Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Mloda matka i żona, mąż DDA.

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 62)
  • Autor
    Wpisy
  • ona25
    Uczestnik
      Liczba postów: 33

      Witam, na wstępie chciałabym sie krotko przedstawić. Mam 25 lat, jestem mama niespełna rocznego chłopca, oraz zona od 1,5 roku. Meza znam ponad 5 lat.

      Pisze,by moc sie wyżalić,by znalezc ukojenie,zrozumienie,kogos,kto pomoże mi spojrzeć na to z innej strony,lub kogos kto podpowie mi ktora strone powinnam zmierzać.

      Miedzy mna a mezem jest 10 lat roznicy. Całe dzieciństwo,wczesna młodość i dorosłe zycie to jego wspomnienia z pijącym i awanturujący sie ojcem. Przez niego wyjechał za granice, by ?uciec? od tych problemow. Wrocil,ale problemy zostały. W wielkim skrócie sytuacja byla juz na tyle fatalna ze w tym roku jego ojciec po kolejnej awanturze trafił do więzienia, po tym jak pobił swoja bylo zona (moja tesciowa). Niestety niedawno z tego aresztu wyszedl i mimo zawiasów i zakazów kontaktowania sie z byla zona,nadal wszystkim sie naprzykrza i nie daje o sobie zapomnieć. I tu do sedna. Wiele czytałam o DDA. Staram sie zrozumieć te wszystkie zachowania,ale wiem ze nie zrozumiem tego w 100^,bo dama nigdy nie doświadczyłam tak wiele jak kazda osoba z rodziny,w ktorej problemem byl alkohol.

      maz jest osoba zamknięta w sobie. Kazda nasza rozmowa to w zasadzie moj monolog. Karuzela uczuć. Jednego dnia pała do mnie ogromna i wylewna miłością, na drugi dzien wszystko jest nie tak, chce sie spakować i wyjechać, ma dosc płaczącego dziecka lub mowi ze nie nadaje sie na ojca. Staram sie okazywać mu wiele wsparcia szczegolnie w tej obecnej,trudnej sytuacji. Niestety bede szczera, mialam inne wyobrażenie naszego małżeństwa. Myslalam ze maz bedzie odpowiedzialny, zaradny…a wiele razy jest tak,ze to ja przyjmuje stanowisko głowy rodziny,ja musze o wszystkim pamiętać.

      Mamy małe dziecko, ktore jest na takim etapie swojego zycia,ze jest bardzo wymagające i absorbujące. Dzis maz powiedzial zebym dała mu smoczka,to moze wreszcie sie zamknie…. bylam w totalnym szoku. Wiem,ze ciezko sluchac cały dzien płaczu dziecka,ale przeciez skoro nie potrafi mowic,to w inny sposób probuje nam przekazać swoje uczucia.

      Bardzo duzo kłócimy sie z mezem. Nie jest czuły,wylewny. Zamyka sie w sobie,narzeka. Potrafi na mnie krzyczeć, powiedziec zebym sie zamknęła. Pozniej nie wyciągnie do mnie pierwszy reki. Potrafi siedziec obok mnie i zachowywać sie tak jakby mnie nie bylo.

      wiem ze jego zachowanie to skutek dzieciństwa i czytając opisy DDA idealnie moge odwzorować mojego meza i nasze malzenstwo.

      wiem ze moze napisalam to wszystko chaotycznie.

      Niestety wiele rozmów juz za nami, powiedzialam mezowi,ze nie jestem przy nim szczęśliwa na obecna chwile. Nie widze zbyt dużej poprawy. Niestety Lilka razy przeszło mi przez mysl,ze pośpieszyłam sie ze ślubem, albo to,ze jeżeli nic nie ulegnie zmianie,to po prostu bedziemy musieli sie rozejść.

      Kocham swojego meza i jest dobrym człowiekiem i wbrew temu co mysli i mowi sam o sobie- jest wspaniałym ojcem. Niestety,ale jesli miedzy nami nie bedzie poprawy,ciezko mi sobie wyobrazić nasza przyszlosc. Co robic?

