Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Zaburzenia percepcji podzas oglądania filmów o krzywdach dzieci

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatarkosmita987
    Uczestnik
    Liczba postów: 236

    Gdy oglądam filmy w których są dzieci i padają one ofiarami spraw typu przemoc, porwania, sieroctwo; zaczynam emocjonalnie stawać się dodatkową postacią w filmie. Odczuwam przeszywającą emocjonalną potrzebę, by im pomóc. A gdy jakaś dziecięca postać zginie, czuję, jakby dokonała się rzeczywista strata. Nie mam poczucia, że to tylko film. Czasem posuwa się to jeszcze dalej i staję się emocjonalnie nie dodatkową, lecz tą samą postacią. Gdy dziecko jest smutne, ja jestem smutny; gdy się boi, ja się boję; gdy ktoś na nie krzyczy, czuję, jakby na mnie krzyczano, gdy straci kogoś, kto był dla niego bliski, czuję, jakbym ja właśnie stracił kogoś bliskiego; gdy jest w niebezpieczeństwie, czuję, jakbym ja właśnie znalazł się w niebezpieczeństwie.. Jego otoczenie staje się emocjonalnie moim; brak jest poczucia, że to tylko film.

    Gdy film skończy się happy endem, wracam do siebie zaraz po filmie; gdy nie; zajmuje mi to kilka godzin, czasem i kilka dni.

    Inne filmy też potrafię przeżywać, ale w pełni jako obserwator, widz, nie dochodzi do utraty poczucia, że to film, nie zaczynam identyfikować się jako postać.

    Czy miewacie podobne zaburzenia percepcji, gdy oglądacie jakiś film, gdzie dzieci spotykają przykrości?

    AvatarHercredian
    Uczestnik
    Liczba postów: 34

    Ja mocno przeżywałem kiedy widziałem na żywo, jak rodzice wychodzili z siebie i wyżywali się na małych dzieciach. Podczas oglądania filmów nigdy czegoś takiego nie miałem, ale zdarzyło mi się odrobinę przywiązać emocjonalnie do postaci z książki, serialu czy filmu i mieć pewien problem z pogodzeniem się z losem, który dla postaci zaplanował autor czy scenarzysta. Ale bez jakichś odlotów, które przeszkadzałyby w normalnym funkcjonowaniu.

    Avatarela12
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Mam podobny problem. Bardzo przeżywam „ciężkie” filmy i książki. Czy to świadczy o zbytniej empatii? Czy raczej o niezabliźnionych ranach? Pytanie chyba do psychologa;)

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 122

    Też mocno przeżywam niektóre sceny w filmach, które wiążą się z gwałtem, przemocą czy krzywdzeniem dzieci. Myślę, że to kwestia nadmiernie rozwiniętej empatii, ale też zwykłego człowieczeństwa. Dlatego czasem warto uważać, co się ogląda lub czyta – bo to potem gdzieś zostaje w podświadomości, jako „doczepka” do czegoś co już wcześniej tam było – a dzisiejsze media nie znają umiaru.

    Kosmita987, przepraszam, nie chciałbym Cię urazić, ale z tego co piszesz stopień, w jakim utożsamiasz się z bohaterami filmów wygląda na dość niebezpieczny. Nie wiem, może niejasno odczytałem Twój opis, ale myślę, że można czuć czyjś ból bez konieczności stawania się tą osobą. Może to być sygnał, że potrzebujesz przepracowania jakichś silnych zdarzeń z przeszłości? Rozmawiałeś o tym z terapeutą?

    Avatarkosmita987
    Uczestnik
    Liczba postów: 236

    Zalążki tej sprawy chyba zaczęły się, gdy miałem 11-12 lat

    Pewnego dnia nagle pojawiło się we mnie uczucie, że jakieś dzieci (bez identyfikacji, jakie dzieci) są zagrożone i „powinienem im pomóc”, „może im się coś stać i może to być moja wina”. Pojawiło się też uczucie „ja zasługuje na to, by być zagrożonym, one nie”. Te uczucia zostały we mnie na lata i powodowały poczucie winy. Filmy jednak nie robiły na mnie żadnego większego emocjonalnego wrażenia, zachowywałem w pełni uczucie, że film to film; z resztą rzadko oglądałem filmy.

    Czas emocjonalnego przeżywania, gdy obejrzałem jakiś film o krzywdach przyszedł wiele lat później. Najpierw byłem mocno emocjonalnie „kibicowałem” z „ogólną empatią”, żeby akcja filmu dobrze się skończyła.
    Później jednak zaczęła szwankować identyfikacja przez emocje, że to film. I zaczęły nakładać się uczucia „powinienem im pomóc”, „tym dzieciom może się coś stać, bo nie pomagam”, „ja na to zasługuje, a nie one”. Później moja „dusza” zaczęła stawać się konkretną postacią w filmie.

    Może to być sygnał, że potrzebujesz przepracowania jakichś silnych zdarzeń z przeszłości? Rozmawiałeś o tym z terapeutą?

    O tym nie zdążyłem. Kiedyś chodziłem na terapię (potem musiałem przerwać). Ale i tak psychoterapeuta dał mi do zrozumienia dał mi do zrozumienia, że moja psychika jest tak pomieszana i bardzo dziwna, że to może być nie do ogarnięcia.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 122

    Wprawdzie nie jestem specjalistą, ale myślę, że warto, żebyś potraktował sprawę poważnie. Są takie teorie w psychologii, wedle których człowiek ma psychiczny potencjał do posiadania wielu osobowości. Jednak duża większość ludzi jest na tyle spójna, że problem ten praktycznie się nie ujawnia. Gorzej, jeśli pojawiają się jakieś zaburzenia – mogą być one efektem silnych urazów wypartych ze świadomości.

    Avatarkosmita987
    Uczestnik
    Liczba postów: 236

    No to będzie „siła strachu” (żart, oczywiście)

    Ale ogólnie to pewne elementy osobowości mam tak jakby rozszczepione. Można powiedzieć, że moja osobowość ma więcej niż jedno „odnóże”. Miałem tak jakby dwa wychowania w dzieciństwie, stąd pewne części osobowości się porozszczepiały. No ale intelektualną część osobowości mam jedną.

    Z pewnych powodów na razie na terapię nie mam możliwości pójść. Poza tym psychoterapeuta, do którego kiedyś dał poczucie wątpliwości, czy mój przypadek jest w ogóle do ogarnięcia.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 122

    To, że jeden psychoterapeuta stwierdził, że on sobie nie poradzi, nie znaczy, że się nie da. Chyba, że masz w tej chwili – z określonych względów – dostęp tylko do jednego…

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.