Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD niezrozumiałe dla mnie zachowanie

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • Avataragatka23
    Uczestnik
    Liczba postów: 18

    Witam,

    czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, o co może chodzić w pewnym rodzaju zachowania, które powtarza się u partnera? Może ktoś z Was ma podobny mechanizm i będzie mógł mi napisać na ten temat coś więcej. Oboje jesteśmy dda.  Gdy zdarzy mi się skrytykować partnera, jakieś jego zachowanie, bo przekracza nim moje granice, to ten zazwyczaj obrusza się i milknie albo gdy dotknę jakieś czułej struny to wpada w ogromną złość. Chodzi mi jednak o dalsze postępowanie.  Wraz z upływem czasu robi się złośliwy, rzuca jakieś słowa klucze, które wie, że mnie denerwują, jakby celowo chciał mi dopiec. Drugi rodzaj zachowania to wyskakiwanie z jakimś komentarzem, w którym jest drugie dno pokazujące, że ja też nie jestem taka idealna.  Wcześniej psuł mi się humor z tego powodu, złościłam się i wtedy on miał jakby satysfakcję z tego powodu i odpuszczał. Gdy tłumaczyłam, że tak robi, mówił, że nie wie, o czym mówię. Ostatnio na taką uwagę zareagowałam lekkim uśmiechem, wtedy był bardzo zdziwiony moją reakcją, inną niż do tej pory. Co jeszcze bardziej dla mnie dziwne. Za parę godzin zaczął coś robić dla mnie, o co go wcale nie prosiłam, chciał w czymś pomóc, choć nigdy taki wyrywny nie jest. Wyglądało to tak, jakby chciał mnie w ten sposób przeprosić za swoje zachowanie. Jego matka ma podobny styl postępowania. Nigdy nie słyszałam i ich ust słowa przepraszam, tylko robią miast tego jakieś prezenty, przysługi jakby właśnie w  ramach przeprosin.  Chciałabym zrozumieć takie postępowanie.

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 483

    Hej, agatka23!

    Mnie się wydaje, że to właśnie kwestia wyuczenia się z domu jak sobie radzić z konfliktami – czyli nie wprost i jedynie zgadując jak można zadbać o drugą osobę w ramach przeprosin. Nawet wierzę, że może wcale nie być tego świadomy, jeśli zawsze tak robił.

    AvatarJoannaO
    Uczestnik
    Liczba postów: 9

    Agatko,

    Nie wiem, kto jest DDA, Ty czy Twój partner. Dodam też, że jestem raczkująca na tym forum jak i w temacie radzenia sobie z własnymi emocjami i gniewem wobec otoczenia.

    Jako DDA mogę Ci tylko powiedzieć, że często wydaję mi się, że mam zawsze rację i wiem najlepiej. Zdarza mi się również, że uważam swojego partnera za głupszego (choć oczywiście, nie jest to prawda) i w związku z tym, kiedy dochodzi do konfrontacji, ja po prostu nie potrafię znieść tego, że nagle to ta druga strona ma rację, nie ja.

    Ciekawe jest też to, że robię niemalże identycznie jak Twój partner w sytuacji, gdy on zwróci mi na coś uwagę. Ja zręcznie odbijam piłeczkę i wytykam mu jego słabości, ale w sposób niezwykle bolesny. Odczuwam satysfakcję, gdy widzę, jak słabnie i wycofuje się

    Słowo przepraszam bardzo ciężko przechodzi mi przez gardło.

    Jak już wspomniałam wyżej, nie mam żadnych kompetencji, aby wyjaśnić Ci źródło tych zachowań, ale chciałam napisać, że mam duże przypuszczenie, że Twój partner doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że robi Ci przykrość. Później żałuje. Jego późniejsze zagłaskiwanie Cię to oczywiście forma przepraszania, również odkupienia winy, aby poczuć się lepiej samemu ze sobą.

