Toksyczna relacja ze sobą samym – zdrowiejemy – nieoficjalna STRONA DDA

Toksyczna relacja ze sobą samym – zdrowiejemy

//Toksyczna relacja ze sobą samym – zdrowiejemy
Toksyczna relacja ze sobą samym – zdrowiejemy 2018-01-11T13:51:12+00:00

Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Toksyczna relacja ze sobą samym – zdrowiejemy

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)
  • Autor
    Wpisy
  • KiiiXa
    Uczestnik
    Liczba postów: 23

    Nowy rok, nowy ja słyszeliście już to gdzieś ? Tak zapewne milion razy w towarzystwie, czytaliście na portalach internetowych itp. Jednak czy to ma jakiś sens ? Jeśli chce się coś zmienić,  to się to zmienia. Cel- pal !

    Wracając do tematu.Toksyczna relacja ze sobą samym, czy znasz takie myśli jak
    >jestem beznadziejna
    >niczego nie osiągnę
    >ogarnia mnie smutek,chandra(często bez powodu)
    >wciąż obawiam się o mój związek/relacje
    >boje się podejmować trudnych decyzji
    >czuję niemoc w stosunku do swoich negatywnych myśli
    >często tworzę negatywne scenariusze.

    Jeśli choć z częścią sięutożsamiasz czytaj dalej.

    Od czasu dorastania zmagam się z bardzo zaniżona samoocena, częste słowa krytyki ze strony ojca najwyraźniej strasznie zaniżyły moja opinie o sobie. Stałam się zastraszonym dzieckiem. Bałam się wyrażać swoja opinie publicznie, wciąż patrzyłam na siebie przez pryzmat innych. Nie umiałam realistycznie spojrzeć na to, kim jestem.Zauważałam same wady, asymilowałam się od ludzi. Często krytykowałam siebie i nie umiałam przyjmować komplementów, zawsze je negowałam. Dochodziło do tego, że gdy wchodziłam w związek to po jakimś czasie bałam się o jego rozpad. Wciąż potrzebowałam czułości, wiecej ciepła na tyle mocno, że tą miłością przytłaczałam partnera. Im bardziej chciałam go utrzymać przy sobie, tym bardziej goodpychalam, przez co zataczałam krąg nieprzyjemnych konsekwencji. On miał dość ciągłego traktowania mnie jak dziecka a ja czułam się odrzucona. Kochałam za bardzo…

    Postanowiłam coś zrobić. Początkowo chciałam zacząć od terapii jednakże długi czas oczekiwania rozwiał moje wątpliwości, muszę wziąć się w garść. Nie chciałam kończyć kolejnego związku, nie chciałam być sama, ale nie chciałam tego tez robić sobie. Rozmawiałam z moim wybrankiem. Powiedział, że go to przerasta, że nie umie być z osobą która nie kocha siebie. Lament, płacz, panika taka była pierwsza reakcja.

    Kolejnego dnia jednak stwierdziłam DOŚĆ. Nie chce po raz kolejny czuć się złe. Nie tym razem. Nie! Zaczęłam szukać w internecie wiadomości o toksycznej miłości w związku z syndromem dda. Właściwie nie dowiedziałam się niczego więcej niż tego, co wiedziałam. Czyli kochamy za mocno, bo nie dostaliśmy tej miłości w dzieciństwie, potrzebujemy na każdym kroku być doceniani w formie takiej, jakiej najczęściej nie dostaliśmy albo dostaliśmy za mało. Co wiąże się z tym, że chcemy mieć kontrole. Może dochodzić do takich sytuacji jak np. kontrola swojego partnera. Tak jak kiedyś kontrolnie badaliśmy grunt w rodzinnym domu. Czy ojciec/matka już wypił? Czy jest agresywny? Czy będzie robił awantury? Tak, teraz gdy jesteśmy dorośli wciąż dużo z nas obawia się o swoja pozycje partnera\partnerki choć często nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
    Żyłam złudzeniami, ciągłymi< obawami i strachem. Objawiało się to nawet w mojej postawie. Chodziłam przygarbiona często smutna zamyślona. Na każdym kroku <szukałam tylko powodu smutku często sama go tworzyłam.
    Pokochać siebie.
    Gdy zaczęłam czytać artykuły dotyczące zaniżonej samooceny były tam opinie i komentarze ludzi, którzy również borykali się z podobnymi do mnie problemami.
    Przeczytałam artykuł „Zacznij od siebie, pokochaj siebie”. Tak jak traktujesz ludzi wokół siebie, tak otocz opieka siebie samą, daj sobie trochę miłości. Przytulaj się wewnętrznie, dawaj sobie czułość. Dbaj o siebie by poczuć się jeszcze lepiej, zrób ładny makijaż, ubierz sukienkę Choć wyprostowana patrz ludziom w oczy. Uśmiechaj się. Zauważ małe radości dnia codziennego. Mów do siebie w środku bądź do lustra „ Jesteś wartościową, ważną osobą”
    Na początku wydawało mi się to strasznie infantylne, jednak stwierdziła czemu nie?. Wdrążyłam to w życie. Zaczęłam częściej czuć się zwyczajnie dobrze, zaczęłam lubić spędzać czas ze sobą. Maseczka, dobry serial, kakałko . Zaczęłam dostrzegać pozytywy, które zachęcają do działania i pozwalają prowadzić normalny tryb życia. Zaczęłam skupiać się na swoim hobby,odnowiłam jedno z nich wspólnie kupiliśmy rowery i<jeździmy nimi czy to do pracy czy na przejażdżkę.

