Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD związek dda

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 38)
  • Autor
    Wpisy
  • Meliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Mnie się wydaje, że potrzebujesz ciągłych zapewnień, że druga osoba przy Tobie będzie, bo bardzo boisz się straty i chcesz ciągle utwierdzać się w przekonaniu, że jest dobrze nikogo nie będziesz musiała stracić bo to byłoby straszne, smutne itp. I jego mówienie o dawnej kobiecie Cię przeraża, bo jeśli o niej mówi, może być jeszcze jakoś z nią związany… a to oznacza dla Ciebie stratę. Nie wiem, czy tak akurat odczuwasz, to tylko moje domysły. Zastanów się dlaczego tak reagujesz. Co czułabyś gdyby tak się stało- gdyby była odebrała Ci Twego lubego. Wydaje mi się, że mogłoby to się wiązać z bardzo dużym lękiem, poczuciem niskiej wartości z „upadkiem” swiata na którym oparłaś swoje poczucie bezpieczeństwa i swoją wartość.

    Myślę sobię też, czy byłabyś gotowa na szczerą rozmowę z swoją połówką? Jeśli zrozumiesz swoje emocje, a co za tym idzie-reakcje, mogłabyś wytłumaczyć chłopakowi, dlaczego się tak dzieje. Tylko, czy byłabyś gotowa porozmawiać o przeszłości? Bo być może tu zachowanie i emocje mogą mieć korzenie (choć napisałaś bardzo mało, trudno z tego coś wywnioskować, jeszcze przez internet 🙂

    Ja sama byłam w wielu relacjach bardzo niestebilnych, co też powodowało zwiększenie mojego lęku przez tym, że ktoś z dnia na dzień mnie zostawi, porzuci, odejdzie (nie mam na myśli tylko relacji damsko-męskich, choć też). Wiem, że to zaważyło na moim poczuciu bezpieczeństwa i stabilości. Dużą rolę odegrało porzucenie przez mamę w dzieciństwie. Teraz jednak, gdy mam stabilny związek, widzę, jak zmniejszył mi się ten lęk, że jutro, za godzinę, za kilka minut, zostanę porzucona… Choć wiem, że na tym też nie mogę całkowicie oprzeć swojego gruntu bezpieczeństwa, dlatego staram się szukać go w sobie i uwierzycw to, że nawet gdyby tak się stało, jestem w stanie sobie poradzić.

    Pozdrawiam, Meliska 🙂

     

    SmutnaPrawda
    Uczestnik
    Liczba postów: 24

    Papuśny.. może to nie niszczenie ale czasem warto się zastanowić nad sprecyzowaniem swoich słów i „oszczędzeniem”komuś złośliwości.Myślałam że to forum powstało po to by DDA mogło się wspierać i rozmawiać a nie kopać sie wzajemnie tylko dlatego że ktoś jest w lepszej kondycji psychicznej.

     

    Fenix-to prawda nie jest z nami aż tak źle :)jestem najlepszym przykładem

    onaaa1234568
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Ja to chyba nie potrafię być w związku, a jednocześnie nie chce być samotna. Chcę bliskości, a jednocześnie, gdy mam już ktoś jest blisko to blokuje się i „uciekam”.  Jak magnes przyciągam facetów chłodnych emocjonalnie lub takich z problemami. Chciałabym normalny, zdrowy związek, ale nie  umiem siebie samej do kupy pozbierać.. Niby jestem przebojowa, otwarta, towarzyska, ale moja dusza tkwi w przeszłości i nie mogę z niej wyjść. Niby myślałam, że pogodziłam się z nią, ale nagle wraca zawsze jak bumerang, kiedy tego nie spodziewam się. Aktualnie czuje beznadziejnie się.

    wichrowa
    Uczestnik
    Liczba postów: 51

    ja mam dalej problemy w związku……. trudniej też jest ponieważ mój facet ma depresje, od 9lat bierze tasy jestem z nim ponad rok. [ 80%żyliśmy osobno wyjeżdżał na delegacje]

    ma bliski kontakt z siostrą [ich rodzice tragicznie zginęli 10lat temu]

    nie możemy się dogadać ……ja  w kółko wypominam mu zagracone mieszkanie, jego byłą, siostrę, brak seksu, on wypomina mi , że mam pretensje i nic nie robie…że jestem głupia , obgaduje mnie ze swoją siostrą, wmawia mi, że kogoś nie lubię , że nie znam j.ang…itd…….że jestem kobietą i że kobiety mają łatwiej,

    dla mnie to spore obciążenie psychiczne ………tydz temu chciałam się już wyprowadzić ……sama rozpłakałam się starszemu bratu do telefonu …….

    wcześniej nie miaam takich dołów jak teraz……..znajomi mówią, że się zmieniłam, że tylko sprzątam …praca……..

