Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Co obecnie najbardziej blokuje cię przed osiągnięciem spokoju w życiu?
-
AutorWpisy
-
Co obecnie najbardziej blokuje cię przed osiągnięciem spokoju w życiu?
U mnie to chyba: zaangażowanie umysłu w rozważania na temat „Co mogę zrobić, aby poprawić życie innych osób?”.
Choć sama pierwotna intencja jest prawdziwa i wywodzi się z czystego ludzkiego współczucia. To w moim wykonaniu jest to bardzo nieszczere pragnienie. Jest w nim dużo narcyzmu, nadodpowiedzialności, przekonania o własnej nieomylności i sile sprawczej oraz chęci zaskarbienia sobie akceptacji ze strony tych osób. Często rodzi się we mnie niezadowolenie, kiedy cudze sprawy nie idą po mojej myśli. Mam też w sobie duże poczucie winy, kiedy nie robię wszystkiego, co moim zdaniem należałoby zrobić, żeby poprawić życie drugiego człowieka.
Brakuje mi „myślenia tylko o swoim życiu”. Samo to zdanie budzi we mnie sprzeciw i obawę przed wpadnięciem w egocentryzm, egoizm, nieczułość. Równocześnie, gdzieś głęboko czuję, że właśnie o takie spojrzenie chodzi. Mam tylko jedno zadanie na tej ziemi – przeżyć swoje życie.
- Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez Jakubek.
Lęk przed samotnością
Jakubek, w punkt ująłeś istotę współuzależnienia po prostu:) Wpisuję do skarbczyka 🙂
Mnie najbardziej przeszkadza perfekcjonizm (raczej blokujący niż sprawczy). Ciągła kolejka rzeczy w głowie do zrobienia. Świadomość, że nie spełniam swoich marzeń. Nieumiejętność odpoczywania. Spełnianie oczekiwań – często wyimaginowanych lub znacznie zawyżonych.
Samo wypisanie tej listy jest przeciwieństwem spokoju.
Być może to, co napiszę zabrzmi jak głupi żart, ale mnie przed osiągnięciem spokoju w życiu najbardziej blokuje… brak spokoju. Widzę to tak, że jeśli spokój mam w sobie, to nawet dość duży sztorm mogę znieść na spokojnie, a jeśli tego spokoju brak, to czasem same drobiazgi zwykłego dnia mogą przytłoczyć.
Kłania mi się też „dziedzictwo DDA”, czyli wyniesione z dzieciństwa przekonanie, że jeżeli zbyt długo jest dobrze i spokojnie, to zaraz tuż obok pieprznie coś naprawdę ciężkiego (co, niestety, zbyt często się sprawdza…).
Ogólnie ze spokojem kojarzy mi się bycie tu i teraz, z wykorzystaniem szans i możliwości, które właśnie się pojawiają. Bez rozgrzebywania przeszłości ani gdybania o przyszłości. Co mi przeszkadza czasem w takim rozumowaniu, to brak spokojnej przystani, bo przez całe życie się tułam – począwszy od dzieciństwa, w którym moi rodzice na zmianę to rozstawali się, to godzili. Takiego miejsca, w którym mógłbym powiedzieć „jestem tu u siebie i nikt ani nic mnie stąd nie ruszy”. Boję się jedynie, że gdy kiedyś wreszcie dotrę do takiego miejsca, będzie ono zbyt głęboko pod ziemią;-)
Trudność w identyfikacji własnych uczuć i potrzeb.
@dda93 Czy mówiąc o tułaczce masz na myśli taką w przestrzeni, w poszukiwaniu stałego i konkretnego „centrum” życiowego czy może tułaczkę wewnetrzną (psychiczną), wynikajacą z tego, że „Nie bardzo wiem kim jestem i czego chcę od życia.”? Moim problemem jest ta druga.
Tak sobie pomyślałem, że wszyscy dda są swego rodzaju tułaczami, którzy zostali wysiedleni ze swego wewętrznego domu (odwołanie do Johna Bradshawa) i zmuszeni do poszukiwania drogi powrotnej, czesem przez całe życie.
Ja akurat lokalizacyjnie zawsze w jednym miejscu, ale wewętrznie ciągle na tułaczce.
@Jakubek To ja akurat odwrotnie – psychicznie, pomimo bolesnych fragmentów, mam wrażenie jedności, spójności i pokoju pomiędzy swoją przeszłością, przyszłością i teraźniejszością; zmorą natomiast bywają (najczęściej wymuszone okolicznościami zewnętrznymi) przeprowadzki i zmiany prac, które są nieustającym źródłem rozwoju i nowych doświadczeń, ale wraz z wiekiem rajcują coraz mniej;-)
Choć zdaje sobie sprawę, że to odzwierciedla sposób rozumowania człowieka z chrześcijańskiego zachodu. W buddyzmie na przykład nieprzywiązywanie się zbytnio do miejsc jest ponoć stanem normalnym czy wręcz pożądanym, a braki w sferze fizycznej mają zwracać naszą uwagę ku rzeczom ponadczasowym.
Poczucia bycia częścią czegoś , grupy , związku , przyjaciół …częścią kontynentu nie samotną wyspą
Mnie przed osiągnięciem spokoju blokuje stres przed ludźmi i trudnymi sytuacjami. Przed tym ile wysiłku trzeba wkładać w to żeby w życiu było JAKOŚ i żeby mieć cokolwiek.
Blokuje mnie poczucie braku sensu tego wszystkiego co się dzieje pod słońcem. Blokuje mnie to że wszystko zmierza do zniszczenia i śmierci. Paradoksalnie blokuje mnie strach, że zostanę kiedyś sama chociaż z drugiej strony mam ochotę uciec i być tylko sama.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.