozpoczęcie od nowa.

                  Dlatego mam w tym miejscu wrażenie, że Ty to uczucie do eks być może zbytnio pielęgnujesz, tak jakby Ci to sprawiało pewien rodzaj słodko-gorzkiej przyjemności. Oglądanie starych zdjęć i regularne rozmyślanie o byłym to moim zdaniem na dłuższą metę na pewno niezdrowa praktyka. W przeszłość na pewno warto zerknąć by wspomnieć czasem chwile dobre i zrozumieć istotę swoich błędów i niepowodzeń – ale nie warto się w niej nurzać.

                  Drugi trop mam taki, że być może nie chodzi w ogóle o tego konkretnego faceta. On być może jest tylko symbolem – Twoich (zawiedzionych) nadziei, wyobrażeń o związku i Twojej wizji relacji, która legła w gruzach. Jeżeli chcesz iść dalej (bo może nie chcesz), być może powinnaś to rumowisko minąć i spróbować od nowa – najpierw „stając w prawdzie” przed sobą jaki scenariusz ma szanse powodzenia, a co należy raczej między bajki włożyć.

                  Trzecia sprawa – to „przeżywanie relacji w głowie, a nie w rzeczywistości” i fantazjowanie. Nie wiem na ile jest to cecha ogólnie kobieca, a na ile osób z syndromem DDA lub współuzależnionych. Spotykając takie osoby miałem czasem wrażenie, że nie interesuję ich jako człowiek z krwi, kości i emocji, a staję się dla nich tylko emocjonalnym „fetyszem”. Trochę tak jak dla niektórych mężczyzn kobieta, której przyglądali się na ulicy i o której będą rozmyślali długo przed snem, ale nigdy nie będą chcieli naprawdę jej poznać. A takie poznawanie drugiego człowieka jest naprawdę dalekie od fantazji i czasem może być pełne miłych niespodzianek, a czasem jak tor z przeszkodami.

                  Tak męskim okiem patrząc…

                Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
                • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.