    Z pewnością bardziej doświadczeni forumowicze napiszą coś więcej na ten temat.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 1 tydzień temu przez AvatarJoannaO.
    AvatarJoannaO
    Uczestnik
    Liczba postów: 9

    Truskawku,

    W kwestii tego, czy nie jest tego świadomy, nie byłabym taka pewna. Być może zależy to od wieku i stopnia autorefleksji. 10-15 lat temu sama nie byłam świadoma takich zachowań. Dzisiaj mam pełną ich świadomość i staram się je kontrolować, z bardzo różnym skutkiem niestety.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 504

    W moim domu po stronie dorosłych też nie funkcjonowało słowo „przepraszam”. Jeśli czuli, że popełnili błąd (np. karcąc dziecko za coś, czego nie zrobiło), to później starali się załatwić sprawę właśnie takim przymilaniem się.

    Z kolei ja, kiedy byłem karany długotrwałym milczeniem lub odtrąceniem ze strony rodzica, w końcu nie wytrzymywałem tego i szedłem przepraszać (nawet kiedy nie czułem winy). Nie mogłem znieść traktowania jak powietrze.

    Do tej pory mam pewną nadgorliwość w przepraszaniu. Trudno mi znieść, że ktoś bliski lub dla mnie ważny jest na mnie obrażony. Przepraszam nawet kuedy nie czuję winy, tylko po to, by zmienił nastawienie do mnie.

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 931

    Gdy chodzi o odbijanie piłeczki poprzez jakieś obrazowanie za pośrednictwem osoby trzeciej lub sytuacje pozornie nie dotyczące osoby do ktòrej się zwracam to u siebie też to zauważyłem i nawet zostało mi to ostatnio wytknięte.

    Przyjrzałem się temu i według mnie jest to jeszcze nieumiejętność do końca mòwienia wprost. Brak takiej umiejętności powiedzenia ok rozumiem, ciekawe, ale wolę tak.. albo ok. rozumiem, ale nie czuję takiej potrzeby tak jak robię jest w zgodzie ze mną. Rozumiem, że to może Ci przeszkadzać dlatego zastanowię się nad tym.

    Czyli coś mi się nie podoba w czyimś zachowaniu lub stylu, widzę to i nie zwracam na to uwagi, ale jak dochodzi do ostrzejszej wymiany zdań wyciągam to, ale nie wprost tylko poprzez przeniesienie przy czym rozmòwca najczęściej załaouje, że tak robię co ciekawe złapałem się nawet na tym, że gdy ten ktoś mòwi wprost, że czuje nawiązanie do niego robię unik i mòwię, że to nie o niego chodziło, ale tak ogòlnie o jakieś zachowanie.

    Cały proces.

    Czuję się zaatakowany (choćby pośrednio), nie mòwię o tym, że mi się to nie podoba, ale kontratakuje poprzez przeniesienie a na końcu mòwię, że to nie było nawiązanie do tej osoby.

    Wszystko to tak naprawdę jest pośrednim wyrzuceniem tej osobie co mi się nie podoba w jej zachowaniu lub gdy zaczynam odczuwać pròbę dominowania nade mną.

    Myślę, że jest to jeszcze nieumiejętność mòwienia wprost a jest to spowodowane  poczuciem że zostanę odebrany jako słaby, inny, gorszy oraz poczucia dominacji (przy czym to poczucie dominacji też jest lekko przekrzywione, bo po pierwsze sam dominuję a po drugie ciężko jest zaufać zdaniu drugiej osoby, bo przecież drugą osoba oznacza zawsze zranienie).

    Mòwienia wprost…

    Słuchaj to mi się nie podoba, poczułem się zaatakowany. Ok. tutaj nie byłem fair, ale Twoje zachowanie lub osąd w tamtej sytuacji też było nie ok. Może i Ty wolisz tak, ale ja wolę tak. Twoje zdanie jest dla mnie ważne dlatego zastanowię się itp. Takie podejście uczy reagować i mòwic wprost.

