Najwyzszy czas – nieoficjalna STRONA DDA

Najwyzszy czas

Najwyzszy czas 2018-02-12T22:34:02+00:00

Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Najwyzszy czas

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 27)
  • Autor
    Wpisy
  • emperor
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Czesc, witam wszystkich

    Najwyzszy czas zeby w koncu przed samym soba, a takze przed innymi, szczerze odpowiedziec  na pytanie czy jestem DDA. Wczoraj po dlugiej bitwie z wlasnymi myslami, przeczytaniu dokladnie o tym kto to DDA, stwierdzam ze tak.

    Wczesniej nawet nie slyszalem o czyms takim. Moze raz, byla dziewczyna cos mi wspomniala, ale nawet nie bralem tego do glowy….bo przeciez bylem z „prawie normalnej rodziny” . Kto by tam sie przejal.

    Gdyby tak teraz opisac wszystko co sprawilo to jaki jestem to potrzebowalbym czasu do rana a i to pewnie by nie wystarczylo.

    Jednak napisze o skutkach, ktore doprowadzily do tego ze w koncu zebralem sie do wyciagniecia pewnych wnioskow.

     

     

    emperor
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Jeszcze tak w ramach wstepu, krotki opis samego siebie

    Dlaczego nie chcialem na poczatku uznac sie za DDA, bo kazdy widzi inaczej tragedie i to jakie ma skutki. U mnie akurat bylo roznie lecz tak bardzo tragicznie z mojego dotychczasowego punktu widzenia nie. Bez problemu skonczona szkola srednia, matura, normalne a nawet dobre powodzenie u dziewczyn, budowa ciala normalna z lekkim narzekaniem na kilka kilo za duzo, ale troche cwiczen i wszytsko bylo ok.

    Zaraz po maturze i zdanym egzaminie zawodowym wyjechalem do pracy za granice. Po jakims czasie kupilem auto, sam moglem wynajac mieszkanie, na moje wlasne potrzeby i zachcianki zarabialem wystarczajaco. Takze normalny chlopak, ktory mial i auto i mieszkanie, schludnie ubrany, fryzurka tez nie najgorsza, wypachniony, moze lekko narcyzowaty.

    Tak ogolnie mozna opisac kilka ostatnich lat mojego zycia.

    Powracajac do tego co poruszylem wczesniej, do skutkow. Zauwazylem ze coraz mniej potrafie panowac nad piciem. Tzn. zawsze  mialem mocna glowe. Jednak od pewnego czasu zdarzalo mi sie wracac do domu bez swiadomosci co robilem przez ostatnie kilka godzin. Zawsze jednak trafialem do domu, w miare bezpiecznie. Kilka szarpanin, wiekszych bijatyk, ale ogolnie jakims trafem udawalo mi sie ujsc w doscyc dobrym stanie.

     

    Dzis nie potrafie sobie poradzic z ulozeniem niektorych spraw, chcialem opisac je w miare przejrzyscie jednak dzis nie umiem sobie dac z tym rady.Strasznie duzo informacji przeplywa mi teraz przez glowe i chcialbym opisac wszystko dla lepszego obrazu mnie, tu na forum. Jednak nie wiem czy jest sens zaczynac od poczatku.

    Ale wiecie co, zajebiscie sie ciesze ze w koncu sam przed soba potrafie przyznac ze jestem DDA i teraz wiem skad takie zycie a nie inne.

     

    Chetnie uzewnetrznie sie tu z moimi doswiadczeniami i przezyciami, bo tylko w taki sposob mozna cos wygrac .

     

     

    Alizee
    Uczestnik
    Liczba postów: 387

    No właśnie ciekawe jak to jest z tym nie panowaniem nad piciem. Czy picie po to, żeby się upić za każdym razem  a nie dla przyjemności to juz problem? Albo potrzeba takiego resetu mózgu raz na jakiś czas?

    Co prawda do domu tez jeszcze jakoś trafiam, pracy nie zawalam. Ale od jakiegoś czasu zastanawiam się kiedy zaczyna się problem z piciem.

     

    emperor
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy iść z nastawieniem „żeby się najebać do nieprzytomnosci”.

    Czesto gdzieś w trakcie zabawy wychodzi to że w pewnym momencie juz nie wiem ile wypiłem i nie potrafię określić czy (tu przesadnie) mózg jeszcze rejestruje czy już nie.

    Na drugi dzień jak słyszę co się działo to nie umiem sobie przypomnieć niektórych rzeczy.

    Czesto też wracając od znajomych z imprezy zdarza mi się zachaczyc o bar.

     

    Jedyne co mnie cieszy w tym całym chlaniu to to że nigdy nie zaliczylem ciągu, maratonu itd.

     

    A odpowiadając na Twoje pytanie : moim zdaniem problem z piciem zaczyna się wtedy gdy np kończysz imprezę inaczej niż to miałeś zaplanowane.

    Chociaż ja tak szczerze powiedziawszy nigdy nie planuje jak się skończy. Może to właśnie był mój błąd. Może trzeba sobie postawić w życiu jak i piciu jakąś barierę i tego się trzymać a nie pozwolić się ponieść .

     

    To w sumie dobre moim zdaniem. Postaram się wprowadzać to w życie.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 236

    Spotkałem się z takimi twierdzeniami terapeutów, że najpierw należy załatwić problem z piciem, a dopiero potem leczyć swoje dda. Nawet jeden kolega odszedł z dda do aa, kiedy terapeuta powiedział mu, że alkohol to jego główny problem – mieszanie tych mityngów ponoć nie jest najlepszym rozwiązaniem.

    emperor
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Akurat u mnie, brak kontroli nad piciem jest tylko jednym z objawów bycia DDA. Bardziej przytłacza mnie ogół tego co życie w dysfunkcyjnej rodzinie pozostawiło a raczej wykształciło w mojej psychice

     

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1090

    Według mnie problem z piciem zaczyna się wtedy kiedy sami nie potrafimy się powstrzymać. Znajdujemy sobie wymówki typu bo koledzy namówili i głupio było odmówić, bo ktoś mnie wkurzył. Zawsze znajdzie się wytłumaczenie. Jeżeli ktoś upicie traktuje jako reset, to dla mnie ma poważny problem, nie tyle z piciem co z życiem. Picie jest tylko drogą ucieczki, faktycznie prowadzącą do samozniszczenia.

    Alizee
    Uczestnik
    Liczba postów: 387

    No u mnie raczej ciężko o dda prędzej ddd ale też odbiło się to nieźle na mojej psychice. I alkohol nadal chyba jest taką ucieczką od tej dysfunkcyjności w rodzinie.

    Pocieszające jest trochę to, że tak jak  piszesz to też żadnych ciągów, maratonów nie ma ale już z tym planowaniem jak skończy się impreza to jak na razie plan jest jeden: na pewno nie wrócić trzeźwym.

    Alizee
    Uczestnik
    Liczba postów: 387

    Fenix, masz 100% racji. Jakbym czytała o sobie.

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1090

    Czasem to tylko kwestia siły woli i nie przejmowania się tym co kto mówi i jakie będzie miał zdanie na mój temat. Nie mam ochoty pić, to nie piję i nikt mnie do tego nie zmusi. A szara rzeczywistość i tak dopadnie tylko z jeszcze większą siłą.

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 27)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.