Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Mur milczenia
-
AutorWpisy
-
Każdy z nas spotykał się z innym traktowaniem nas przez rodziców czy opiekunów. Jedni bili, inni wyzywali a jeszcze inni ignorowali. Mnie spotkało to ostatnie. Mur milczenia mojego ojca był dla mnie nie do zniesienia. Ignorował mnie totalnie. Jakbym nie istniała. Wchodził do domu z chmurną miną i nic, ani be ani me. Tak jakbym była powietrzem. Tak jakbym nie istniała. Ja wtedy 7 może 8 letnie dziecko byłam przerażona. Zastanawiałam się co takiego złego zrobiłam, że mnie nie widzi, że jest na mnie zły (milczenie odbierałam jako obrażanie się na mnie). Tak było przez całe 19 lat jakie z rodzicami mieszkałam. Nie mówił do mnie praktycznie nic. Jeśli coś chciał mi zakomunikować lub o coś miał pretensję zawsze robił to przez matkę. Ją zresztą tak samo terroryzował. A ona nie potrafiła lub nie chciała uciec od niego. Mam o to do niej ogromny żal. W imię "pełnej rodziny" zgotowała mi niezły hardcore. Teraz nadal czuję się przezroczysta. Nie istnieję w relacji z facetem czy w pracy. Pokornie podporządkowuję się wszystkim oby tylko mnie akceptowali i nie daj Boże obrażali się na mnie.
Terapia pomaga dostrzegać mi jego skrzywienie ale wciąż nie widzę siebie.
Czytam książki Alice Miller, która radzi wypłakać i przeżyć na nowo cały ból dzieciństwa. Tylko co dalej? Jak odnaleźć siebie? Jak zobaczyć, że pomimo wszystko byłam normalnym dzieckiem a teraz jestem normalną kobietą. I to nie ze mną było źle tylko z nim. Jak uwierzyć, że człowiek, który był dla dziecka niczym Bóg, popełniał błędy. Jak uwierzyć w siebie jeśli ktoś przez wiele lat pokazywał mi, że jestem tak beznadziejna, że nawet nie zasługuję na jego jakąkolwiek uwagę (a jeśli już to zawsze krytykę wypowiadaną do matki lub epitety o mnie też kierowane do matki)Boję się, że już nigdy nie znajdę siebie. Nie wiem może ja po prostu nie istnieję…
Przepraszam, że tak się użalam nad sobą, ale po prostu mam ogromny dół i chciałam się wygadać.Nie przepraszaj. Pisz, skoro tego potrzebujesz.
millenia, odnajduję sporo z siebie w tym, co piszesz. Pozdrawiam:)
ja tez odnajduje i ten sam strach, ze zrozumiem przyczyny, ale nie odnajde siebie. cos tam wiem i co dalej? ja do tego nie mam mozliwosci uczestniczenia w terapii. dziewczyny piszcie jak sobie radzicie? ja np. tez mam, ze unikam konfrontacji. jak ktos jest zly na mnie lib na mnie sie wyrzywa lub manipuluje mna, wole siedziec cicho i nie wdawac sie w klotnie, byle tylko sie na mnie nie obrazil, bo ktos mnie skrzywdzic sobie moze, ja tego nie skomentuje, trudno, skoro ludzie o mnie zle mysla, to pewnie po prostu taka jestem-do niczego—ale zamiast moze odburknac, odpyskowac, powiedziec co to ja dopiero mysle na temat tej osoby, to sie boje, a wiem, ze powinno sie, to i inni zaczeli by uwazac nad tym co mowia, a my pokazujac, ze jestesmy cisi, dobrzy, wzbudzamy ta agresje u innych, bo ci inni nie maja sie na kim wyrzyc, bo sie boja, a wyrzywaja sie na cichych, slabych, takich co nic nie powiedza. chcialam spytac, czy na terapii robiano z toba jakies cwiczenia? pomogly ci? tzn. w zmianie siebie, w staniu sie byc silniejsza?
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.