Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD A ja bym chciał żeby mnie panna zostawiła.

Przeglądasz 10 wpisów - od 41 do 50 (z 53)
  • Autor
    Wpisy
  • 2wprzod1wtyl
    Uczestnik
      Liczba postów: 1175

      Aqq1975, w jednym masz rację możesz po raz 3 napisać to samo ignorując przy tym pròby ukazania braku spòjności (nie po to by patrzeć z gòry, ale po to byś zobaczył z innej perspektywy) Zgadzam się to Twòj wątek i szczerze mi reguły jakie w nim stosujesz (dajesz sobie prawo oceniania) już nie pasują dlatego życzę powodzenia, ale to Twoje reguły i masz jak najbardziej do nich prawo.

      '2-3 wpisy powinny zakończyć temat’- tak się nad tym zastanowiłem i myślę, że poiryyowało mnie, że się wkręciłem tyloma moimi  wpisami tutaj- ale to nie irytacja na Ciebie, bo drugi człowiek nie jest odpowiedzialny za moje emocje, a bardziej na siebie.

       

      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez 2wprzod1wtyl.
      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez 2wprzod1wtyl.
      2wprzod1wtyl
      Uczestnik
        Liczba postów: 1175

        Chcę Cię jeszcze poinformować, że jakakolwiek dysfunkcją moja, Twoja czy kogokolwiek nie może być usprawiedliwieniem krzywdzenia drugiego człowieka.  Rozumiem Twoje ruchy, ale jednocześnie jest mi smutno gdy mòwisz o tym, że ta kobieta jest zakochana, bo  chciałbym aby ludzie nie ranili się dlatego proszę abyś znalazł w sobie wystarczająco siły aby powiedzieć prawdę.

        Jakubek
        Uczestnik
          Liczba postów: 892

          Hej, tak mi się nasunęły dwie kwestie.

          Po pierwsze, to może naprawdę zakochałeś się w tej kobiecie, a te wszystkie rozkminy, dąsy i krygowania, to tylko opór przed zmianą nawyków, które wykształciłeś sobie, żyjąc samotnie. Przyzwyczaiłeś się do spokoju i wygody, a tu trzeba wyjść ze strefy komfortu i dać „siebie” drugiej osobie. Trzeba dać czas, ciało, myśli, emocje… Nie jest to łatwe. Sytuacja jest nowa w życiu. Jeśli jednak za oporem/lękiem skrywasz prawdziwe (może nieuświadomione) uczucie, to zapewne ono w końcu wygra.

          Po drugie, jest możliwe, że tak jak deklarujesz, nie kochasz tej kobiety, nic do niej nie czujesz i nie chcesz jej w swoim poukładanym życiu. Wtedy może warto pomyśleć o konkretnych konsekwencjach. Mam tu na myśli bardzo namacalne sprawy finansowe. Nie wiem oczywiście, ile zarabiasz. Nie zdradziłeś tego. Pomyśl jednak o tym, że w przypadku „wpadki” (niechciana ciąża) co najmniej 25% Twoich zarobków będzie trafiało do tej „panny” tytułem alimentów. Alimenty w wysokości 1000 – 1200 zł na początek, to naprawdę dziś dość częsta sprawa, a im wyższe zarobki, tym alimenty większe. Potem z czasem będą rosły, wraz z dorastaniem dziecka. Zacznie się szkoła, korepetycje, zajęcia pozalekcyjne, wyjazdy na wakacje, rozwój zainteresowań, bilety do kina i na koncerty, kieszonkowe, modne ciuchy… to będzie trwało przez najbliższe 25 lat (bo zakładam, że co najmniej do tego czasu dziecko będzie się uczyło). Nie można też niestety wykluczyć narodzin dziecka z niepełnosprawnością lub jakimś zaburzeniem, choćby ze spektrum autyzmu czy ADHD, to również obecnie częste przypadki, wtedy alimenty mogą należeć się dziecku w zasadzie do końca dorosłego życia. Alimenty będzie można ściągać nawet z Twojej emerytury, pamiętaj o tym. Przez cały ten okres będziesz niestety musiał znacznie ograniczyć swoje potrzeby. Z każdym awansem, podwyżką, zmianą pracy na lepsze, jeśli matka dowie się o tym, będzie występowała o podniesienie alimentów, bo wzrośnie Twoja zdolność alimentacyjna. Być może zaczniesz ukrywać zarobki, szukać prac w szarej strefie, żeby tylko coś zostawić dla siebie. Przez pierwsze 25 lat wydasz na dziecko min. 360.000 zł (przy założeniu, że będziesz płacił 1200/mc), jednak bardziej realna będzie kwota min. 0,5 mln zł (biorąc pod uwagę inflację i  dodatkowe koszty). Potem to dziecko odziedziczy po Tobie wszystko, czego się dorobiłeś. Nie będziesz w stanie temu zapobiec. Oczywiście, jeśli ożenisz się z jego matką, to również matka wszystko będzie po Tobie dziedziczyć na spółkę z dzieckiem. Matka zresztą może mieć jakiś „plan” na Ciebie, skoro tak jej się spodobałeś, sam o tym wspominasz. Może więc warto przekalkulować, czy opłaca się pchać w taką przyszłość i ponosić takie konsekwencje swojego niezdecydowania, nieumiejętności odmawiania i komunikowania swoich odczuć. Może jednak warto jeden raz poczuć ten głęboki dyskomfort i jednak przełamać swoje opory w tej relacji niż zafundować sobie stały comiesięczny dyskomfort na najbliższe kilkadziesiąt lat.

          • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez Jakubek.
          dda93
          Uczestnik
            Liczba postów: 566

            Aqq1975, może warto, żebyś w relacji z tą kobietą zachował się stanowczo i jak facet, a nie marnował energię na szukanie konfliktu z ludźmi z tego forum.

            Z ludźmi, na których naskoczyłeś, też nie zawsze i nie we wszystkim się zgadzam, szanuję ich jednak za całokształt i uważam, że absolutnie nie zasłużyli na takie potraktowanie. Zasygnalizowałeś problem, więc dostałeś informacje zwrotne, jak sytuacja wygląda oczami innych osób i jakie są ich doświadczenia.

            Ci „dziwni ludzie” w pewnym momencie życia dochodzą do wniosku, że do niczego nie prowadzi użalanie się nad sobą, że należy szukać ROZWIĄZAŃ. Coś, czego niektórzy „normalsi” nie są w stanie ogarnąć.

            Rozumiem, że nauczono Cię być „grzecznym chłopcem, który nie potrafi mówić NIE”, bo sam taki byłem. Ale dziś mamy tyle możliwości wycofania się z relacji (wyjazd w delegację, kwarantanna, zerwanie na smsa, zablokowanie kogoś na komunikatorach, wyrzucenie ze znajomych na FB😉), że naprawdę nie warto narzekać.

            Co do traktowania innych z góry, nie uważasz, że samo określenie „panna” w tytule Twojego wątku jest w jakiś sposób uwłaczające? Ta „panna” to nie przedmiot, ale żywy człowiek, który tak samo jak Ty ma imię i życiorys, myśli, odczuwa i ma jakieś dążenia.

            Jeśli rzeczywiście się wkręciła w relację z Tobą, jej cierpienie będzie tym większe, im bardziej się ta sytuacja będzie przedłużać (ponoć gazem dziś otruć się nie można, ale chyba nie chciałbym być na Twoim miejscu, gdyby sobie coś zrobiła).

            Jeśli zaś w tej „miłości” jest przebiegła i cyniczna, i zaklasyfikowała Cię jako „dobrą partię do wzięcia”, bardzo ładnie Ci to opisał Jakubek, czego się możesz spodziewać.

            aqq1975
            Uczestnik
              Liczba postów: 36

              @Jakubek

              Nie wiem nawet co Ci mam odpowiedzieć. Naprawdę trudno mi zrozumieć to co piszesz. Że niby odczuwam jakąś „nieuświadomioną miłość”? Odczuwam tylko udrękę. Dzisiaj kolejna odsłona. Chętnie bym sobie został w domu ale nic z tego. Trzeba się ubierać i lecieć do niej. I zamiast w weekend sobie odpocząć to się męczę.

              Ale coś wydaje mi się że nie znajdę wśród was zrozumienia.

              Trochę to śmieszne, że ludzie którzy określają się jako tacy z problemami DDA, rysują mi świat jako prosty i oczywisty. Tylko ja, głupi, mam jakieś niezrozumiałe dylematy/problemy. Że zamiast iść do panny i powiedzieć jej wprost o co mi chodzi, robię z tego problem a każdy z was załatwił by sprawę w 10 sek i nie możecie się nadziwić, że dla kogoś to może być problem.

              I jeszcze, że chce o tym rozmawiać, no kto by to pomyślał, nie? 😀

              Dla jednego „temat powinien się uciąć w 3 postach”. Następny mi tu pisze że „mamy tyle możliwości wycofania się z relacji”. No słowem czuję się nie jak na forum ludzi „dziwnych” z jakimiś „problemami dda” tylko jak wśród ludzi „do bólu” racjonalnych, rzeczowych, którzy nie marnują życia na bezproduktywne bicie piany i głupie dylematy tylko załatwiają sprawy od ręki i błyskawicznie. 😀

              Skąd wyście się tu wzięli? Dla jaj tu jesteście czy jak?