    chodzę zaś na terapie ….. wychodzi na to, że robię rzeczy , których nie chce robić  a może ciągle uciekam przed związkiem niczym dziewczynka ehh

    onaaa1234568
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Wichrowa, czyli coś na zasadzie tego, że chcesz żeby BYŁ, a jednocześnie męczy Ciebie trwanie w tym? Ja z doświadczenia wiem, że wielu DDA mają tendencje do trwania w czymś, nawet jeśli rani to ich, dlatego, że z domu wielu wyniosło, że trzeba trwać przy kimś, mimo wszystko. Nawet wbrew sobie.  Staram się uczyć tego, że jeśli coś mi nie służy to mam zawsze prawo odejść lub zmienić coś.. Nie zawsze mi to wychodzi, ale nie poddaje się. Ja jestem kiepska w uczuciach.. Blokuje się.. Nie odróżniam wielu rzeczy. Niby mam w sobie mnóstwo emocji, uczuć, ale nie umiem ich odpowiednio okazać. To straszne.

    wichrowa
    Uczestnik
    Liczba postów: 51

    ja mam tak jak piszesz ………… zauważyłam, że zachowuje się jak dziecko….. chce czyjejś uwagi , proszę o nią, nawet w seksie jak partner nie chce czuje się odrzucona i poniżona a mam 34lata …

    onaaa1234568
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Prosisz pewnie o uwagę bo mało jej kiedyś dostawałaś i zawsze musiałaś o nia walczyć. Czasem, gdy mam świadomość,  że coś co robię nie jest normalne to próbuje szukać odpowiedzi w dzieciństwie, relacji z moją rodziną. Niby to głupota, ale przynajmniej pomaga mi zrozumieć dlaczego tak zachowuje się, a nie inaczej. Chcę bliskości, a jednocześnie przyciągam facetów chłodnych emocjonalnie, majacych problemy ze sobą.  Wydaje się być na pozór silną osobą więc pewnie dlatego tak jest. Tak serio jestem słaba. Albo muszę być silna bo wiem, że jestem słaba.  Niby wydaje się pewna siebie, choć wcale taka nie jestem… A najlepsze jest to, że odrzucam tych, którzy interesują się mną. Źle robie, mam świadomość, ale nie umiem zmienić tego. Jak wejść w zdrowy związek skoro ma się taki bagaż? Jak wytworzyć zdrową relację skoro człowiek z domu wyniósł chłód emocjonalny?  Niby da sie tego wszystkiego nauczyć i zrzucić balast.. Ale cięzko jest..

    dzikuska
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Cześć, jestem nowa na forum, z bagażem dda, własnego uzależnienia i niezbyt udanego życia…

    Tak czytam i myślę że idealnie tu pasuje.. również nie potrafię stworzyć normalnego związku.. podobnie jak wichrowa mam 34 lata a zachowuje sie czasem jak mała dziewczynka.. i tak sie też czuje..

    Jestem po rozwodzie z mężczyzną uzależnionym od narkotyków, potem dopalaczy, który wciągnął mnie w to gowno :'(

    Od niedawna na terapii od uzależnień, niestety terapia dda dopiero po ok roku po tej.. echhh

    Oczywiście mam bardzo wiele cech dda, teraz akurat na etapie dolowania sie, że jestem nic nie warta itp…

    Z toksycznego związku wyciągnęli mnie moi przyjaciele, jak i z tych zasranych dopalaczy, chociaż juz 4 miesiące bylam czysta, ale coś mi odbiło i miał być ostatni raz.. no i mógł naprawdę być ostatni…  moi przyjaciele niby sie nie odwrocili ode mnie ale nie rozumieją.. wychowali sie w pełnych zdrowych rodzinach… nie rozumieją niektórych zachowań..

    Niby jestem teraz w związku ale ciągle myślę ze on nie zasługuje na takie emocje jakie mu funduje, a ja nie zasluguje na niego… nie wiem jak sie zachować… tak bardzo potrzebuję bliskości ale on tak bardzo sie zawiódł na mnie ostatnio że sie oddalił, czemu sie nie dziwię wcale..

    Na tym forum szukam wsparcia, zrozumienia i porad co chyba znajdę 🙂

    Pozdrawiam

    dzikuska
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    No i dlaczego tak jest że nie rozumieją?? Moi przyjaciele chociaż nie wiem czy jeszcze moge ich tak nazywać. Wśród nich niby mój partner… bo oni są w stałym kontakcie ze sobą i stwierdzają wszyscy ze ja zachowuję sie jakby mnie to nie dotyczyło.. uzależnienie w sensie bo na tym sie skupiają, chociaż ja uważam że wiekszym problemem jest dda.. ale przeciez jestem zwykłą cpunka co mige wiedzieć… a jak mam sie zachowywac niby? Płakać im w rękaw ? Staram sie wrócić do normalności to też źle.. bo niby w skrajność wpadam.. a jakzesz by inaczej, jestem niestabilna emocjonolanie przecież!! Ale oni tego nie rozumieją.. nie wiedzą co przeszłam co przeżyłam.. tak, kazdy ma swoje problemy..

    Nie wiem co robić… 😢

    Alizee
    Uczestnik
    Liczba postów: 409

    No właśnie Twoi przyjaciele, facet mogli nie przejść i nie przeżyć tego co Ty dlatego mają prawo nie rozumieć. Wiesz wydaje mi się, że przyjaźń to nie koniecznie , to że Cię nie rozumieją ale to, że przy Tobie zostali, nie odwrócili się od Ciebie..

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 38)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.