Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16)
  • Autor
    Wpisy
  • Justyna2024
    Uczestnik
      Liczba postów: 16
      Justyna2024
      Uczestnik
        Liczba postów: 16

        Dzięki, że napisałaś. Czytam jak by dejaviu przeżywała. To co na pisze nie są żadne prawdy objawione, to moje przemyślenia do mojej sytuacji jak i do twojej po części. Pięć lat temu, może podobnie … decyzje, życie dowalilo. Nie wschodząc w szczegóły, podobnie ja patrzę w przyszłość, działam. A druga osoba przeżywa nie widzi światła i chce odebrać sobie życie. Wytrzymać nie można, tylko wielkie emocje człowieka które właśnie ma załamanie nerwowe i obwinia siebie i mnie i cały świat i chce zakończyć żywot. Ja przerażona, w strachu, nałożonym na mnie poczuciem winy, że jak coś nie zrobię to odbierze sobie życie. Jednak z jakimś pozytywnym poczuciem, może wynikającym z doświadczenia mojego. Że jak człowiek chce odebrać sobie życie to, nie trąbi w koło o tym. Tylko to robi. To jest chora osobą co szuka atencji, ratunku ze swojej beznadziei i bólu. Nie potrafi wytrzymać w trudnych emocjach. Co ja zrobiłam. Stwierdzam fakty, tak ja to widzę. Masz załamanie nerwowe i nikt tobie nie poradzi lepiej jak psychiatra, dwa dzwonię do jego rodziców, mówię że ma myśli samobójcze i do najbliższego kolegi. Jak udzielać pierwszej pomocy to lepiej w grupie. Przeczuwam u osób które nadmiernie obwiniają innych, że mają problemy ze swoją odwpowiedzialnoscia za życie/decyzje. Potrzebuje więcej opieki, co pewnie potrafiłaś to zapewnić. To co bym chciała jeszcze dopowiedzieć, moim zdaniem nie ma się DDA/DDD tylko jest się ta osobą. Po prostu nasz system (układ nerwowy) się tak rozwiną i tak jest. Żeby mniej tego było to naprawdę trzeba dużo siły i samoświadomości. W mojej opinii człowiek całe życie potrafi na schematach zachowawczych z tych traum lecieć. One zawsze są w zapisie. Raczej traumy wybijają jak motorek w du…. nam zawodzi i nie potrafi już ruszyć. I tak, bóle brzucha, wymioty, biegunki to odpowiedź organizmu za stany lękowe. Panowie i nie tylko 😉 mają taką przypadłość, że przed smutkiem i bezradnością wyłania się złość i agresja. Po to by jakoś sobie ulżyć w napięciu. Doskonale też pamiętam ta niepewność z domu rodzinnego. Dzieciak ratujący rodziców, partnera to zwyczajny zapisany schemat. Różnice teraz widzę. Kiedyś wstyd i strach trzymał, sama ratowałam tworzyłam środowisko bezpieczne, teraz nie zawaham się zadzwonić na nr 112.

         

        Justyna2024
        Uczestnik
          Liczba postów: 16

          Niby z pustego i Salomon nie naleje…
          <p style=”text-align: right;”>Będąc wielkim silnym bólu jesteśmy w stanie przetrwania, który jest  daleki od normalnego.   Gdzie właśnie nasze wewnętrzne dziecko nie czuje się bezpiecznie, jest odrzucone, nieakceptowane. My porostu jesteśmy tymi dziećmi w skórze dorosłego. I tak  dokładnie  wtedy nie mamy empatii ( bo jest pusto)i nie jesteśmy w stanie racjonalnie i dojrzałe ocenić drugiego człowieka.</p>
          Dziecko uczy się empatii, rodzi się prawdziwym zdrowym egoistą żeby przetrwać i zdobyć doświadczenie.

          Więc nie zawsze jesteśmy psychopatami…

          Dostrzeżenie, zrozumienie, zaakceptowanie, ukochanie – jakie strasznie trudne do wykonania.

          Może to przez nasze wychowanie w traumalandzie

          Justyna2024
          Uczestnik
            Liczba postów: 16

            Ważne, że ty dźwigasz!
            <p style=”text-align: center;”>” Pokaż mi psychicznie zdrowego człowieka, a ja ci go wyleczę.”</p>
            <p style=”text-align: center;”>Warto przyjrzeć się podstawą i swoim postawą czy one nie są są złudna granicą. Nie każdy potrzebuje psychoterapii może chodzi o sens życia czy jego duchowość.</p>
            Czy przypadkiem nie siedzimy swoim „….wienku” bo tak nam wygodnie, bo inaczej nie potrafimy i strasznie boimy się zmian.

