Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD DDa a zawód miłosny

Przeglądasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonim
      Liczba postów: 20551

      Nie życze tego nikomu.Nigdy nie marzyłam o miłości , nie sadziłam że mam do tego prawo.Zakochałam sie w koledze z pracy. Był inny od mojego ojca- sympatyczny, kulturalny, z poczuciem humoru. Dawał mi do zrozumienia że mu zależy. Wszyscy mysleli że mamy się ku sobie.Dzwonił tylko po to by uslyzeć moj głos. Kiedy mi zaczeło zależęć , zwinał żagle i stwierdził że tylko żartował. Od tej pory minał rok.Ciagle boli niezasłużyłam sobie na to. Zawsze bylam twarda. Ale to co sie stalo strasznie mnie pogrozy[/li]o psychicznie. Mam depresje z ktorej nie moge sie podniesc.Skonczy[li]am nasza przyjazn.Na koniec dostal odemnie w twarz.Mam nadzieje ze chociaz wy mnie zrozumiecie. wielu na pewno wie jak trudno DDa zblizyc sie do drugiego cz[/li]owieka i mu zaufac.Zakpil sobie ze mnie , zbudzil nadzieje by potem wdeptac to wszystko w ziemie. Najgorsze jest to ze widuje go codziennie w pracy i sama sie oszukuje ze nic dla mnie nie znaczy.

      Anonim
        Liczba postów: 20551

        Czuje się bazwartościowa.Straciłam wszystko na czym mi zależalo- rodzinę i jego.żyje tylko w pracy, potem przychodze do domu i czekam na następny dzien i tak codziennie. Mam 25 lat. Moje koleżanki układaja sobie życie a ja tak bardzo sie boje ze znow mnie ktoś zrani.

        Anonim
          Liczba postów: 20551

          Witaj, to smutne, ze tak sie poczulas i przykre ze trafilas na kogos takiego… Ale skoro widujesz go codziennie w pracy, to moze warto zmienic prace?… Po co masz sie meczyc widujac go codziennie po tym wszsytkim…
          Uwierz w siebie, jestes OK, tylko trafilas na kogos nieodpowiedzialnego i tyle.
          Mlodziutka jeszcze jestes, wiec wszystko co najpiekniejsze jeszcze wciaz przed Toba 🙂 UWIERZ, sama zobaczysz 🙂
          Warto zyc, warto kochac, warto wierzyc i miec nadzieje 🙂

          Nie jestes sama, na pewno nie tylko DDA maja za soba tego typu doswiadczenia… No coz, dokonujac zlych wyborow i potem cierpiac – uczymy sie na przyszlosc, czego nalezy unikac 🙂 Pomysl, ze to jednak cenne (choc w tej chwili bolesne) doswiadczenie… Na drugi raz bedziesz ostrozniejsza na poczatku znajomosci i lepiej bedziesz umiala sluchac swojej intuicji, a ona przewaznie duzo nam podpowiada co do tego co jest dla nas dobre 🙂

          Bedzie dobrze, jestem przekonana 🙂
          Pozdrawiam Cie cieplo,pa

          Anonim
            Liczba postów: 20551

            Przykro mi Hawano…Moge powiedziec, ze wiem jak to boli. Czlowiek (nie tylko dda) doswiadcza w takiej sytuacji ogromnego smutku, pustki i rozpaczy.
            Ale co to znaczy?
            To znaczy, ze potrafimy kochac ogromnie i zupelnie w tym sie zatracic.
            Nie umiemy kochac tak by ta milosc, ktorej chcemy dac az tyle – nas samych nie ranila.
            Kiedy kochamy za bardzo albo niewlasciwie – drugi czlowiek moze tak jak piszesz zwinac przed nami zagle. Moze sie tego wystraszyc. Tak sie poprostu dzieje bo dawania i brania trzeba sie poprostu nauczyc. A nikt sie nie nauczy jesli sie bedzie bal tej nauki. Tak jak plywania nie mozna sie nauczyc na piasku tylko uczy sie go w wodzie.Tak bycia z kims mozna sie nauczyc tylko bedac z kims. A z przykrych przezyc wyciagnac wnioski i starac sie zmieniac niewlasciwe podejscie do tematu milosc. Sami tego nie zrobimy – potrzebujemy pomocy. Takiego delikatnego wprowadzenia, ktore jesli rodzice w pewnym momencie zawiedli – moze uczynic psycholog. Jesli chcemy probowac dalej az do skutku.
            A co do Twojego kolegi – moze on tez ma jakis problem, o ktorym nie wiesz. Ludzie , ktorzy umieja kochac tak sie nie zachowuja. Nie daja nadziei po to by ja odbierac. Nie rezygnuja w polowie drogi. Nie bawia sie czyimis uczuciami. Umieja nie przekraczac pewnych subtelnych granic. A i czasem dda wyobraza sobie wiecej niz jest i wyciaga niewlasciwe wnioski. A moze skolega am zostal w przeszlosci zraniony i stal sie teraz cynikiem, ktory rani?

            Wierz mi, ze to ogromne poczucie zawodu mozna przekuc na cos bardzo pozytywnego. To, co pozytywne nazywa sie WSPOLCZUCIEM. Wspolczuje drugiemu, ktory nie potrafi kochac. Wspolczuje temu co zranil, bo gorzej jest ranic niz byc zranionym. Zraniony latwiej odzyskuje nadzieje.
            Wiesz…ja tak kiedys zrobilam. Myslalam ze, zycie sie dla mnie skonczylo, ze po tym przykrym doswiadczeniu juz nic nie warto.
            Ale zrodzil sie we mnie taki wewnetrzny bunt przed tym, ze mozna pokalac cos tak pieknego. Ze ja musze udowodnic sobie i swiatu, ze ta wlasciwa milosc istnieje. Istnieje we mnie niezaleznie od tego, ktory to uczucie we mnie zrodzil. I powiem Ci, ze jak wypracowalam (z wielkim trudem bo nie bylo nikogo kto moglby mi w tym bolu pomoc) odpowiednie nastawienie do swoich przezyc – wszystko sie ulozylo. Wtedy dopiero przyszlo miejsce na nowe. I teraz zadnego zawodu milosnego sie nie boje. Poprostu wiem, ze sa ludzie, ktorzy postrzegaja milosc tak jak ja i z nimi moge sie w tym temacie dogadac. Albo tacy, z ktorymi mi nie po drodze. I nauczylam sie rozpoznawac ludzi, ktorym moge w tym temacie zaufac. Tylo dzieki probowaniu. I nie poddawaniu sie.
            Powodzenia Hawano!

            Anonim
              Liczba postów: 20551

              Bardzo mi przykro, że zostałaś potraktowana tak niesprawiedliwie i boleśnie Hawano.
              Rozumiem Twoj bol, złość, gniew i ta ciagła nadzieję, że "może jednak się odmieni", ktora się ma, mimo tego co się wydarzyło… Znam to dobrze 🙁
              To piękne, że o tym mowisz.

            Przeglądasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
            • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.