Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Trudny związek z DDA

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Autor
    Wpisy
  • Czauro
    Uczestnik
      Liczba postów: 1

      Hejka, mam 18 lat, od 3 miesięcy jestem w związku z dziewczyną DDA. Poznałem ją dzięki moim znajomym, okazało się ze już od dawna jej się podobałem, bo widywała mnie na siłowni, a ja totalnie nie wiedziałem o jej istnieniu. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem od razu poczułem „ to coś”. Problemy zaczęły się dla mnie niespodziewanie, partnerka oznajmiła mi ze ma problemy z okazywaniem uczuć i nie potrafi mnie pokochać mimo ze bardzo tego chce bo widzi jak się staram i jak wiele niej robię. 3 tygodnie temu wyjechała do pracy na drugi koniec Polski, przed wyjazdem powiedziała mi ze musi wszystko przemyśleć, odpocząć i nie wie czy do mnie wróci. Zaraz po przyjeździe oznajmiła ze powinniśmy dać sobie więcej czasu i nie chce podejmować pochopnych decyzji. Wszystko było dobrze aż do teraz. Partnerka nagle stwierdziła ze nie widzi naszego związku. Bardzo mi na niej zależy, powiedziała ze pójdzie na terapie gdy tylko wróci z pracy, nie chce jej zostawiać, chciałbym ją wspierać w czasie terapii, nie wiem jak jej udowodnić ze w pełni akceptuje ją taką jaka jest z każdą jej raną. Pomocy, bardzo ją kocham, pragnę by była szczęśliwa. Znam jej historie, wiem ze potrzebuje dużo cierpliwości i akceptacji. Nie wiem co robić

      dda93
      Uczestnik
        Liczba postów: 641

        No to masz przerąbane, delikatnie mówiąc, bo przy ostrym nieleczonym DDA/DDD samo gorące uczucie jednej lub dwóch osób nieraz nie daje rady, jeśli nie towarzyszy temu praca nad sobą i terapie.

        Z tego co widzę dostałeś już chyba przegląd „dyżurnych” zachowań zagubionych DDA w związku: nie wiem, czego chcę, nie mam pewności, potrzebuje więcej czasu, ja nie zasługuje na Ciebie, Ty nie zasługujesz na mnie, chcę to jeszcze przemyśleć, chyba nie jesteśmy dla siebie itd. itd. Spędzisz z taką osobą kilka lat życia, a na koniec ona orzeknie, że jednak to nie było to, bo lepiej jej być w samotności.

        Pamiętam jak ja byłem w Twoim wieku, byłem gotów dokonywać rzeczy na zdrowy rozsądek niemożliwych (i wciąż mi się to czasem zdarza – to też wynik bycia DDA). I jak ciężko jest ufać doświadczeniom innych. Trzeba się samemu „przejechać” na czymś.

        Być może zaraz odezwą się głosy, że DDA w fazie zagubienia nie należy porzucać czy zostawiać samym sobie. Ale niefajnie jest, kiedy potem z powodu bycia w takim trudnym związku wpadasz w depresję, nigdy nie masz uśmiechu na twarzy i zaczynasz brać leki albo się ciąć. To tak jak bycie z osobą uzależnioną – ciągła huśtawka, nigdy nie wiadomo, czym Cię dziś zaskoczy.

        Związek przynajmniej na początku powinien być spontanicznością, radością, miesiącem miodowym – na problemy dnia codziennego nie zabraknie miejsca później. Nie wiem, czy warto, by już od początku w związku była harówka, zmagania się i udręka. Sam nieraz jeszcze wpadam w taki schemat, ale wątpię, czy dobrze robię. Moje najszczęśliwsze w życiu związki były z nie-DDA. Dwoje cierpiących DDA w jednej relacji to już trochę trudno… Do tego każde z nich często ma inny schemat.

        Makadamia
        Uczestnik
          Liczba postów: 35

          No tak, osoby DDA/DDD niepotrzebnie w ogóle że są, że istnieją. Bo tylko niszczą innym życie sami nie mając szansy na szczęście. Niestety rodzice ich tak urządzili. To niesprawiedliwe, że muszą płacić za cudze błędy.

          dda93
          Uczestnik
            Liczba postów: 641

            Droga Makadamio, wiedziałem, że mogę być źle zrozumiany: Moim zdaniem osoby DDA mają prawo do szczęśliwego życia, bycia i miłości tak samo jak wszyscy inni. Nikt im jednak nie daje prawa do zatruwania życia innym toksycznymi zachowaniami, kiedy nie chcą lub nie dojrzały do tego, aby pomóc same sobie.

            Istotą podjęcia leczenia z DDA jest zaprzestanie zwalania przyszłości i teraźniejszości na rodziców – oni też często są tylko współwinni temu, jacy się stali – chodzi o przerwanie tego łańcucha zła i wzięcie odpowiedzialności za własne życie.

          Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
          • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.