złość mnie przerasta – nieoficjalna STRONA DDA

złość mnie przerasta

//złość mnie przerasta
złość mnie przerasta 2019-08-28T23:05:50+00:00

Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD złość mnie przerasta

Przeglądasz 1 wpis (z 1)
  • Autor
    Wpisy
  • asiainpoland
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Nie umiem sobie poradzić ze złością. Czuję ją tak mocno, że mam wrażenie, że pali mnie od środka. Jestem dzieckiem alkoholika, ale to nie na niego czuję tą złość. Jestem po terapii (co prawda było to kilka la temu) i wydaje mi się, że temat ojca mam przepracowany, nie czuję do niego już żalu ani złości, bardziej jest mi go żal tak naprawdę, bo jest szalenie zagubionym człowiekiem. Niesamowitą złość natomiast wzbudza we mnie mama mojego męża. Nie mogę sobie z tym kompletnie poradzić, wiem, że muszę iść znów na terapię, ale póki co, tu i teraz wiem, że to forum to najlepsze miejsce, gdzie mogę wyrzucić wszystko z siebie .

    Sprawa jest o tyle dziwna, że zanim na świecie pojawiła się moja córka miałyśmy bardzo dobry kontakt, ja miałam lepszy kontakt z nią, niż jej syn, czyli mój mąż. Wszystko szlak trafił, kiedy pojawiło się dziecko. Zaczęłam stawiać granicę i zachowywać dystans, potrzebowałam (i nadal potrzebuję) przestrzeni tylko dla siebie i swojego dziecka, bez jej wiecznego wtrącania swoich trzech groszy. Ona nie pyta o moje/nasze zdanie, z góry zakłada jaka nam jest jej pomoc potrzebna, tak jakby to wiedziała lepiej od nas, w ogóle zachowuje się jakby wszystko wiedziała lepiej od nas. Ja mam problem z asertywnością wobec teściowej, ponieważ mieszkam u niej a ona nie rozumie albo nie chce zrozumieć pewnych rzeczy, jak chociażby, że jej syn jest dorosły i ma swoją własną rodzinę na którą ona się nie składa… To jest skomplikowana historia… ja jestem DDA ale mój mąż właściwie też jest, co prawda nie zdążyłam poznać jego ojca, ponieważ zmarł dawno temu, ale z opowiadań wiem, że wyrządził dużo krzywdy… do dziś się z tego wszystkiego zbierają, dużo by pisać… w każdym razie, wracając do tematu złości… czuję taki wkurw, że nie umiem sobie z tym poradzić, moim jedynym celem i marzeniem jest wziąć kredyt i uciekać czym prędzej (co też nie takie łatwe, ze  względu na zdolność kredytową…). Rozmawiałam i rozmawiam często o tym z mężem, że jest mi tu źle, że teściowej zachowanie wobec mnie jest dziwne a mój mąż nie ma dobrego zdania o swojej mamie (dużo by pisać… my natomiast dogadujemy się dobrze) ale twierdzi, że pozwalam sobie wchodzić na głowę. Z nią próbowałam rozmawiać, np o tym, że nie czuję się komfortowo nie płacąc jej za rachunki. To stwierdziła, że w takim razie mam jej płacić co miesiąc 10 zł i na pewno poczuję się lepiej (no ku*wa…). Nie ma rozmowy tak naprawdę, nie ma konstruktywnej dyskusji, nie ma kompromisów. Koniec końców, chodzi o to, że dość późno zauważyłam, że jest to bardzo toksyczna i manipulująca osoba. Nie wiem czemu dopiero teraz to wszystko mi się układa w całość… Dzisiaj doszłam do wniosku, że może tą złość, którą kiedyś czułam do ojca przerzuciłam na jej osobę po tym jak uświadomiłam sobie jej szkodliwy na mnie wpływ…

    Na dzień dzisiejszy staram się jej unikać, ciężko mi się z nią rozmawia, mam wrażenie, że świadomie lub nie prowokuje mnie do tego żebym chodziła wiecznie wkurzona, mam wrażenie, że dokładnie wie co powiedzieć, żeby mnie poirytować. Doszło do tego, że myślę, że wylądowałam z deszczu pod rynnę i zastanawiam się codziennie, czemu pewnych rzeczy nie widziałam (nie chciałam?) widzieć wcześniej… Taka we mnie złość siedzi… nie wiem co się dzieje i czuję się zagubiona. Napisałam w bardzo dużym skrócie, bo to długa historia. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wcześniej czuła tak dużą złość. Choć teraz, gdy to wszystko napisałam, czuję ulgę…

Przeglądasz 1 wpis (z 1)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.