Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD złość mnie przerasta

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 33)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatarasiainpoland
    Uczestnik
    Liczba postów: 13

    Nie umiem sobie poradzić ze złością. Czuję ją tak mocno, że mam wrażenie, że pali mnie od środka. Jestem dzieckiem alkoholika, ale to nie na niego czuję tą złość. Jestem po terapii (co prawda było to kilka la temu) i wydaje mi się, że temat ojca mam przepracowany, nie czuję do niego już żalu ani złości, bardziej jest mi go żal tak naprawdę, bo jest szalenie zagubionym człowiekiem. Niesamowitą złość natomiast wzbudza we mnie mama mojego męża. Nie mogę sobie z tym kompletnie poradzić, wiem, że muszę iść znów na terapię, ale póki co, tu i teraz wiem, że to forum to najlepsze miejsce, gdzie mogę wyrzucić wszystko z siebie .

    Sprawa jest o tyle dziwna, że zanim na świecie pojawiła się moja córka miałyśmy bardzo dobry kontakt, ja miałam lepszy kontakt z nią, niż jej syn, czyli mój mąż. Wszystko szlak trafił, kiedy pojawiło się dziecko. Zaczęłam stawiać granicę i zachowywać dystans, potrzebowałam (i nadal potrzebuję) przestrzeni tylko dla siebie i swojego dziecka, bez jej wiecznego wtrącania swoich trzech groszy. Ona nie pyta o moje/nasze zdanie, z góry zakłada jaka nam jest jej pomoc potrzebna, tak jakby to wiedziała lepiej od nas, w ogóle zachowuje się jakby wszystko wiedziała lepiej od nas. Ja mam problem z asertywnością wobec teściowej, ponieważ mieszkam u niej a ona nie rozumie albo nie chce zrozumieć pewnych rzeczy, jak chociażby, że jej syn jest dorosły i ma swoją własną rodzinę na którą ona się nie składa… To jest skomplikowana historia… ja jestem DDA ale mój mąż właściwie też jest, co prawda nie zdążyłam poznać jego ojca, ponieważ zmarł dawno temu, ale z opowiadań wiem, że wyrządził dużo krzywdy… do dziś się z tego wszystkiego zbierają, dużo by pisać… w każdym razie, wracając do tematu złości… czuję taki wkurw, że nie umiem sobie z tym poradzić, moim jedynym celem i marzeniem jest wziąć kredyt i uciekać czym prędzej (co też nie takie łatwe, ze  względu na zdolność kredytową…). Rozmawiałam i rozmawiam często o tym z mężem, że jest mi tu źle, że teściowej zachowanie wobec mnie jest dziwne a mój mąż nie ma dobrego zdania o swojej mamie (dużo by pisać… my natomiast dogadujemy się dobrze) ale twierdzi, że pozwalam sobie wchodzić na głowę. Z nią próbowałam rozmawiać, np o tym, że nie czuję się komfortowo nie płacąc jej za rachunki. To stwierdziła, że w takim razie mam jej płacić co miesiąc 10 zł i na pewno poczuję się lepiej (no ku*wa…). Nie ma rozmowy tak naprawdę, nie ma konstruktywnej dyskusji, nie ma kompromisów. Koniec końców, chodzi o to, że dość późno zauważyłam, że jest to bardzo toksyczna i manipulująca osoba. Nie wiem czemu dopiero teraz to wszystko mi się układa w całość… Dzisiaj doszłam do wniosku, że może tą złość, którą kiedyś czułam do ojca przerzuciłam na jej osobę po tym jak uświadomiłam sobie jej szkodliwy na mnie wpływ…

    Na dzień dzisiejszy staram się jej unikać, ciężko mi się z nią rozmawia, mam wrażenie, że świadomie lub nie prowokuje mnie do tego żebym chodziła wiecznie wkurzona, mam wrażenie, że dokładnie wie co powiedzieć, żeby mnie poirytować. Doszło do tego, że myślę, że wylądowałam z deszczu pod rynnę i zastanawiam się codziennie, czemu pewnych rzeczy nie widziałam (nie chciałam?) widzieć wcześniej… Taka we mnie złość siedzi… nie wiem co się dzieje i czuję się zagubiona. Napisałam w bardzo dużym skrócie, bo to długa historia. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wcześniej czuła tak dużą złość. Choć teraz, gdy to wszystko napisałam, czuję ulgę…

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 803

    Asia, jak tak możesz? Twoja teściowa tak wiele przeszła, chce dobrze dla was, poświęca się a Ty jesteś tak niewdzięczna i jeszcze buntujesz syna przeciwko niej. nieładnie!

    Twój mąż Cię rozumie (wie, że mama lubi zadbać o was)ale  trzyma z Tobą mówiąc, że DAJESZ  sobie wejść na głowę.

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana teraz przez Avatar2wprzod1wtyl.
    AvatarNieomylna01
    Uczestnik
    Liczba postów: 397

    2wprzod1wtyl Ty tak na serio? Czy to ironiczny post był ?

