Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Może ktoś dziś mnie przeczyta i choć zrozumie…

Przeglądasz 8 wpisów - od 11 do 18 (z 18)
  • Autor
    Wpisy
  • Chłopiec PapuśnyChłopiec Papuśny
    Uczestnik
    Liczba postów: 3691

    Za małolata że by być zauważonym, trzeba było coś zrobić. By zostać pochwalonym również. Teraz w dorosłym życiu tego brakuje. Nikt nie pochwali nie podziękuje, za coś co zrobiliśmy. Bynajmniej nie w taki sposób w jaki zostaliśmy nauczeni. Brak tego, powoduje, że czujemy się źle. Nie akcepujemy siebie takich jakimi jesteśmy.

    TymczasowyTymczasowy
    Uczestnik
    Liczba postów: 127

    coś… coś w tym jest. Nawet dużo tego czegoś.

    MeliskaMeliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Takjakmabyc

    Dziękuję za zrozumienie. Wiem to, że sama sobie potrafię nawymyślać. Jest dokładnie tak, jak piszesz :

    <span style=”color: #747474; font-family: 'PT Sans'; font-size: 12px; text-align: justify;”> Dodatkowo paniczny lęk przed odrzuceniem każe Ci pozyskać natychmiast informację czy jesteś akceptowana czy nie, i próbujesz sobie ?wysondować? to z każdego gestu, chwili milczenia itd, żeby być pewna i nie cierpieć, żeby się nie bać.</span>

    To bardzo ciężkie tak funkcjonować… Jeszcze kiedy ludzie wokół takiego funkcjonowania nie rozumieją, mówiąc „Ty to masz problem, przecież wszystko jest takie proste.”

    W wielu sytuacjach zaryzykowałam, czasem coś straciłam bezpowrotnie, czasem coś zyskałam… w tej, w jakiej znalazłam chyba nie czuję się na tyle gotowa, aby spróbować. Może nadejdzie kiedyś taki czas.

    Jeśli chciałbyś, mógłbyś podać e-mail? Nie mam gg.

    MeliskaMeliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Chłopiec Papuśny Też myślę, że tak silne poczucie odepchnięcia, odrzucenia i samotności jest związane z poczuciem własnej wartości i jego poszukiwaniem. Niestety często w ludziach, a nie w sobie. Miałam iść na warsztaty dotyczące poczucia wł. wartości, niestety, terminy niedogodne.

    MeliskaMeliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Takjakmabyc

    Dziękuję Ci, czuję się lepiej po przeczytaniu i przeanalizowaniu Twoich słów. Chyba potrzebne mi było zracjonalizowanie.

    Innym też bardzo dziękuję za zrozumienie i wypowiedzi.

    Avatarja-czynieja
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Meliska trafiłaś w samo sedno. Tak się właśnie czuję- czuję się niewidzialna. Kiedyś postanowiłam nie odzywać się pierwsza nie pisać nie dzwonić. W końcu się przełamałam ale przekonałam się komu tak naprawdę zależy. Również nie chcę stawiać się w roli ofiary ale szlag mnie trafia jak słyszę że się izoluję. Czasem myślę sobie może to ze mną jest coś nie tak? Ale w tym konkretnym przypadku czułam się…. nie wiem, spokojniejsza? Muszę złapać trochę dystansu.

    Co do terapii to właśnie namierzam poradnię w mojej miejscowości. Coraz gorzej radzę sobie sama ze sobą. Mam wrażenie że wszystko popsuję czego tylko „dotknę”.

    Powiedzcie jak radzicie sobie z uczuciami? Ja patrzę zafascynowana jak w rodzinie mojego chłopaka rozmawiają ze sobą, jak się śmieją,sprzeczają i to że on w pokoju pełnym ludzi potrafi powiedzieć głośno że mnie kocha. Ja mu tego nie powiem nawet przez telefon jeśli obok ktoś stoi. Przy moich dzieciach staram się trzymać go na dystans i w związku z tym naszła mnie ostatnio taka myśl- pozwoliłam im patrzeć jak ich ojciec katował mnie psychicznie i fizycznie a nie pozwalam im patrzeć na miłość. Smutne

    TymczasowyTymczasowy
    Uczestnik
    Liczba postów: 127

    Ja-czynieja fajnie, że szukasz terapii i bardzo dobrze.

