Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Jak wygląda terapia DDA?

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 21)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarDaria27_98
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Cześć. Mam do Was pytanie jak wygląda terapia DDA, czy ona m jakiś schemat? Pytanie pojawia się ponieważ mój narzeczony jest DDA i w marcu poszedł na terapię na którą uczęszcza raz w tygodniu. Od czasu zaczecia terapii do dnia dzisiejszego jest zero poprawy w jego „głowie” i „myślach”. Z opowiadań co robią na tej terapii mówi, że on opowiada Pani która to prowadzi co się wydarzyło przez tydzień od ostatniego spotkania, ona zapisuję i przytakuje od czasu do czasu o coś dopyta. Po ostatnim spotkaniu które trwało 20 minut poszedł tam ze swoimi myślami typu „po co ja jestem, po co mam wstawać rano z łóżka, po co jeść” Pani terapeutka zapytała czy jest znośnie, na odpowiedź, że no tak odpowiedziała to dobrze. Albo na koniec spotkania mówi „widzę, że tutaj jest problem z majątkiem i kłóceniem się. No dobrze na dzisiaj to wszystko”. Czy ta terapia właśnie tak wygląda, czy trzeba pomyśleć nad zmianą terapeuty?

    Avatarmmmmmmart
    Uczestnik
    Liczba postów: 27

    Moja terapia nie ma schematu. Jest podobnie, terapeuta pyta co się ostatnio wydarzyło, w związku z nie odczuwaniem przeze mnie uczuć i emocji mam prowadzić dziennik uczuć. U mnie terapia polega na tym, że ja mówię np że mam niskie poczucie własnej wartości bo uważam że jestem nieatrakcyjna i nic w życiu nie osiągnęłam a terapeuta temu zaprzecza. Jutro mam kolejną sesję, na której mam zamiar powiedzieć, że rezygnuję z terapii bo dla mnie to jest bez sensu. Tak „kłócić” to ja się mogę z każdym i nie potrzebne są do tego kompetencje terapeuty. Jestem w terapii od kilku miesięcy i poza znaczącym pogorszeniem się mojego stanu, nie dała mi nic.

    AvatarSigurd
    Uczestnik
    Liczba postów: 8

    Hej! Nie uprawniam się do jednoznacznego proponowania zmiany terapeuty, bo każdy jest inny i każdy potrzebuje innego schematu leczenia, natomiast ja opowiem po krótce jak to u mnie wygląda. W terapii jestem od listopada ubiegłego roku, więc ok. 8 miesięcy. U mnie terapia opiera się na zadaniach, które ja wykonuję, a terapeutka jest tylko przewodnikiem który mnie naprowadza na rozwiązania różnych kwestii. Na pierwszym spotkaniu terapeutka przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad, na podstawie którego wychwyciła rzeczy z którymi mam problem i nad którymi będziemy pracować. Spotkania mam w zależności wagi i skomplikowania zadania co tydzień lub dwa. I na przykład takie przykładowe zadanie – w ciągu tygodnia obserwuję swoje zachowania w różnych sytuacjach życia i opisuję przebieg sytuacji, myśli jakie się pojawiają w mojej głowie, jaka jest najsilniejsza myśl i jakie są konsekwencje tych myśli. Każdej emocji i uczuciu przypisuję wartości od 0-100 jeśli chodzi o ich intensywność. Potem gdy przepracuję te sytuacje i gdy znowu w nie wchodzę obserwuję jak zmieniły się moje schematy zachowania itd. Albo na przykład mam wypisać sobie przekonania o sobie takie jak „Nie jestem wystarczająco dobry”, „Jestem niezdarny” itd. i zastanowić się czy znajdę argumenty potwierdzające to. Jeśli nie, to jest to zachowanie indukowane, nabyte od rodziców – czyli w skrócie nie moje, więc po co przyjmować cudze przekonania o sobie? 🙂 i tak dalej, i tak dalej.
    U mnie nie ma za bardzo takich rozmów o uczuciach, jak coś wychodzi to sam mówię, ale głównie to praktyka. U mnie działa to super, ale początki były okropne. Też miałem uczucie, że to nie działa, bo dopiero stosunkowo niedawno zacząłem widzieć jakieś zmiany (ok. pół roku). W tym czasie miałem załamki, moje stare „ja” bardzo się broniło żebym go nie ruszał i nic nie zmieniał. Miałem bardzo negatywne myśli na swój temat, troszkę żałowałem że podjąłem terapię, bo naruszyłem coś czego nie powinienem. To jest zmiana życia, walka o tą osobę, którą miałem się stać, ale się nie stałem ze względu na problem alkoholowy w mojej rodzinie i toksyczne schematy które mi zaszczepiono. Ale walka się opłaca, wyrzucenie swoich starych butów i szycie sobie nowych jest niesamowitym doświadczeniem. Życzę każdemu wytrwałości w terapii 🙂