              No bo sorry ale tacy co to „nie użalają się nad sobą tylko szukają rozwiązań” prą przez życie jak czołgi bezwzględnie realizując swoje cele i rozgniatając po drodze tych którzy nie zdążyli odskoczyć to raczej, wbrew temu co chłopczyku mówisz, nie jest typowy obraz człowieka z problemami dda. Ale oczywiście mogę się mylić 😀

              • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez aqq1975.
              • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez aqq1975.
              • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez aqq1975.
              Jakubek
              Uczestnik
                Liczba postów: 892

                Hej.

                Wcale nie żartowałem z tą opcją „nieuświadomionego” uczucia. Po prostu w ogóle nie stawiasz oporu, więc jakieś wewnętrzne pragnienie Tobą kieruje. Może to „tylko” pragnienie bycia facetem, który nigdy nie sprawia zawodu kobiecie (do tego stopnia, że nawet zwiąże się z nią, ożeni, utrzyma ją i nawet spłodzi dziecko, byle tylko była zadowolona – kolejność działań dowolna). Ale może to właśnie „dziewicza” postawa „chciałbym, ale boję się” z nią być.

                Nie wygląda mi to na problem dda. Raczej na wrodzoną bezradność wobec świata kobiet.

                Czytając to:

                „Chętnie bym sobie został w domu ale nic z tego. Trzeba się ubierać i lecieć do niej. I zamiast w weekend sobie odpocząć to się męczę.”

                mam wrażenie jakby dziecko skarżyło się, że trzeba rano wstać i lecieć do szkoły albo pracownik żalił, że trzeba wstawać i zapieprzać do fabryki na trzecią zmianę. Szkole i fabryce się nie odmawia, bo będą konsekwencje. Co jednak może Ci zrobić ta dziewczyna? Rozpłakać się? Robić wyrzuty? Lojalny wobec niej i tak nie jesteś, bo obrabiasz ją na forum, a w realu robisz dobrą minkę. Co Ci zależy. Daj jej link do tego wątku i po sprawie.

                Inna myśl. Komu skarży się dziecko na szkołę? Kto wysłucha i pogłaszcze, będzie wyrozumiały i do niczego nie będzie zmuszał? Mama. Moj terapeuta mawiał, że grupa to matka. Wobec grupy uruchamiają się w nas podobne mechanizmy, jak wobec matki. Podchodzisz do forum, jak do mamy. Chcesz się wyżalić i doświadczyć emocjonalnego przyjęcia. Nie chcesz zadań do wykonania, czy kategorycznych rad. Uważam, że to zupełnie zdrowe podejście. Wiele osób pisze na forach zaspokajając podobne potrzeby. Może w ten sposób przepracujesz temat i z czasem dokądś Cię to zaprowadzi.

                Mam jeszcze taką refleksję, że warto przyjrzeć się swojej sferze seksualnej. Czy byłeś z niej zadowolony przed spotkaniem tej „panny”. Nie pisz o tym, ale poddaj to prywatnej analizie. Może warto od tej strony spojrzeć na tę historię. Stosunek do płci przeciwnej bardzo mocno wiąże ze sferą seksualną. W zasadzie to ta sama sfera.

                truskawek
                Uczestnik
                  Liczba postów: 580

                  Nie bardzo wiem o czym chcesz rozmawiać – że jest ci źle? Powiedziałeś, rozumiem. Że nie umiesz postawić granic? Znam to, też było mi z tym bardzo trudno, rozumiem, też ci o tym opowiedziałem.

                  Nie wiem czego chcesz – uznania twoich problemów? Masz to. Uznania, że jesteś dziwny i nic z tym się nie da zrobić? Ja się z tym po prostu nie zgadzam i powiedziałem ci co ja z tym zrobiłem. Nie, nie jest to wcale proste, jak sugerujesz, ale wykonalne. Chcesz o tym posłuchać, jesteś ciekaw? To powiedz, mogę się podzielić co mnie pomogło.

                  Chcesz tylko ponarzekać i nic nie zmieniać? No to już to zrobiłeś, tylko co to za rozmowa, jak ktoś powtarza to samo zdanie w kółko? Chcesz żeby ona zrobiła to o czym tylko myślisz? Na razie samo to chcenie nic nie zmieniło i w ogóle mnie to nie dziwi.

                  Na głównej stronie jest między innymi to zdanie, które trochę mówi po co tu ludzie przychodzą:

                  Naszym celem nie jest znalezienie usprawiedliwienia dla wszystkich naszych wad i niepowodzeń, lecz wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, a w szczególności nauczenie się przeżywania go z pozycji osoby dorosłej zamiast z pozycji zranionego dziecka.