            To mnie zastawia. Czy tylko jesteśmy zaprojektowani na przeżycie? Z wszystkimi możliwymi uzależnieniami na tym świecie.

            „Nie jestem tym co się ze mną stało, jestem tym, kim zdecydowałem zostać.”

             

            Justyna2024
            Uczestnik
              Liczba postów: 16

              Na pewno jakieś problemy w każdym są  małżeństwie.  Niestety zauważam, że predyspozycje DDA do szukania podobnych znanych już rzeczy i  ludzi nie pomagają. Forma niestety rozwiązywania problemu jest mozolna a czasem niemożliwa – ponownie wchodzi się świat dziecka, gdzie alkohol gościł.  Choć nie ma już % wchodzą inne destrukcyjne uzależnienia. Już zastanawiam się czy moje doświadczenie tworzy problem, czy po prostu przyciągam problemy do zaopiekowania jak magnes. Dlatego nie mogę określić  czy moje DDA jest częścią problemu, czy problem leży w  DDD partnera.  Czy  jest brak komunikacji na tym samym poziomie, czy brak znajomość swoich potrzeb, ograniczeń i granic uczestników sporu.

              Po części nadmierna kontrola i planowanie z mojej strony była czymś pozytywnym i chwalonym. Jednak z biegiem czasu staje się też częścią problemów dla mnie i dla innych.

              Justyna2024
              Uczestnik
                Liczba postów: 16

                Przychylam się do sformułowania, że to właśnie człowiek musi wymyślić sobie cel i znaczenie. Taki soft mamy wygrany. Nie cieszymy się chwilą,kamienie milowe nakładamy sobie na życie szkoła, praca, rodzina i tak dalej. Bo nie potrafimy sobie wyobrazić końca, czy to nasze ego. Więc nie potrafimy doświadczyć tu i teraz , a tylko rozpamiętujemy się przeszłości lub w przylosci. Jesteśmy swoich lękach, pragnieniach bo tak tylko potrafimy i znamy. tak chciała bym wyłączyć myślenie i zacząć czuć, ciężkie to – bo mechanizmy obronę i wypracowane są do na dobrym poziomie i  niestety jeszcze się włączają.

                Justyna2024
                Uczestnik
                  Liczba postów: 16

                  Informacji można szukać w poradni

                   

                   

                   

                  Justyna2024
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 16

                    Aż chciało by się zrobić urlop od swojej głowy. Dać ster komuś innemu. Nie zajmować się bazjzlem oddać komuś odpowiedzialność za swoje życie. Bo sił juz brak i checi. Jakie fajne zidiocenie by było. No cóż na tyle stara jestem jestem, że wiem że nikt za mnie nie będzie żył. Tylko co najwyżej bedzie ustawiał mnie pod siebie i swoje wyobrażenia. Wybieram szukanie prawdy, choć mogę jej nie zrozumieć. Ale to to nie ważne, ważne są próby. Sama teraz stawiam na siebie. I to w mi w zupełności wystarczy.

                    Justyna2024
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 16

                      <p style=”text-align: justify;”>Ciężkość, poczucie winy oraz wstydu odczuwam z wypowiedzi. Nie mam zielonego pojęcia czemu jestem na tym świecie ale wiem że nie muszę czuć się winna o  coś/  czy komuś że żyje.  Staram nie nakładać na siebie opinii czy też zdrowych wytycznych jak to niby powinnam robić czy być na tym świecie.  Odrzucam świat czarno biały, bo wszystko się zmienia. Borykając się takich skrajnościach ( dobre/złe, biał/ czerne), zauważyłam że potwierdzały one raczej mój wymyślony świat w którym czułam się bezpieczna, bo miał jasne granice. Śmiem twierdzić, że moje czarno białe myślenie było i czasem nadal jest klatka bezpieczeństwa.  Nie wszystko jest dobre dla każdego w każdej chwili. Niby jesteśmy podobni mamy takie same potrzeby akceptacji i zrozumienia u innych ale też jesteśmy inni. Czuje, się teraz dobrze kiedy powiem po porostu nie wiem i może się nawet nie dowiem. Najtrudniejsze dla nas jest nic nie robić, jak widzimy problem. Szukamy rozwiązań w myślach czy czynach. Dodając szczyptę humoru, co by nie było jakąś przyjemność była na początku naszego istnienia. Ktoś pewnie miał orgazm.</p>

                      Justyna2024
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 16

                        Dziękuję. Czasem  potrzeba odpowiednie  słowa przeczytać w odpowiednim etapie życia.

                        Coraz mocniej do mnie dochodzi że kiedy jest źle i nie widzę wyjścia to nie znaczy że go nie ma.

                        Pozdrawiam

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16)