Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Odradzam związków z DDA/DDD

Otagowane: , , ,

Przeglądasz 8 wpisów - od 11 do 18 (z 18)
  • Autor
    Wpisy
  • JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 307

    Podoba mi się stwierdzenie, ze wiązanie się z kimś na etapie jego terapii to loteria. Terapia, to dopiero odkrywanie własnych wypartych, niezaspokojonych czy zakłamanych potrzeb. Faktycznie wiele może się zmieniać. Warto, żeby osoby terapeutyzujące się też miały tego świadomość. Dzisiejsza miłość, zauroczenie za chwilę może już wydawać się bez sensu. Nie na darmo zaleca się unikać większych zmian w życiu w trakcie pierwszego roku terapii. Zanim podczas terapii wciągniemy kogoś do związku, zadajmy sobie pytanie, czy na pewno jest to świadoma i racjonalna decyzja.

    AvatarApolonia11
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Cześć zarejestrowałam się na forum aby Ci odpowiedzieć bo ja odczułam i znalazłam sporo z siebie w Twoim opisie. Mnie Twoje spostrzeżenia mocno uderzyły bo są celne , przynajmniej w moim przypadku. Mam wiele z tych cech a raczej  mechanizmów, które odpisałeś.

    Jest mi bardzo przykro  że nie udało Ci się w Twoim związku ale co fakt to fakt,  my kobiety z DDA bywamy  trudne  w związkach (co oczywiście nie znaczy że nie mamy zalet). Czasami jednak nasze mechanizmy przeważają nad wszystkimi dobrymi cechami…..

    W moim przypadku jest to trudne dla moich bliskich i dla mnie też

    Jeśli mogę Cię prosić o rozwinięcie Twojej wypowiedzi i nie jest to za bardzo intymna i wrażliwa kwestia to mógłbyś coś więcej napisać o tym fragmencie „raz coś postawione nie może się zmienić” ? Wyczuwam to u siebie ale nie wiem jak to jest mocne.

    Jeśli nie chcesz do tego wracać i jest to dla Ciebie trudne to przepraszam ale jeśli jednak zechciałbyś – pomożesz mi.

    Dziękuję

     

     

     

    AvatarHipis
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Cześć Apolonia11,

    Myślę, że chodziło mi o sytuacje w której raz coś stwierdzone, co dotoczy emocji, bądź sytuacji wiążącej się z emocjami , musi zostać przez partnera zrozumiane, zapamiętane, i nie wraca się do tego. Tego ani się nie rozgrzebuje, ani nie tłumaczy. Nie poddaje się to w wątpliwość. A jakakolwiek próba powrotu do tego tematu, jest niszcząca dla DDA. Gorzej jak się spróbuje to ocenić, wtedy się piekło otwiera. W mojej ocenie DDA mają tyle samo problemów co inni, ale nie potrafią z tymi problemami wspólnie z partnerem się zmierzyć, idą przed siebie nie zwracając uwagi na stosunek do tego stanu rzeczy przez partnera, czy przez otaczających ich ludzi. „Tak było, tak zdarzyło się i tyle, koniec, nie wracajmy do tematu”, coś się schrzaniło, nici z rozmowy, „zdarzyło się, zrozum”. Wiesz: „Tata bił, pił, ale nikt nie umarł”. Chory, nieszczery, egoistyczny układ.

     

     

    Avatarpat-sta
    Uczestnik
    Liczba postów: 2

    Cześć Hipisie,

    ja chyba jestem jednak na skraju szaleństwa, mam wrażenie, że opisujesz moje małżeństwo. Ja od kilku lat próbuje naszemu otoczeniu wytłumaczyć, w czym właściwie leży nasz problem, ze tematy naszych kłótni to tylko tematy zastępcze mające uciąć możliwość normalnej zdrowiej rozmowy, a Ty opisujesz ” „raz coś postawione nie może się zmienić” ” i jakbyś mi z duszy czytał. Wybacz, chaotyczność mojego postu, ale szczerze, szczerze się własnie popłakałem. Właściwie nie wiem czemu, ale chciałem Ci podziękować.
    W moim wypadku rozejście nie wchodzi w grę ze względu na moje przekonania. W sensie, przed Bogiem jej obiecałem, że nie opuszczę ja w zdrowiu i chorobie, więc słowo się rzekło. Ale dziękuję, dobrze że napisałeś tego posta.

    szorstkiczopekszorstkiczopek
    Uczestnik
    Liczba postów: 55

    „Mam dzięki DDA/DDD tak niską samoocenę, że będę pewnie kolejny rok to przepracowywał to z psychologiem. To jest chory układ, a winni są Wasi rodzicie, a nie my zwykli ludzie.”

    Nie. Masz niską samoocenę lub inne problemy z własną psychiką i dlatego wybierasz takie partnerki a nie inne.
    A generalizowanie i zrzucanie tego na DDA/DDD jest próbą ucieczki od przyznania że „fajny dom, rodzina której ufam, rodzina na której mogę się oprzeć” to może być iluzja którą sobie stworzyłeś.
    Bo jakby tak było – albo nie wiązałbyś się z takimi dziewczynami, albo na tyle szybko i sprawnie stawiał granice że związki szybko by się rozpadały.

