Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Potrzebuje dobrej rady! Nie wiem co robic.

Otagowane: 

Przeglądasz 6 wpisów - od 11 do 16 (z 16)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarAnja88
    Uczestnik
    Liczba postów: 9

    Masz racje Truskawek, szantaz to nie jest dobry pomysl. Aby dotrzymac slowa musialabym byc bardziej asertywna, a z tym to mam duzy problem. Koniecznie potrzebuje terapi, osoby ktora mnie wyleczy z ciaglego poczucia winy, i da wskazowki jak sie zachowywac w odpowiednim momencie. Bardzo sie ciesze ze tu trafilam na forum i dobrze jest miec swiadomosc ze nie jestem jedyna z tym problemem.

    AvatarAnja88
    Uczestnik
    Liczba postów: 9

    Czerwonewino, napisalam bardzo dlugiego posta, i wszytko sie wymazalo!😩😩 bede musiala napisac od nowa ale to juz jutro.

    AvatarAnja88
    Uczestnik
    Liczba postów: 9

    Czerwonewino, bardzo dobrze ze miec kogos kto cie zrozumie, i choc uwazasz ze “ nie jestes drogowskazem” uwiez mi , ze Twoje slowa duzo daly mi do myslenia. Musze walczyc o siebie i o swoja rodzine! To jest moj piorytet, a mama jesli sama sobie nie bedzie chciala pomoc to jej nikt nie pomoze. Mama doszla do siebie bardzo szybko, opuchlizna zeszla ba drugi dzien. Cos tam probuje nawiazac kontakt ze mna, ale jestem oschla. Nie potrafie inaczej. Za duzo mnie to kosztowalo tym razem, takiego stresu juz nie mialam dawno. Nie moge tak poprostu jej tego zapomniec i wrocic do normalnosci. Chce aby widziala ze to nie sa zarty. Ja rowniez mysle nad napisaniem jej listu zamiast rozmowy. Podczas rozmowy jest wiele emocji, mozemy sie poklucic, moze mi przerwac w polowie zdania bo prawda jest nie wygodna. Zazdroszcze Ci ze przeprowadzke masz juz za soba, choc tak jak piszesz , dalej masz tendencje to ratowania rodzicow. U mnie bedzie to samo, nie wiem czy bede w stanie zostawic mame na pastwe losu kiedy wpadnie w ciag, a mnie tam nie bedzie. Dziekuje za sugestie odnosnie Nosowskiej-oglodne z wielka checia. Uwielbiam ta babeczke! Wlasnie czytam jej ksiazek o wyjsciu z bambuko ktora tez goraco polecam. Spytam Cie, czy masz rodzenstwo lub czlonka rodziny ktorzy cie wspieraja? czy jestes w tym sama?

    Dzis zrobilam wielki krok! Umuwilam sie na terapie! Narazie bedzie ona indywidualna, a pozniej grupowa. Juz nie moge sie doczekac!

    Tobie tez zycze duzo cierpliwosci w tej ciezkiej drodze. Gdybys chciala pogadac mozesz pisac do mnie na emial: xena88x@yahoo.com

    Pozdrawiam 😊

     

     

     

    AvatarAnja88
    Uczestnik
    Liczba postów: 9

    2wprzod1wtyl, bardzo dziekuje za Twoj post. Dzis zapisalam sie na terapie DDA , wiec zbieram sily do trzeciego punktu- Dzialania! 😃 Tak jak piszesz, dotychczasowe starania pomocy mamy niestety nie zadzialaly, a wiec czas cos z tym zrobic. Wierze,  ze wszytko jest po cos, i nic sie nie dzieje bez przyczyny. Sytuacja musiala wymknac sie z pod kontroli abym nareszcie zaczela DZIALAC, zamiast czekac az wszytko samo sie zakonczy happy endem. To juz za daleko zaszlo, moja wlasna mama zprowokowala mnie aby ja uderzyc! Co za patologia! Koniec tego!Dziekuje jeszcze raz za slowa otuchy!

     

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 985

    Tak trzymaj👍😁

    O. Zatorski w jednym z nagrań mòwił, że trzeba się spotkać  ze sobą, bo nie da się  przed samym sobą uciec niezależnie gdzie byśmy się udali, ale nie tylko on, bo w jednym z artykułòw w charakterach był podobny ton.

    Dlatego gdyby rozwiązaniem miała być sama przeprowadzka to Twoje wspòłuzależnienie najpewniej trwałoby dalej, ale jeżeli ròwnolegle idziesz na terapię dda (przy okazji na pewno będzie wspòłuzależnienie) to jak najbardziej nie jest to już ucieczka a skonfrontowanie się. (działanie)

    W Polsce terapeuci mają dobre rozeznanie o nałogach i wspòłuzależnieniu (wiedzą jakimi mechanizmami jest to kierowane) dlatego jest ogromna szansa, że zbudujesz siebie a w ramach tego też relacje z mamą, bo wcale terapia nie musi oznaczać odcięcie a może np. zdystansowanie i inną perspektywę oraz reagowania na manipulacje.

    Warto też wiedzieć, że po etapie entuzjazmu u osòb dda bardzo często pojawia się sabotaż. Na zasadzie.

    – strata kasy, już nie potrzebuję, terapeuta, reakcja na trudne tematy o sobie i bliskich, w ktòrych czujemy się niewygodnie, poczucie przybrania siły, że już sami sobie damy radę.

    Warto to wiedzieć i przeczekać oraz poobserwować  takie momenty.