    Co do „izolowanej” rodziny.. rodzina może i jest rodziną ale jak piszesz jest toksyczna. Na pozór stara się wyglądać „normalnie” i zakłada jedną wielką maskę, podczas gdy macie nie rozwiązane problemy z ojcem, współuzależnioną mamą, brat też się odsuwa, siostra wylewa frustrację na innych.

    Słyszysz zarzuty, że się odsuwasz, i że to niby z Tobą jest coś nie tak. Na pewno jest „coś nie tak”, każdy ma swoje problemy, ale pomyśl – czy to źle, że chcesz coś naprawić, że nie chcesz uczestniczyć i zgadzać się na takie sztuczne przedstawienie? To bardzo dobrze!

    Im może nie pomożesz bezpośrednio, ale możesz pomóc sobie.

    Co do uczuć – miałaś ciężkie dzieciństwo, nie słyszałaś często (o ile w ogóle) od rodziców „kocham Cię”, więc nic dziwnego, że samej trudno Ci to okazać. I nie dołuj się dodatkowo, że dzieci widziały co widziały. Robiłaś i pozwalałaś na to co umiałaś. Było jak było, pomyśl pozytywnie – powoli stawiasz na swoim i zaczynasz przeglądać na oczy 🙂

    Meliska mój mail to reichstrasse@wp.pl chociaż wolę GG

    Avatarzbycho76
    Uczestnik
    Liczba postów: 14

    Bliskie mi są wasze doświadczenia mimo,że nie czułam aż tak bardzo lęku i nie czułam aż takiego odrzucenia .Poczucie mojej wartości było słabe, czułam się gorsza od innych,albo jak mi było dobrze to dużo lepsza.Wychowałam się w rodzinie z tatą alkoholikiem,a potem gdy byłam nastolatką mama zachorowała na alkoholizm. Dzisiaj wiem,że była osobą współuzależnioną-nie radziła sobie z piciem taty i nie wiedziała co to jest alkoholizm i poszła tą drogą co tata.W domu rodzinnym nie odczułam miłości,nikt nie mówił,że mnie kocha.kiedy założyłam własną rodzinę uważałam,że będzie u nas lepiej,będę lepszą mamą niż moja mama,ale tak do końca nie było.Kochałam,ale raniłam-krzyczałam,poniżałam,biłam-przekazałam wszystko to co wyniosłam z domu.Dwa lata temu kiedy szukałam pomocy dla mojej mamy,która po sześciu latach trzeżwości wróciła do picia trafiłam do wspólnoty AL-ANON-przyjaciół i krewnych alkoholików.Chodziłam systematycznie,tam dowiedziałam o alkoholiżmie,poznałam tą chorobę,dotarło do mnie po kilku miesiącach,że jestem DDA i że chcę iść na miting  grupy DDA/DDD,bo odkryłam,że to jak się czuję i zachowuję było skutkiem dorastania w rodzinie dysfunkcyjnej.Tam poczułam się bardzo dobrze,poczułam,że to jest to miejsce,którego szukałam.Spotkałam ludzi z podobnymi doświadczeniami i odczuciami co ja i zobaczyłam ,że nie jestem sama.Moje życie i samopoczucie się odmieniło,zaczęłam pracę na 12-stu krokach. Odzyskałam poczucie własnej wartości,uwolniłam się od poczucia winy,wstydu,lęku i strachu.Zaczęłam żyć na nowo i cieszyć się tym,że żyję.Nie czuję dzisiaj odrzucenia bo poznałam siebie i mnóstwo osób podobnych do mnie i mam z nimi kontakt na mitingach,poza mitingami i telefoniczny.Nie chodziłam na żadne terapie tylko przez jakiś czas do psychologa.Jestem wdzięczna za wspólnotę DDA/DDDi za to,że tam trafiłam, uczęszczam tam regularnie,założyliśmy też własną grupę,a wszystko po ty by dzielić się tym jak było wcześniej,co mi pomogło i jak mi się żyje teraz i jak się zmieniam. Chętnie podzielę się swoim doświadczeniem telefonicznie-606447419.Warto zaryzykować i chcieć zmienić swoje życie.

Przeglądasz 8 wpisów - od 11 do 18 (z 18)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.