    Więc może pogadaj z psychologiem o lękowych stylach przywiązania, na 99% masz taki.

    „W mojej ocenie DDA mają tyle samo problemów co inni”
    Tja. DDA z domu gdzie np. ojciec molestował, matka piła, dziecko chodziło brudne i niedożywione będzie miał tyle samo problemów w związku co osoba z dobrego kochającego domu.
    Puknij się pan.

    AvatarHipis
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Tak racja. Chodze do psychologa. I też wszystkim doradzam. Mam pewnie inne problemy ale chce się z tym zmierzyć. Przestańmy się oszukiwać. Bez ciężkiej pracy z psychologiem bez ciężkiej pracy z psychoterapeutą, bez ciężkiej pracy nad samym sobą, żaden związek dotknięty problem dda czy ddd nie ma szans na przetrwanie. Prędzej czy pozniej dojdzie do eksplozji. Pracujmy nad sobą, kochajmy się, szanujmy, ale razem bo w pojedynkę nie ma szans.

    szorstkiczopekszorstkiczopek
    Uczestnik
    Liczba postów: 55

    Ehem, w imieniu wszystkich całe życie samotnych dda/ddd – dziękuję za radę.
    Tak samo dziękuję za pisanie na forum dda że osoby dda nie powinny wchodzić w związki.
    Nasze życie się przez takie rady odmieni, drogi hipisie z „dobrej rodziny”

    AvatarPanT
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Witajcie, bardzo się cieszę, że znalazłem tą strone, moja historia jest podobna do Hipisa, sam też pochodze z „dobrego domu bez problemów” a relacja z DDA, doprowodziła mnie psychicznej ruiny. Z której chce się podnieść. Moja historia trwa już kilka lat ale dopiero ostatnio postanowiłem się udać do specialisty, i zaczłem szukać informacji i tak trafilem na DDA, którym wczesniej w żaden sposób się nie interesowałe.

    Historia była bardzo prosta poznalism się kilka lat temu na jednym z portali na T. Ja pochodze z dużego miasta, zjechałem kawał świata i mógłbym uznać moje życie za bardzo dobre, ona pochodziła z małej wsi, ojciec alkoholik który robił piekło przez wiekszość życia. Ale mimo tych różnych światów było to uczucie, że widziałem w niej matke moich dzieci, którą wyzwole z tego złego świata. żeby problemów było mało, okazło się, że ona miała jeszcze byłego sponsora który jej stalkerem. Jako że ciągle chciałem ją wyciągnąć z tego bagna. Chciałem jej wziąść prawników i rozwiązać problem, nie chciała. To spłaciłem jej długi u byłego sponsora. I miałem nadzieje że to już bedzie koniec. naszych problemów i bedziemy dalej razem szcześliwi. Niestety tak się nie stało rozeszliśmy, mówiła mi że mnie kocha ale nie chciała mi swoich problemów wrzucać na głowe, a związek na odległość też ją meczył. I tak się rozstaliśmy. I tu sie zaczyna moja tragedia. Bo mimo że się rostaliśmy 3 lata temu i od tego czasu się nie widzieliśmy osobiście gdzieś ciągle mamy kontakt. I to chyba jest najgorsze bo wiem, że jestem  chyba jedną osobą której powiedziała prawdę, i co jest dla mnie bolesne dalej mówi. Od czasu kiedy się rozstaliśmy miała w co najmniej 6 związkach, który nie trwał więcej niż pół roku, raz się nawet zaręczyła po 3 miesiącach żeby po 2 skończyć związek. Po czym zawsze dzwoni do mnie z płaczem i mówi jaka to jest nieszczęśliwa. Ostatnio jak mi powiedziała że się spotyka ze starszym facetem, to nie wytrzymałem powiedziałem raz już musiałem ratować z takiego syfu. Dla mnie był to moment przełomowy, bo sam sobie uświadomiłem że musze zacząć terapie. Bo mam wrażenie że moje życie zmieniło się się o 180 stopni. Przez te lata zapomniałem jak się uśmiechać i cieszyć się z życia, które w moim przypadku jest dobre.

    Trafiłem na te forum, poczytałem troche i widze że jej nieszczęście które spływa na mnie (bo jestem wtedy kiedy jest jej zle i czuje się sama) Wiem, jedno że Ona się nie leczyła i wszystkie moje pomysły o wizycie u specjalisty zawsze negowała.

    Wiem, że raczej już razem nie ułożymy sobie życia, jednak ciągle mam ją w sercu i się o nią martwi. Boje się tego że jeżeli znowu się zobaczymy to emocje wrócą, bo sama czasami powtarza, że jeżeli sie do któregoś momentu nie ogranie to do mnie wróci… Moje pytanie czy może powinienem wsiąść w samochód pojechać do niej i starać się ją namówić leczenie czy zapomnieć, zerwać kontakt i modlić się żeby zapomnieć. Bo w odróżnieniu od DDA ja szanuje związki z ludźmi i przez tą  sytuacje jestem życiowo się pogubiłem.

    Pozdrawiam

    T.

Przeglądasz 8 wpisów - od 11 do 18 (z 18)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.