                  Nie wiem, czy w ogóle przeczytałeś to i czy się z tym zgadzasz, ale na razie mam wrażenie, że całą energię pakujesz właśnie w usprawiedliwienie tego, że jest ci źle w tej relacji i czekanie aż ona coś zmieni, a sam umywasz ręce. Omijasz wszystko co wiąże się z uczeniem.

                  Z tym nastawieniem nie widzę najmniejszych szans, żeby było ci lepiej, bo niby jak, jakąś telepatią albo magią? Tego akurat nie rozumiem.

                  aqq1975
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 36

                    Jak to „wrodzoną”? To z czymś takim można się urodzić? To prawda co piszesz. Ja miałem na tyle złe doświadczenia z kobietami w swoim życiu, że faktycznie kobiet nie lubię/boję się (wybrać co kto chce). Ja nie mówiłem nigdy o przyczynach tego jak się czuję. Wlazłem na forum dda bo jestem z rodziny alkoholika i mam „problem” który sam, patrząc racjonalnie, uważam za idiotyczny.

                    Mam nadzieję że rozumiesz to co napiszę, bo zdajesz się być rozumny, ale jak na poziomie intelektualnym to zdaję sobie sprawę z tego jak ta moja sytuacja wygląda i jak głupie jest moje zachowanie. Natomiast nie potrafię tego przeskoczyć EMOCJONALNIE, niestety.

                    Natomiast nie wiem czy to czego doświadczam to „problem dda” nie wiem w ogóle co to za kategoria problemów i czy lub dlaczego problemy z kobietami się do tej kategorii nie zaliczają?

                    Bo to co napisałeś:

                    Nie wygląda mi to na problem dda. Raczej na wrodzoną bezradność wobec świata kobiet.

                    Czy to się wzajemnie wyklucza? Oczywiście wyklucza się jeżeli by było WRODZONE. Ale skąd pomysł, że ja się z tym urodziłem? Relacje z kobietami to chyba raczej zachowania WYUCZONE a nie wrodzone.

                    Jakubek
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 892

                      Masz rację, sorry. Powinienem napisać „wyuczona” bezradność wobec świata kobiet.

                      Co do tego, że problem nie dotyczy dda, to chodziło mi o to, że to forum raczej nie jest miejscem do szukania użytecznej odpowiedzi. Bardziej by się nadało forum o relacjach damsko-męskich, randkach czy nawet sprawach seksualnych.

                      Problem zamyka się bowiem w pytaniu: jak spławić namolną dziewczynę?

                      Sytuacja, w której się znalazłeś nie byłaby komfortowa także dla osob niebędących dda. Nie wydaje mi się, abyś pogłębiał refleksję nad tym problemem w kontekście skutków dorastania w alkoholowym domu. W ogóle mało o tym domu piszesz. Tutaj ludzie rozmawiają głównie o skutkach dorastania w dysfunkcyjnych i alkoholowych domach. Może napisz coś o tym, skąd wzięła się u Ciebie ta nieumiejętność odmawiania. W jaki sposob wykształciła się w procesie dorastania? Jak to wyglądało w domu? Jakie role pełniły kobiety, a jakie mężczyźni? Przecież w tej obecnej relacji odtwarzasz jakieś dawne wzorce.

                       

                       

                      dda93
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 566

                        Aqq1975, myślę, że w przeciwieństwie do wielu osób, które wpadają na to forum po to, żeby poużalać się na swoje związki z DDA/DDD, Ty jesteś jednym z nas.

                        Przyczyn tego pewnie można byłoby szukać w Twoich relacjach z rodzicami i wychowującą Cię ciotką (stanął mi trochę przed oczami taki Huckleberry Finn, którego ktoś próbuje wtłoczyć w obce mu ramy).

                        Z drugiej strony, może to jednak dobrze, że ta „panna” pojawiła się w Twoim życiu. Część z nas wpada w taką pułapkę, że dopóki kasa się zgadza, to wszystko jest OK i niczego więcej w życiu Ci nie trzeba, a reszta to tylko zmęczenie. Moim zdaniem to NIE tylko zmęczenie, ale też syndrom DDA/DDD, od którego można próbować uciec, ale nie da się „wypocząć”.

                        Może ona uzmysłowiła Ci, że w życiu oprócz chodzenia do pracy (które w zasadzie jest banalnie proste i może być doskonałą wymówką i ucieczką od nierozwiązanych problemów), coś może jednak jeszcze masz do załatwienia…

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 41 do 50 (z 53)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.