Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Przemoc

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • Ona887
    Uczestnik
      Liczba postów: 31

      Pisałam wam Tu wątki o pracy. Otóż przez jedną z pracownic zostałam uderzona w plecy z całej siły. Byłam w ciężkim szoku. Ona, próbowała mi wmówić, że tak ma i taka jest. Co za idiotyczny tekst. Innym „kolezan kom” to mówiłam, a one, że to był żart. Miałam nagranie z kamer i nic nie zrobiłam. Czuję się z tym podle. Miało to miejsce 8 miesięcy temu. Ta kobieta napadła na mnie bez wyraźnego powodu, klient popełnił błąd a ona się wyrzyla na mnie. Czuję teraz ogromną złość na siebie, że na to pozwoliłam i nie zgłosiłam tego. Nsjcetniej odeszłabym natychmiast. To jest koszmar.

      rasputnik
      Uczestnik
        Liczba postów: 50

        To jest koszmar, dobrze że to widzisz. Miałem mnóstwo sytuacji w któych powinienem był postawić granicę a tego nie zrobiłem, przekonywałem sam siebie że to nic takiego.
        Za to się płaci dwa razy, raz w momencie gdy jesteś traktowany/a bez szacunku, a drugi raz gdy zdasz sobie sprawę że tracisz szacunek do samej siebie bo nie zareagowałaś jak należy w przeszłosci.

        Są ludzie którzy sprawdzają jak daleko mogą się posunąć w przemocy – nie uderzyła Cię przypadkiem, to był test, zapewne nie pierwszy. Teraz wie że nie masz granic, zostałaś zdominowana i poniżona.

        Chciałbym nie mieć tej skazy w sobie, najbliższa osoba wykorzystała to przeciw mnie i teraz czuję to samo – tracę do siebie szacunek ponieważ inni nie mają go dla mnie.

        Karolina92
        Uczestnik
          Liczba postów: 30

          Zgadzam się z przedmówcą. Też miałam duże problemy z tym, ludzie wchodzili mi kiedyś na głowę. Przemoc była u nas w domu, w gimnazjum też byłam ofiarą dokuczania przez rówieśników. Wczesna dorosłość – mnóstwo sytuacji gdzie ktoś próbował zdominować, dokuczyć, w pracach też. Najgorsze nie było nawet to, tylko fakt, że potem się nie mogłam skupić na niczym  bo były myśli „a, trzeba było tak odpowiedzieć’, ” a, czemu się nie postawiłam?”. To był proces wieloletni pracy  nad sobą – i dalej trwa-  bo nie mam asertywności w sobie  z natury. Także rozumiem co przeżywasz, ale innej drogi teraz niż praca nad sobą i stawianiem granic nie ma. Motywacja żeby następnym razem cię coś 8 miesięcy nie męczyło/ mnie też sytuacje kiedy się nie obroniłam, nachodziły potem długo we wspomnieniach niespodziewanie/ jest bardzo dobra. Pomyśl sobie, że nic złego nie zrobiłaś, Ty nie masz czego się wstydzić- a jak raz, drugi, trzeci staniesz za sobą, to odzyskasz ten szacunek do siebie, inni też będą patrzeć inaczej i też wspomnienia słabej wersji Ciebie zaczną zanikać /mnie już np. nie męczą/.

          Ona887
          Uczestnik
            Liczba postów: 31

            Nie bardzo wiem, co teraz ta sytuacja zrobić. Zwalniać się… Teraz ta kobieta leczy się u psychiatry, wszyscy jej współczują, a mnie? Co za „ludzie”.

            rasputnik
            Uczestnik
              Liczba postów: 50

              Może rzeczywiście potrzebuje psychiatry, kto wie. A może zrobi za chwilę z siebie ofiarę i cierpiętnicę, a Ciebie przerobi na oprawcę. Już i tak koleżanki dobrze przygotowała na swoje 'żarty’ – myślę że wszystkie dobrze wiedza co się stało. Może się nie 'zwalniaj’ – zamiast tego zmień prace na lepszą 🙂

               

              kurianna
              Uczestnik
                Liczba postów: 106

                Ona, nie zawsze uda się postawić granicę od razu. Ja często mam tak, że jestem w takim szoku, oburzona, że ktoś np. naruszył mnie słowem, krzykiem, agresja słowna czy inna, że nie jestem w stanie zareagować. I dokładnie jak pisaliscie – te naruszenia nachodziły mnie w wyobraźni miesiącami. Jak i upokorzenie że nie zareagowałam.

