Acha, zmieniam nicka na Tysia, to życzenie mojego wew. dziecka, jedyne jakie narazie mogę i potrafię spełnić i jedno z niewielu jakie ona mi byla w stanie powiedziec. Ta mała istotka obfukała mnie gdy ja tak nazwalam.Zapytana dlaczego powiedziala ze to jej sie zle kojarzy, że tak na nia mowili ci co ja krzywdzili… Faktycznie, ja też nie lubie mojego imienia, a tu jakos tak podpisywałam się nim. Faktem jest też że tak mnie wlasnie nazywalam (wołała) matka gdy była na mnie wściekła. Gdy było ok, mowila do mnie pieszczotliwie, ale gdy jusz slyszalam to imie, to wiedzialam ze zaraz bedzie wojna o cos, na sam dzwiek imienia dostawalam gęsiej skorki… Stad ta zmiana nicku. To dla mojej wew. dziewczynki, tyle narazie mogę zrobic, ale i to robie z obawa, że ktoś mnie wyśmieje za jakieś tam fanaberie. No trudno najwyżej
Pozdrawiam