Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Dążenie do bliskiej relacji

Otagowane: , ,

Przeglądasz 3 wpisy - od 11 do 13 (z 13)
  • Autor
    Wpisy
  • truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 542

    Moje doświadczenie jest takie, że nie chodzi o myśli, tylko o uczucia. Zajmowałem się czymś albo uciekałem w wyobraźnię, żeby nie dopuścić samotności, lęku i żalu, które siedziały we mnie całe życie. To nie były jakieś konkretne myśli, tylko poczucie, które mnie przygniatało. Na terapii mogłem tego dotknąć i poćwiczyć trochę nowych zachowań, z czego najważniejsze do dziś są dwie – w miarę możliwości ciągłe sprawdzanie jak się czuję i zaspokajanie swoich potrzeb (również na bieżąco, jak się da). Teraz te uczucia do mnie też przychodzą, tylko łatwiej mi faktycznie coś robić dla siebie zanim się rozrosną do takich rozmiarów, że wolę uciec, więc i łatwiej odpływają.

    Rozumiem też twoją potrzebę wejścia w związek i jest mi to bliskie. Spotkałem ostatnio osobę, która dała sobie kilka lat na porządki i dopiero teraz się otworzyła na związki. To zupełnie nie jest moje i nie chcę ignorować tej tęsknoty – zajmuję się sobą i tak, a na związek jestem otwarty równolegle, tylko patrzę bardziej realistycznie.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 745

    Z mojej perspektywy najniebezpieczniejszym motywem wchodzenia w związek jest pragnienie poczucia się dla kogoś WYJĄTKOWYM. To bardzo typowe dla DDA, podszyte narcyzmem,  pragnienie. Można je zaspokajać na różne sposoby, na różnych poziomach bliskości i z wieloma osobami naraz. Budowanie zdrowego związku to coś zupełnie innego.

    niewyrafinowanyniewyrafinowany
    Uczestnik
    Liczba postów: 9

    Jakubek, dzięki za Twoją odpowiedź. Tak jak wspomniałem wcześniej jestem na 12 krokach. Bardzo obawiałem się zrobić zadanie w postaci „rozmowy z samym sobą”, wiedząc, że próbując dotykać tematów, które są związane ze mną mogą spowodować to, że uruchomię zapomniane już mechanizmy (papierosy, melancholia, masturbacja itp.). Zrobiłem to zadanie i okazało się, że tak się stało jak myślałem. Poczułem taką słabość, z którą nie jestem w stanie sobie poradzić i tylko Bóg może wesprzeć tylko muszę mu zaufać, że poprowadzi moje życie. Wiem, że muszę być cierpliwy ale czuję, że to mnie przygniata ta bezsilność, ta huśtawki emocji. Chciałbym kiedyś być w stanie zbudować normalny związek, z tym że nawet nie wiem co mam robić. Pozdrawiam.

Przeglądasz 3 wpisy - od 11 do 13 (z 13)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.