Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8
    w odpowiedzi na: Uczucia i emocje #483755

    Ostatnio też sobie zdałam sprawę, że od wielu lat za usmiechem ukrywam wszelkie problemy. Może dlatego, że nie ufam ludziom to wiem, że jak będę wesoła to nikt nie zapyta co sie dzieje w moim sercu. Widzę, że w pracy jestem cały czas uśmiechnięta a jak wracam do domu to dopada mnie wielki smutek. Paradoksalnie jest to dla mnie powód do radości bo jeszcze niedawno nie wiedziałam, że umiem być smutna. Cieszy mnie fakt, że cała gama uczuć drzemie we mnie i czeka tylko aż odpuszczę kontrolę i wtedy wyjdzie na światło dzienne. Długa droga jeszcze przede mną ale widze światełko na końcu tunelu i to mnie motywuje do jeszcze większej pracy nad sobą pomimo tego, że czuję ból istnienia tak silny jak nigdy. Wiem, że jak przepracuje te wszystkie smutne emocje to te wesołe przyjdą łatwiej.

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8

    Też chodze na terapie dopiero 3 m-ce więc moje doświadczenie w tej materii jest niewielkie. Mój terapeuta również z początku nic nie mówił i słuchał mojego monologu. Do czasu aż mu powiedziałam, że oczekuję jego komentarzy, wskazania problemu do przemyslenia i przepracowania oraz tego, że będzie osobą która mi pomoże przez ten trudny proces przejść. Powiem szczerze, że od tego czasu jest lepiej. Ja sie czuję pewniejsza bo widzę, że mnie słucha (przedtem miałam wrażenie że myślami jest gdzie indziej) oraz wiem, że moge go zapytać o opinie czy liczyć na to, że wskaże mi błędy myślenia albo rzeczy które pomijam a powinnam bardziej sie na nich skupić. My, DDA, mamy niskie poczucie wartości i najczęsciej nie mamy odwagi zawalczyć o siebie i powiedzieć czego oczekujemy. Ale pamiętajcie, że terapeuta to tzw bezpieczne środowisko i jak mu powiecie, że źle sie czujecie w takiej formie terapii to powinien zaproponować inną. To nie jest rodzic-alkoholik, który lekceważył nasze potrzeby i uczucia tylko osoba, która jest w gabinecie dla Nas i naszych problemów i której zależy na tym abyśmy robili postępy. Wiadomo, że to nie nastąpi z dnia na dzień ale bez współpracy to sie nie uda nigdy. Zamiast zmieniać terapeutę proponuję dac mu szansę i powiedzieć czego oczekujemy lub co nam nie odpowiada. To też jest lekcja komunikowania potrzeb.

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8
    w odpowiedzi na: Uczucia i emocje #483734

    Cześć.

    Do niedawna miałam tak samo i nie zdawałam sobie sprawy, że może być inaczej. Żyłam w swojej emocjonalnej skorupie i jedynymi emocjami, które wyzwalałam i dawałam im ujście była złość i związana z nią agresja. „Obudziłam się” dopiero jak przestałam nawet to czuć i byłam totalnie pusta, funkcjonowałam jak robot albo zombie. Zaczęłam czytać o DDA, emocjach, relacjach i poszłam na terapie. Po niecałym pół roku czuję zmiany. Jeszcze nie bardzo umiem nazwać i właściwie odczuwać poszczególne emocje ale one zaczynają wychodzić ze mnie. Jest już smutek, lęk, frustracja, czasami dziecięca radość. Widzę też, w sytuacjach stresowych albo, które będą bolesne emocjonalnie, że chowam sie spowrotem do mojej bezpiecznej skorupki bez uczuć. Moja relacja z bardzo bliskim mi mężczyzną przechodzi poważny kryzys, który zapewne zakończy się zerwaniem relacji a ja nie umiem poczuć bólu z tym związanego i przejść przez etap żałoby. Jestem zamrożona i nie wiem jak sie otworzyć na emocje. Boję się, że nikt mnie nie ochroni, kiedy przyjdzie wielki smutek, żal i ból a najbardziej boje sie w życiu bezradności. I wiem, że w moim przypadku, ta potrzeba kontrolowania sytuacji sprawia, że nie umiem w pełni otworzyć sie na wszystkie uczucia, które przynosi życie.

