Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Terapia

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarKobieta@
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Witajcie, również jakiś czas temu dowiedziałam się że jestem DDA..poszłam na terapię bo uważałam i słyszałam o sobie nie raz że jestem nieśmiała natomiast po wizycie diagnoza była  DDA… jak Wam idzie terapia i poznawanie siebie, po jakim czasie widzieliście efekt? No i oczywiście do tego perfekcyjonizm, kontrolowanie siebie i innych itd..

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 454

    Trochę mnie dziwi postawienie diagnozy „DDA”.

    Sam fakt dorastania w alkoholowej rodzinie nie tworzy jeszcze jednostki chorobowej. Syndrom DDA to twór nieco teoretyczny.  To zespół utrwalonych destrukcyjnych schematów osobowościowych .

    Są terapeuci specjalizujący się w tym temacie, ale trzeba ich uważnie szukać.

    Znam osoby, które pracują nad sobą już od wielu lat. Niektórzy przechodzą po kilka terapii (krótsza terapia niż roczna-dwuletnia raczej nie ma sensu).

    Niektórzy pracują nad sobą w Programie 12 Kroków. Tu twierdzi się, że praca trwa całe życie. Często okazuje się, że DDA zmagają się z jakimiś uzależnieniami (alkohol, narkotyki, seks, hazard, itd.). Zwykle należy ogarnąć te nałogi, zanim weźmie się na warsztat stricte problem DDA. Kilkunastoletni staż uczestników mityngów nie jest niczym niezwykłym.

    Trzeba też pamiętać, że tego typu dysfunkcji osobowościowej raczej nie da się wyleczyć raz na zawsze – w stylu „wytniemy chore komórki i problem z głowy”. Można po prostu nauczyć się żyć szczęśliwie i w spełniony sposób, mając taką przeszłość. Jednak w różnych momentach życiowych te cechy będą się odzywać. Dzięki pracy nad sobą można nauczyć się właściwie (dojrzale, dorośle) reagować w tych sytuacjach.

    Nawet osoby po 60tce pracują nad sobą w tym zakresie, więc nigdy nie jest za późno. Choć im wcześniej, tym lepiej.

    Osobiście nie jestem dobrym przykładem konsekwentnej pracy, bo podejmowałem 3 razy terapię i każdą kończyłem przed upływem roku. Po każdej zyskiwałem większą samoświadomość, co przekładało się na poprawę życia (relacje z rodziną, zawodowe, towarzyskie, ograniczanie dysfunkcyjnych zachowań, itd.). Zamierzam wrócić na tę drogę. Równolegle z terapią chodziłem na mityngi (nadal chodzę) w kilku wspólnotach. Też uzyskuję dzięki temu dużą samoświadomość i próbuję organizować sobie życie w sposób zdrowy. A pracuję nad sobą od niespełna 4 lat.

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez JakubekJakubek.
    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 178

    Najkrócej mówiąc, z psychoterapią jest zupełnie inaczej niż z odstawieniem auta do warsztatu 🙂 „Syndrom DDA” to coś takiego, z czym „da się jeździć”, choć niekoniecznie zdrowo, do celu i bezpiecznie. Zawsze to lepiej, że zdiagnozowano u Ciebie DDA niż np. „nerwicę”, to wiadomo przynajmniej gdzie drążyć;-)

    Co do efektów terapii, zależy od sytuacji w jakiej jesteś i skali zmian jakich oczekujesz. Jeśli masz własny dom i stabilny związek, zmiany mogą być delikatniejsze (lepsze relacje z małżonkiem, mniej obaw przed groźnym szefem). Jeśli jesteś bez pracy i mieszkasz u rodziców, z których np. jedno wciąż pije, albo jesteś na rozstaju dróg – zmiany mogą być rewolucyjne (wyprowadzka, uniezależnienie się, rozwód albo wejście w związek).

    Każdy jest inny i ma własne tempo zdrowienia. Zależy to też często od doświadczenia i umiejętności terapeuty. Drobne pozytywne zmiany mogą być widoczne bardzo szybko. Na większe czasem trzeba poczekać.

    AvatarHercredian
    Uczestnik
    Liczba postów: 45

    5 lat terapii raz w tygodniu, na początku trochę burzliwie, bo trudno mi było zaufać terapeutce, ale potem stopniowo coraz lepiej. Nadal jednak czasem odczuwam „mózgościsk” i wściekłość na wspomnienie różnych traum, bo było ich bardzo dużo i to przez całe 18 lat. Dlatego postanowiłem znowu rozpocząć terapię indywidualną.

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.