Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 3 wpisy - od 61 do 63 (z 63)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarOliwia75
    Uczestnik
    Liczba postów: 65
    w odpowiedzi na: DDA rodzicem #268774

    Różne mamy doświadczenia z domów rodzinnych. To, że był alkohol to nie znaczy, że wszyscy jesteśmy w związku z tym tacy sami, tak samo „naznaczeni”. Moja matka była nie do wytrzymania, pewnie też częściowo przez swojego męża pijaka. Ale kogo tu obwiniać? Jeżeli wogóle obwiniać. Nie poradzili sobie.

    Ja staram się, jeżeli trafiają się jakieś konflikty z moim mężem (nie możemy się w danym okresie porozumieć) nie przenosić tego na swoje dzieci. Nie częstować ich nerwami, flustracją itd. Jak się juz zdarza to zostawiam to na innym poziomie. One na to nie zasłużyły i mają prawo do spokojnego, radosnego dzieciństwa. I tu mam swoją pracę nad sobą.

     

    AvatarOliwia75
    Uczestnik
    Liczba postów: 65
    w odpowiedzi na: 40-letnia DDA #267556

    Ja też jestem 40 plus DDA. Obecnie chodzę na terapię grupową i nie jest lekko…. a nawet bywa okropnie. Przez to wszystko co się dzieje na grupie i po odniesieniu do siebie, swego życia aż nie śpię po nocach….:). Bardzo trudne tematy. Chciałabym o tym wszystkim (domu rodzinnym) zapomnieć, a tu jeszcze trzeba się z tym mierzyć……:)

    Pozdrawiam Wszystkich

     

    AvatarOliwia75
    Uczestnik
    Liczba postów: 65
    w odpowiedzi na: DDA rodzicem #267515

    Witam!

    Ja też jestem DDA i mam dzieci. Obecnie chodzę na terapię grupową DDA bo nie radzę sobie w tym jaką jestem matką dla dzieci. Musiała uczyć się prawie wszystkiego: przytulania, dobrych słów, spędzania (chcenia tego) radosnego czasu z dziećmi i NIEWŚCIEKANIA się z powodu tego jak dzieci są nieposłuszne, nieogarnięte lub po prostu czegoś zapomną. Tracę wtedy panowanie nad sobą i krzyczę i krzyczę, złoszczę się i rzucam naprawdę „złymi słowami”. Zanim udałam się na terapię, wiedział już, że to przez moje trudne dzieciństwo. Było trudne, bo wiadomo, ojciec alkoholik i w związku z tym walnięta matka. Nie jest lekko, ale warto zastanowić się: jakie dzieciństwo chcemy zgotować własnym dzieciom? Jaki potencjał wyniosą z domu rodzinnego? Ja obecnie, w tej chwili, mam już dosyć ciągłej walki ze sobą, ciągłej pracy i zachowywaniem równowagi psychicznej. To czasami ponad moje siły. Terapia, prawie po roku chodzenia, jeszcze mi nie odpowiedziała na pytania jak sobie z tym wszystkim poradzić tzn. „jak sobie ze sobą poradzić”. Nie dość, że miałam przechlapane dziecińswo to teraz mi znacznie trudniej wejść na taki „poziom” rodzicielstwa, który innym przychodzi naturalnie i nawet się nad tym nie zastanawiają. Nie chcę tego samego moim dzieciom uczynić.

    Pozdrawiam

Przeglądasz 3 wpisy - od 61 do 63 (z 63)