    Co ważniejsze zaczęłam zauważać, ze miłość można wyrażać w inny sposób niż tylko przytulanie, całowanie czy sex. Przeszłam do kolejnego etapu teraz skupiam swoja uwagę na hobby oraz na sobie. Gdzieś w głowie wciąż świta mi myśl „Jeśli pokochasz  siebie, pokochasz świat naprawdę”.

    Bywają gorsze momenty, kiedy nie umiem pozbierać myśli tak ich dużo ale czy to tak istotne ? Wiem już, że myśli przychodzą i odchodzą, scenariusze podobnie.
    Jedyna osoba, która kieruje tym co w środku to ja sama, więc muszę walczyć każdego dnia, nagrodą jest spokój,szczęście,miłość i życie w zgodzie ze sobą samą.

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1079

     

     

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1079

     

     

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1079

     

     

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1079

    <span class=”Apple-style-span” style=”line-height: 0px;”>Brawo Ty 🙂 Ja dokładnie w ten samsposób odbudowywałam swoje poczucie wartości. Sprawdza się, chociaż początki są trudne. 🙂 Jakiś chochlik wkradł się wcześniej, wykasował tekst i wysłał kilka razy 😉 Pozdrawiam i trzymajmy tak dalej. :-)</span>

    KiiiXa
    Uczestnik
    Liczba postów: 23

    Nie wiem czy to ze stronką jest coś nie tak czy co ale nie widzę twojej odpowiedzi.

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1079

    Już widać 🙂

    szorstkiczopekszorstkiczopek
    Uczestnik
    Liczba postów: 35

    Zawsze jak czytam takie „robię coś partnerce/partnerowi nie tak” to mnie zastanawia – jak to jest mieć kogoś.
    Pewnie nie jestem tu jedynym który 90% swojego życia spędził w samotności.
    I tak czytam te rzeczy o pokochaniu siebie – i brzmi to strasznie banalnie.
    Co z tego że tu i tam dam sobie głaska, będę sobie mówił „jesteś wartościowy”.
    Jak moje samotne i bez nikogo życie zweryfikuje takie „akcje”.
    Bo obiektywnie – nikogo za bardzo nie obchodzi że jestem wartościowy.

    To jak w tym problemie filozoficznym – czy drzewo które pada w pustym lesie wydaje dźwięk?
    Czy można mieć jakąś wartość w kompletnej samotności?

    Jesteśmy przecież istotami społecznymi.

    michal84
    Uczestnik
    Liczba postów: 662

    Przez kata byłem samotny i bez wartości. Pokochałem Siebie, pracowałem nad sobą, zdobyłem pokorę i zapomniałem co to samotność.

    KiiiXa fajnie że pokochałaś Siebie. Kiedyś wydawało mi się to nierealne i w ogule jakieś głupie ale dziś sam Siebie kocham. I świat jakiś taki lepszy się stał:)

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1079

    Szorstki, bo to nie chodzi o samo dawanie sobie głasków i mówienie sobie, że się jest wartościowym. Chodzi o to, żeby samemu nabrać pewności, że tak jest. Jeżeli opieramy się tylko i wyłącznie na opinii innych, to nigdy tego poczucia własnej wartości nie zbudujemy, albo będzie to budowla na glinianych nogach. Czasem ludzie zawodzą, zmieniają zdanie na nasz temat. Czy to znaczy, że stajemy się wtedy bezwartościowi? Według mnie, absolutnie nie.

    Piszesz o samotnym życiu. A czy Ty sam dajesz szansę komuś na poznanie Ciebie?

    Zamykając się we własnych samotnych światach, sami budujemy dla siebie więzienie. Może warto na początek wykuć chociaż małe okienko na świat?

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.