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8
    w odpowiedzi na: Jak być mężem DDA #483380

    Witaj man 43. Przede wszystkim wielkie brawo za odwagę w szukaniu pomocy. Ja, jako DDA, wychowana w rodzinie DDA, powiedziałabym: uciekaj z córeczkami bo to cholerstwo, które jest w Twojej żonie przenosi się jak dżuma. Nie twierdzę, że to zła kobieta, bo zapewne tak nie jest ale jeżeli nie chce skonfrontować się z trudnym dzieciństwem i podjąć próby naprawy waszych relacji to sam nic nie zdziałasz a im dłużej dzieci pozostają w toksycznym środowisku tym większa szansa, że będą kolejnym pokoleniem DDA.  Jeżeli chcesz jednak ratować małżeństwo to spróbuj sam terapii i porozmawiaj z terapeuta jak dotrzeć do żony. Nie próbuj z nią rozmawiać jak jest wściekła tylko kiedy ma dobry nastrój. Z autopsji wiem, że kiedy agresja przejmuje nad nami kontrolę to nikt i nic nie jest w stanie na nas wpłynąć. Właśnie zakończyłam lekturę książki Wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików. Hipopotam w pokoju stołowym. Tommy Hellsten. i wiem też, że nie możesz udawać przed dziećmi, że problem nie istnieje (to ten tytułowy hipopotam, którego istnieniu wszyscy zaprzeczają). Porozmawiaj z dziewczynkami o ich uczuciach, o lękach, nie zostawiaj samych z problemem, którego nie rozumieją a już samo to, że mama zniknęła z ich opowieści i rysunków świadczy o tym, że wolą zaprzeczyć istnieniu hipopotama.

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8
    w odpowiedzi na: nawracjace konflikty #483365

    Jestem nowa. Dopiero sobie uświadamiam z czym mam sie zmierzyć ale wydaje mi sie, że częścią wychodzenia z DDA jest zrobienie porządku w relacjach. Też jestem typem Bohatera i zauważam, że to moja zasłona dymna, zajmuje sie problemami wszystkich tylko nie swoimi. Myślę, że ty Em też tak właśnie robisz. Od dziecka uczono nas, że nasze potrzeby są nieistotne i do dziś czujemy wyrzuty sumienia kiedy chcemy czegoś dla siebie. Jak wyżej napisano, odsuń się od tej koleżanki, maksymalnie jak możesz ogranicz kontakt, żeby nie miała wpływu na Twoje emocje i skup się na sobie. Ja dałam sobie pół godziny dziennie na coś w rodzaju medytacji. Siadam, kładę ręce na kolanach, zamykam oczy i staram się myslec o rzeczach przyjemnych i mało istotnych lub wogóle nie mysleć bo ja mam problem z analizowaniem wszystkiego i wszystkich. Czas dla mnie. Uzdrawiające uczucie. Po pół godziny otwieram oczy i zdaje sobie sprawę, że świat sie nie zawalił przez ten czas. Nie miej wyrzutów sumienia, że kiedyś ta koleżanka Ci pomogła a teraz Ty ją zostawiasz z problemami. To nie są Twoje problemy i nie musisz długów wdzięczności spłacać do końca życia kosztem swojego zdrowia psychicznego.

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8
    w odpowiedzi na: Poznań #483364

    Jakubek – a możesz się dowiedzieć od tego znajomego co działa? Gdzie? Koronawirus jest mi mniej straszny niż wizja czekania na pomoc kolejnych miesięcy a może i lat

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8
    w odpowiedzi na: Poznań #483348

    Jakubek – dziękuję. Rzecz w tym, że rozmowa on-line to dla mnie nie rozmowa a tym bardziej nie forma do uzewnętrzniania uczuć.

    AvatarFunia
    Uczestnik
    Liczba postów: 8
    w odpowiedzi na: Poznań #483346

    Cześć. Jestem Ania. Mam 40 lat i od kilku lat zdaję sobie sprawę z tego, że jest ze mną „coś nie tak” ale dopiero teraz postanowiłam szukać pomocy. Doszłam do ściany. Jako typowy „rodzinny bohater” chce wszystko załatwić sama i szybko ale im więcej Was czytam tym mocniej sobie zdaje sprawę, że nie jest to możliwe. Próbowałam szukać grupy wsparcia ale wszystko zamknięte przez covida. Czy jesteście w stanie mi pomóc? Wskazać właściwy kierunek? Choćby pogadać?

     

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)