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 803

    Nieomylna, oczywiście, że ironia. Chciałem tymv Asi ukazać obraz. Co ciekawe post Asi zbiegł się z dyskusją Truskawka z Francescą, kt?ra to zmieniła moje re. rady dla Asi. Początkowo chciałem doradzić aby się odcięła z mężem od teściowej, ale z tego co m?wi Truskawek to nie wystarczy, bo potrzebna jest terapia i myślę, że w tym przypadku przede wszystkim męża Asi, bo nie  ma takiej możliwości aby dziś odciął się emocjonalnie od matki niezależnie jak bardzo będzie przekonywał.

    Ewidentnie mam odczucie, że Truskawek ma rację. Natomiast to co mogę dodać od siebie.

    1 Asia załóż, że Twoja teściowa się nie zmieni.

    2. Zawsze dotrze do was, bo słabym punktem jest emocjonalne powiązanie Twojego męża z matką – stąd pewnie wskazana terapia.

    3. Teściowa może na zmianę stać się dobrą faktycznie przez co wbijesz sobie poczucie winy, czasami może być szantażując zwłaszcza swojego syna.

    4. Nie łudz się, nie negocjuje ze sobą, nie tłumacz ale też nie przerzucam w złośc- po prostu działaj.

    5. I jeszcze jedno nie kuś się na jej mieszkanie na zasadzie kiedyś będzie wasze to pulapka i odstręcza z od Twojego działania.

    6. Bądź pewna, że kolejną osobą wmanipulowaną będzie Wasze dziecko i niech to będzie dodatkową motywacją.

    7. Jeżeli czujesz dziś niemoc do wiedzy, że z czasem niemoc będzie jeszcze większa

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana teraz przez Avatar2wprzod1wtyl.
    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 455

    Terapię wprawdzie polecam, ale własną. Mąż to samodzielna osoba i jeśli zechce, to może się zająć swoimi problemami, ale nie zastąpi tego, czego DDA brakuje, czyli własnej uwagi i opieki nad swoimi emocjami.

    Oczywiście każdy sam decyduje czego mu potrzeba i na co jest gotowy. Dzielę się tym, co mnie pomogło, ale sens jest w oddaniu sterów w ręce DDA/DDD, a nie np. jego otoczenia, bo to właśnie jest schemat z domu.

    Avatarasiainpoland
    Uczestnik
    Liczba postów: 13

    2wprzod1wtyl – wszystko się zgadza, jedynie pkt 5 – absolutnie się nie kuszę, wręcz przeciwnie, zresztą mąż ma jeszcze siostrę, która co prawda nie mieszka razem z nami, ale ma bardzo silne relacje z mamą, o wiele silniejsze, niż mój mąż.

    Czy odsunięcie się emocjonalne nie jest możliwe bez podjęcia terapii? czy w ogóle nie jest możliwe?

    „Twój mąż Cię rozumie (wie, że mama lubi zadbać o was)ale  trzyma z Tobą mówiąc, że DAJESZ  sobie wejść na głowę.” – czy możesz to jakoś rozwinąć? bo nie rozumiem…

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana teraz przez Avatarasiainpoland.
    Avatarasiainpoland
    Uczestnik
    Liczba postów: 13

    Dziękuję Wam za odpowiedzi – macie rację i sama to czuję, bez terapii nic się nie zmieni…

    Mam jedynie wrażenie, że wyprowadzka jest jedynym ratunkiem, bo wtedy chcąc nie chcąc będziemy dalej.

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 455

    Faktycznie, mieszkanie i dziecko to sprawy stawiające was w pozycji zależnej. A jak mąż się zapatruje na zmianę mieszkania? Bo samo to, że ma do mamy pretensje to jeszcze nie znaczy, że widzi swoje schematy i tę zależność.

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 803

    Dokładnie to co napisał Truskawek chciałem Ci Asia przekazać w tym o co pytałaś. To mogą być fortele świadome lub nie zwłaszcza, że z tego co napisałaś mąż może być DDA. ( przekonywanie może być bardzo skuteczna co więcej mąż może mieć świadomość, ale działanie to co innego)

    Nie wiem czy to dobry pomysł kogoś pr?bować, ale oznajmił bym mężowi, że chcesz wstawić zamki do Waszych pokoi a jak drzwi prześwitujące to też chcesz zmienić drzwi. Wtedy zobaczysz czy lawiruje między jak nie skrzywdzić mamę i jednoxześnie pokazać, że jest gotowy do działania. Ta jego reakcja może być r?żna, ale ostatecznie przewiduję, że będzie Cię odstęczał, bo o ile jest mu łatwo zbić Cię  z tropu gdy rozmawiacie o mieszkaniu o tyle wstawieni zamk?w będzie się mu wydawalo realnym posunięciem i się tego wystraszy odstręczający Ciebie.

    Innym sposobem może być pokazanie mężowi wpisy z tego wątku. Jeżeli powie ‚ nie słuchaj baranów z forum’ to będzie też mocny sygnał, że jest daleki od działania (rozumie, widzi, ale nie działa a to trzy r?żne sprawy)

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 455

    Podobnie o tym myślę – lepsze jest działanie realne, choćby małe, niż czekanie na wielkie zmiany. Nie mam pojęcia, co powie na to mąż, ale rozmowa z nim to wydaje mi się druga ważna rzecz po tym, jak sama podejmiesz decyzję co w tej sytuacji chcesz zrobić dla siebie, tak widzę te priorytety.

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 33)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.