    AvatarDaria27_98
    Uczestnik
    Liczba postów: 4

    Dziękuję bardzo za odpowiedź. Jak napisał Sigurd, można przejść przez terapię i tak naprawdę o czymś takim myśleliśmy. No nic, w takim razie będziemy szukać kogoś innego, może znajdziemy i uda się wyjść z tego stanu.

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8

    Też chodze na terapie dopiero 3 m-ce więc moje doświadczenie w tej materii jest niewielkie. Mój terapeuta również z początku nic nie mówił i słuchał mojego monologu. Do czasu aż mu powiedziałam, że oczekuję jego komentarzy, wskazania problemu do przemyslenia i przepracowania oraz tego, że będzie osobą która mi pomoże przez ten trudny proces przejść. Powiem szczerze, że od tego czasu jest lepiej. Ja sie czuję pewniejsza bo widzę, że mnie słucha (przedtem miałam wrażenie że myślami jest gdzie indziej) oraz wiem, że moge go zapytać o opinie czy liczyć na to, że wskaże mi błędy myślenia albo rzeczy które pomijam a powinnam bardziej sie na nich skupić. My, DDA, mamy niskie poczucie wartości i najczęsciej nie mamy odwagi zawalczyć o siebie i powiedzieć czego oczekujemy. Ale pamiętajcie, że terapeuta to tzw bezpieczne środowisko i jak mu powiecie, że źle sie czujecie w takiej formie terapii to powinien zaproponować inną. To nie jest rodzic-alkoholik, który lekceważył nasze potrzeby i uczucia tylko osoba, która jest w gabinecie dla Nas i naszych problemów i której zależy na tym abyśmy robili postępy. Wiadomo, że to nie nastąpi z dnia na dzień ale bez współpracy to sie nie uda nigdy. Zamiast zmieniać terapeutę proponuję dac mu szansę i powiedzieć czego oczekujemy lub co nam nie odpowiada. To też jest lekcja komunikowania potrzeb.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 359

    Ja gdy słyszę hasło „terapia DDA”, to stają mi przed oczami dwie różne rzeczy: terapia indywidualna i terapia DDA grupowa.

    Jeśli chodzi o terapię indywidualną, faktycznie pamiętam, że też miewałem w niej kryzysy. Najzabawniejszy z nich (z perspektywy teraz, bo wtedy nie wydawało mi się to zabawne) miał miejsce, gdy zrezygnowałem z chodzenia do psychologa, za to po paru tygodniach poszedłem do lekarza rodzinnego poprosić o leki na uspokojenie. Całe szczęście trafiłem na lekarkę z głową na karku, która z uśmiechem wytłumaczyła mi (wówczas nastolatkowi), że emocje należy wyrażać, a nie blokować, i że niczego mi nie przepisze. Po krótkim czasie wróciłem do psychologa.