    Życzę dużo sił, determinacji i poukładania relacji- na to potrzebna czasu i wsparcia, ale za rok dwa powiesz, że było warto.

     

     

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień temu przez Avatar2wprzod1wtyl.
    AvatarCzerwonewino
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Anju88, uwierz, że zapisanie się na terapię to najlepsza decyzja w twoim życiu. Po tonie treści twoich wpisów wyczuwam, że poczułaś, jakbyś nabrała wiatru w żagle 🤗

    Weź sobie jednak do serca słowa 2wprzod1wtyl. Rzeczywiście entuzjazm DDA potrafi tak samo szybko mocno się rozpalić jak i zgasnąć. Jeżeli tak się zdarzy nie możesz szukać wymówek, tylko dalej idź obraną drogą. Dorosłe córki alkoholików nabywają różnego bagażu w zależności od tego, który z rodziców pił i co za tym piciem szło. W twoim przypadku mama wpada w ciągi alkoholowe, czyli doznajesz silnych okresowych huśtawek emocjonalnych. Taka sinusoida. Opierając się o własne doświadczenie z całą stanowczością mogę stwierdzić, że do momentu mieszkania z rodzicami nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jestem DDA. W tamtym okresie najsilniej nastawiona byłam na działania, które miały spowodować, że rodzice przestaną pić. Czego ja nie robiłam… A potem sprzątanie po nich… W tamtym czasie najsilniejsze było współuzależnienie. Cały bagaż DDA zaczął się uwidaczniać dopiero po wyprowadzeniu się z domu. Wyszłam za mąż, zamieszkałam z mężczyzną i musiałam się w tym wszystkim odnaleźć. Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać te „dziwne” stany emocjonalne, których nie potrafiłam nazwać i zrozumieć. Poszłam na zaoczne studia i do pracy. Obecnie, od 11 lat prowadzę własną firmę. Robiłam wszystko, aby zagłuszyć to co było dla mnie niezrozumiałe. Z biegiem lat wszystko stawało się silniejsze. Podskórnie czułam, że jest coś ze mną nie tak. Sporo czasu upłynęło zanim doznałam olśnienia, że to wszystko co się we mnie dzieje, wydobywa sie ze mnie sinusoidalnie. Schematy zadziałały. Teraz jestem na etapie kiedy staram się analizować każdy mój stan po to, aby znaleźć jego źródło i przestawić swoje schematyczne myślenie. Ostatnio powiedziałam swojej terapeutce, że czasami jest to jak „podskórne drapanie”. Odpowiedziała mi, żebym 10 minut pozwoliła sobie na to drapanie 🤭, a następnie próbowała je wyeliminować. Takie proste, a takie trudne… Dwa dni temu rozwaliłam samochód (pierwsze opady śniegu). Wpadłam w poślizg. Samochód był bez reakcji. Nie mogłam nic zrobić. Oczywiście zaczęło się potężne biczowanie mentalne, że to zapewne kara, że jestem beznadziejna, że to moja wina itd. Trwało to kilka godzin. Pojawił się somatyczny ból brzucha. I nagle mnie olśniło. Muszę zmienić schemat myśleniowy. Spojrzeć na zdarzenie jak na naukę daną mi przez los. Nowa mądrość, nowe doświadczenie, a nie kara. Dla człowieka nieobarczonego życiowo to takie oczywiste, dla mnie jako DDA będącego na początku drogi odkrywania siebie – to krok milowy… czemu o tym piszę?… skąd taka długa dygresja?… Droga Anju88, a stąd, że gdy pójdziesz na terapię dla DDA pewne tematy mogą wydać Ci się niepasujące do Ciebie. W tematach współuzależnienia odnajdziesz się bardzo szybko, inne mogą wydać Ci się dalekie, nieprzystające. I wówczas może się zrodzić w Tobie poczucie, że nie jest z Tobą tak źle, że Ciebie to nie dotyczy. Jeżeli tak będzie to znak, że tym bardziej musisz tam pozostać i trwać w terapii. Konfrontacja to proces, który często bywa bolesny. Wiele rzeczy z dzieciństwa, nawet całe lata, wypieramy, żeby się chronić.

    Odpowiadając na twoje pytanie… mam siostrę starszą o pięć lat. Jednak nie ma między nami żadnej więzi. Mieszkamy od siebie 500 km. Każda z nas na swój sposób radzi sobie z otrzymanym bagażem. Ona uciekła z domu w wieku 18 lat. Zostałam w wieku 13 lat sama z pijącymi rodzicami, których ciągi alkoholowe wówczas dochodziły już do tygodnia czasu. To wtedy pojawiła się rola bohaterki, opiekunki i zamiana ról. Z dziecka stałam się rodzicem. Obecnie mamy kontakt telefoniczny, ale sporadyczny. Kiedyś miałam do niej wielki żal, że mnie zostawiła. Teraz rozumiem, że musiała o siebie walczyć. Nie mogła nic zrobić.
    Mam wsparcie w moim mężu, chociaż nie potrafi mnie do końca zrozumieć. Jednak staramy się wzajemnie siebie uczyć. Staramy się rozumieć drugą stronę. Jednak do tego etapu bardzo długo dochodziliśmy… Ale to obszar na inny temat… Kobiety DDA i mężczyźni… Jakich wybieramy i dlaczego?…
    Dziękuję, że podałaś mi swój mail. Również jestem otwarta na rozmowy z Tobą poza forum i serdecznie zapraszam: luna@poczta.onet.pl
    😊🙃

Przeglądasz 6 wpisów - od 11 do 16 (z 16)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.