                 

                Ale w końcu zdałam sobie sprawę, że to… dołączanie do aktu przemocy. Mojej własnej autoagresji. Po co się biczować? Nie zareagowałam, sfreezowalam (och, jakie słowo, wiecie o co chodzi – zastygłam, zamiast działać w swojej obronie) – trudno. Tak też działa reakcja organizmu – freeze na zagrożenie.

                 

                Ale to co istotne to wniosek na przyszłość. Faktycznie uderzyła Cię – drugi raz jej na to nie pozwolisz. Wtedy postawisz granicę. A to że z zaskoczenia dałaś się uderzyć – nic dziwnego, nie jak się miałaś tego spodziewać. Ale teraz już możesz się obronić. I zgłosić, gdzie trzeba, jeśli sytuacja znowu się zaogni.

                Po prostu przy tej osobie zrobiłabym coś takiego – proszę, stan ode mnie dalej albo ja się odsunę, nie życzę sobie być znowu uderzona przez Ciebie. To mnie bolało i nie pozwolę by się powtórzyło.

                A jak oceniają to inni – na to nie masz moim zdaniem wpływu. Czasem jest tak że jedyną osobą która weźmie moja stronę jestem ja sama. Byle tylko tej osoby tu nie zabrakło.

                 

                Życzę Ci powodzenia i dużo łagodności dla siebie!

                kurianna
                Uczestnik
                  Liczba postów: 106

                  A co do zmiany pracy- decyzja jest Twoja. Ale może lepiej podjąć ją na zimno? Jakie są plusy tej pracy all jakie minusy?

                  Bo z drugiej strony – jeżeli ona jest agresywna w pracy, dlaczego Ty masz z niej odchodzić? Jeśli praca Ci odpowiada? Żeby nie było tak, że w reakcji na przemoc uderzasz w siebie – zwolnieniem się z pracy.

                   

                  Jeśli nie chcesz też np. wprost do szefa (może warto mu/jej opowiedzieć o sytuacji, o tym jak się czujesz z tym, co się stało, mimo że nie zareagowałas wtedy formalna skarga?) może warto porozmawiać np. z szefem związku zawodowego? Jeśli macie kogoś takiego? Na pewno nie jesteś w tym sama. A zmiana pracy to duża decyzja – szkoda ja podejmować pod wpływem „bully’ego”, przed którym może następnym zdołasz się obronić?

                  kurianna
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 106

                    Też jeżeli ta kobieta poszła się leczyć, dostrzegła problem. Albo on ją doścignął. Więc też powinno Ci być łatwiej się obronić, bo ona już też jakoś przyznała że potrzebuje pomocy.

                     

                    Natomiast czy się leczy czy nie – masz prawo czuć się bezpiecznie w miejscu pracy. I nie pozwalać na takie dalsze zachowania. I czy ludzie jej współczują czy nie – ważne żebyś Ty pozostała przy sobie.

                    Ona887
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 31

                      Niestety ona z kierowniczka to kumpele… One w mojej obecności potrafiły mówić „jak komuś nie pasuje praca niech ją zmieni”.

                      Koszmarni ludzie. Niestety nie dałam im rady. Jest ich więcej. Zaczęło się od jednej. Kietownik potrafi mnie tez uraczyć tekstami „co byś chciała najjaśniejsza?”.

                      Albo „Tobie talerza nie dam”.

                    Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
                    • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.