    Wydaje mi się, że terapia indywidualna skupia się przede wszystkim na osobie. Jej tempo i sposób prowadzenia mogą być więc różne. Czasem to terapeucie brak ikry: bardziej zaangażowani zlecają czasem pacjentom na przykład prowadzenie dziennika uczuć, przeczytanie jakiejś lektury, obejrzenie filmu dotyczącego jakiegoś tematu, pracę pisemną; mniej zaangażowani raczej tylko słuchają i ograniczają swoją aktywność do minimum. Czasem też jest tak, że pacjent nie jest jeszcze gotów do identyfikowania swoich uczuć i mówienia o nich, więc nawet najlepszy terapeuta nie pomoże od razu…

    Dużo lepsze wrażenia mam z grupowej terapii DDA. Tam wówczas grupą 8-10 osób zajmował się 2-3-osobowy zespół terapeutów. Każdy uczestnik dostawał swój indywidualny plan pracy (oprócz prac pisemnych i lektur często rozmowa w parach, opowiedzenie o jakimś problemie na forum grupy, psychodrama czy ustawienia). Było ostro, ale skutecznie i można było szybko poczuć efekty 🙂 W przypadku jednego prowadzącego zależy wszystko od tego, kto i jak taką grupę prowadzi.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 730

    Poleciłbym sprawdzenie różnych nurtów terapeutycznych, bo nie tylko osoba terapeuty, ale też podejście terapeutyczne jednym może odpowiadać, a innym nie. Teraz praktycznie we wszystkich nurtach terapeuci zaznaczają, że zajmują się DDA (modny temat). Ja na początku próbowałem terapii behawioralno-poznawczej, potem psychodynamicznej i w końcu gestalt. Ten ostatni nurt na razie się sprawdza. Jest rozmowa i zaangażowanie terapeuty, co było dla mnie bardzo ważne i czego mi brakowało np. w psychodynamicznej.

    Avatarabcd
    Uczestnik
    Liczba postów: 35

    Dzień dobry

    Czy to normalne, że zaraz po zarejestrowaniu nie można założyć tematu? Pytam, bo chciałbym założyć  w dziale o rozmowach DDA i akurat w tym dziale nie mogę się zalogować i utworzyć tematu, a jedynie mogę skorzystać z już założonych?

    A chciałbym założyć temat o rozpoznaniu DDA, dlatego bo kilkanaście miesięcy temu powiedziano mi, że jestem DDA i uderzyło mnie to (no i teraz postanowiłem jednak zainteresować się tematem), bo co prawda słyszałem o zaburzeniu nazwanym  Dorosłe Dzieci Alkoholików, ale nigdy nie odnosiłem tego do siebie mimo, że mam ojca alkoholika (ale w domu nie brakowało jedzenia i ojciec się nie znęcał. Jedynie dzień w dzień, od zawsze nachlany piwskiem). Jak prosiłem o uzasadnienie, to ta osoba nie za bardzo potrafiła uzasadnić, a jedynie stwierdzić (sama jest DDA).

     

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 359

    Nie umiem Ci odpowiedzieć na pytanie techniczne. Możliwe, że jest tak jak mówisz.

    Natomiast co do DDA, proponuję Ci wybrać w menu na tej stronie dział 12 Kroków. Są tam listy cech DDA oraz tekst pt. Problem. Przeczytaj i zobacz, jak wiele z tego może odnosić się do Ciebie.

    To, że ktoś jest DDA nie musi wiązać się z tym, że w domu nie ma co jeść i chodzi się w dziurawych butach.

    Co do diagnozowania DDA, zależy co potrzebujesz wiedzieć. Ogółem jest to zestaw zaburzeń wynikłych z życia przy uzależnionym rodzicu i jego (lub jej) współuzależnionym partnerze. Może przeszkadzać w życiu bardziej lub mniej, i każdy przypadek jest inny, choć mają też wiele cech wspólnych.

    Avatarabcd
    Uczestnik
    Liczba postów: 35

    Dziękuję za odpowiedź Dda93.  Że też chciało Ci się odpowiedzieć.

    Tylko że jak czytam te 12 kroków, to u każdego, czy to zdrowego, czy zaburzonego można znaleźć zbieżności. Trochę tak jak Twój nick i mój. Obaj mamy po „d” i po „a”, tylko Ty jesteś lepszy model, bo masz cyferki i nawet drugie „d”. ha ha 😉

    Ogólnie chciałem wiedzieć, co jest ze mną nie tak, bo od kilku lat mam schorzenie „globus histericus” (uczucie guli w gardle), a ostatnimi czasy doszło do tego poczucie, że absolutnie nic nie ma sensu i z utęsknieniem czekam na śmierć. No i czy to może mieć coś wspólnego z tym całym DDA.

     

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 21)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.