Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Odradzam związków z DDA/DDD

Otagowane: , , ,

Przeglądasz 3 wpisy - od 21 do 23 (z 23)
  • Autor
    Wpisy
  • truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 467

    Ja akurat odbierałem raczej złość i frustrację, ale nienawiści nie. Drażniło mnie stawianie generalnych tez (np. „Odpowiedź na wszystkie pytania” – ja tam znalazłem cenne odpowiedzi, ale tylko na część pytań, na przykład nadal nie rozumiem czemu ktoś z „dobrego domu” się „haczy” na taki związek, dlatego o to pytałem), rady co zrobić („DDA/DDD muszą chodzić na terapię i się leczyć” – ja poszedłem na terapię z własnej potrzeby i nie rozumiem o jaki przymus chodzi; „o tej lasce zapomnij” – dla mnie to jak nie myślenie o różowym słoniu, to po prostu nie działa), odradzanie czegoś (jak w temacie) albo stawianie się w pozycji „zwykłego człowieka” w kontrze do tych strasznych, chorych DDA. Nadal mnie te rzeczy trochę drażnią.

    Ale akurat w tym wpisie jest więcej rzeczy, które są zgodne z moim doświadczeniem, niż tego, co mnie irytuje. Na przykład w punkcie 3, bo mnie to pytanie najwięcej dało, choć wydaje się proste i odpowiedź zajęła mi bardzo długo, w czasie terapii i po niej.

    szorstkiczopekszorstkiczopek
    Uczestnik
    Liczba postów: 58

    @travnick Ja mam takie małe podejrzenie że dziewczyna poszła na jakąś terapię/grupę/pogadała z przyjaciółką itp, trzeźwiej spojrzała na swojego partnera Hipisa – i skończyło się szybką ewakuacją ze związku.
    Dlaczego – no cóż, widać po tych wpisach.

    travnicktravnick
    Uczestnik
    Liczba postów: 54

    Miałem takiego znajomka, z którym pracowałem przez jakiś rok w jego firmie najpierw, a później dla kogoś innego. Stale dopatrywał się we mnie różnych różności, a sam był tak toksyczny, że już po 3 miesiącach wspólnej pracy w tej drugiej firmie odszedłem, bo czułem się zupełnie wypalony. Ale to oczywiście moja wina była, nie jego. No i ch…, że nikt nie chciał z nim pracować, no i ch…, że chętnie każdy ze mną jechał z 20 pozostałych pracowników, ale to ja byłem wszystkiego winien, a nie on.
    Niemal, jak u Hipisa. Jednak Hipis tego nie zauważa, co i szkoda.

Przeglądasz 3 wpisy - od 21 do 23 (z 23)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.