    Jest jeszcze jedno z niektòrymi osobami niewarte wchodzić w dyskusję, bo i tak zostaniesz zwalcowany na zasadzie jeżeli nie postępujesz tak jak on/ ona uważa to jesteś słaby, inny, masz problem. Takie osoby mają brak umiejętności uwzględnienia, że ktoś może mieć inaczej, ma inne preferencje, predyspozycje itd.

    W tym skrzywionym poczuciu bycia zdominowanym uczę się też na ile ktoś jest dla mnie ważny, że mogę zmienić np. zachowanie, podejście, zwyczaj po jego/jej sugestiach lub jakis jego/jej odczuciach. Po to by z jednej strony nie naginać siebie a z drugiej by uwzględnić drugą osobę.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 1 tydzień temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    Avataragatka23
    Uczestnik
    Liczba postów: 18

    Dziękuję za każdą odpowiedź, najbardziej mi jednak pasuje do sposobu postępowania partnera to, co napisała Joanna. Myślę, że jest to świadome działanie niestety, co dołuje mnie jeszcze bardziej.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 1 tydzień temu przez Avataragatka23.
    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 183

    Agatko, nie smuć się. W każdym, nawet dobrym związku, po fazie bezkrytycznej wzajemnej fascynacji może dojść do jakichś nieporozumień, gierek czy drobnych złośliwości. To, czy i jakie one będą, zależy od dojrzałości dwojga ludzi, ich schematów wyniesionych z domów rodzinnych, samoświadomości i poczucia własnej wartości.

    Często ludzie prawią sobie drobne złośliwości po to, żeby zaakcentować swoją odrębność. Że nie ma już „stapiania się” – że „ty” i „ja” to jedność – ale, że „ty” to „ty”, a „ja” to „ja”. Służyć to może obronie własnego wizerunku we własnych oczach, obronie własnych potrzeb… Ale nie ma moim zdaniem sensu aż tak dzielić włosa na czworo.

    Zadaj sobie tylko czasem pytanie, czy ogólnie jest Ci z tym człowiekiem dobrze, i na ile jesteś w stanie przymykać oko na jego niedoskonałości (co powinno działać w obie strony). Niektórzy ludzie tak mają, że sprawdzają, na ile im pozwolisz.

    Milczenie, strojenie fochów w reakcji na krytykę to objaw niedojrzałości – dojrzały człowiek mówi: „zraniłeś mnie zachowując się tak i tak… poczułam się wtedy tak i tak…”

    Niektóre osoby czują się same ze sobą tak niepewnie, że boją się powiedzieć słowo „przepraszam” lub wolą „odbijać piłeczkę” („może to i prawda, że ja wczoraj zapomniałam wyłączyć gaz wychodząc z domu, ale ty 23 grudnia 1997 o godz. 20:23 wychodząc z WC nie spuściłeś wody”) bo to by zrujnowało ich wątły wewnętrzny wizerunek.

    Jeżeli w reakcji na krytykę zareagowałaś uśmiechem, to moim zdaniem bardzo pozytywne. Dla partnera to powinien być sygnał, że ma do czynienia z osobą o stabilnym poczuciu własnej wartości, potrafiącą przyznać się do swoich potknięć, z którą zabawa w fochy nie wchodzi w grę. Dlatego może Twój partner postanowił przeprosić – tak jak umie.

    Myślę, że Twój luz w reakcji na krytykę to Twój sukces ;-), a nie powód do doła…

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 931

    Też uważam, że świadomość działania jest, ale samo działanie idzie z automat i jest wyuczoną reakcja obronna. Sama motywacja nie jest po to by komuś dołożyć, ale właśnie jest obronna w reakcji na poczucie ataku.

    Rzecz chyba w tym aby faktycznie zauważać to w sobie i nanosić zdrowe zachowania.

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.