      Maz mało ze mna rozmawia, potrafi odmawiać mi współżycia chociaz zapewnia mnie ze bardzo go pociągam. Mi zaczyna brakować chemii,uczuć,iskier miedzy nami.

      Nie wiem co robic… chciałabym zeby moje malzenstwo wyglądało zupełnie inaczej 🙁 a boje sie ze moj maz juz nigdhnsie nie zmieni.

      Jakubek
      Uczestnik
        Liczba postów: 932

        Długa droga przed Wami. Może zacznij sama od poszukania pomocy terapeutycznej, o ile to możliwe przy opiece nad małym dzieckiem, może fachowiec pomógłby Ci ustalić co można zrobić, żeby tę sytuację zmienić. W mężu trzeba wzbudzić chęć zmiany. Można też zajrzeć na mityngi DDA. Tam można wiele się dowiedzieć o tej motywach kierujących życiem osób z tą „przypadłością”. Wiem, że to wszystko trudne z maluchem u boku. Bez pomocy trzeciej osoby, która przejmie opiekę, będzie ciężko. Należy też oczywiście spróbować szczerej rozmowy, ale sama mówisz, że mąż jest zamknięty. Można też skorzystać z pomocy kogoś zaufanego z rodziny Twojej lub męża. Może ktoś, komu mąż ufa, jaśniej przedstawiłby mu Twój punkt widzenia.

        Jeśli kochacie się to wszystko uda się pokonać. Ludzie wychodzą z tego. Na mityngi przychodziły małżeństwa, które wspólną pracą osiągnęły naprawdę szczęśliwe życie.

        truskawek
        Uczestnik
          Liczba postów: 581

          Z tego, czego się nauczyłem na terapii wynika, że chęć zmiany jest najważniejsza i to jest jego wybór, którego nikt włącznie z tobą za niego nie zdoła podjąć. Twoja sytuacja różni się od tego co przeżyłem, więc nie bardzo mogę się podzielić swoim doświadczeniem, mogę za to polecić audycję o byciu w związkach z DDA/DDD, może ona ci coś podpowie:

          ona25
          Uczestnik
            Liczba postów: 33

            Dziękuję za odpowiedzi. Próbowałam wczoraj porozmawiac z mezem, przedstawić mu sytuacje. Powiedzial,ze nic nie daje mu radości, nic jej nie sprawia. Bylo mi przykro,bo tym samym powiedzial ze ja i dziecko nie dajemy mu jakiegokolwiek szczęścia.

            niestety nie ma zaufanej osoby,ktora mogłaby jeszcze dodatkowo na niego wpłynąć. Maz jest bardzo zamknięty w sobie,odgrodzony od reszty świata,ale mam wrazenie ze rowniez ode mnie. Tak jakby żył obok mnie a nie ze mna.

            Podczas ostatniej rozmowy powiedzial ze pojdzie do poradni po pomoc,ale odnoszę wrazenie,ze powiedzial to na odczepnego.

            niestety przyznal sie rowniez do tego ze przechodzą mu przez mysl czasem mysli samobójcze.

            Bylam w tak ciężkim sOku jak mi o tym powiedzial,ze zaczelam plakac, na co on zebym przestała,on nie chce rozmawiac i idzie spac. Nie wiem co mam o tym myslec,co robic. Wiem ze trzeba szukac pomocy, ale teraz jest tak ciezko cokolwiek zorganizować,bo synek jest bardzo absorbujący. 🙁

            Jestem przerażona sytuacja. Wiem,ze pomoc jest tu konieczna j to jak najszybciej,ale boje sie ze ja psychicznie sobie z tym nie poradze,bo juz czuje sie jak wrak w tym małżeństwie.

            Jakubek
            Uczestnik
              Liczba postów: 932

              <p style=”text-align: left;”>Takie myśli to już psychiatryczna sprawa. Może ma depresję (częsta u dda) i leki pomogłyby mu. Powinien pójść do psychiatry. Może sama byś spróbowała pójść na konsultację do przychodni – można bez skierowania – i spróbowała dowiedzieć się od lekarza jak postępować. A może ktoś z Twojej rodziny by pomógł.</p>

              ona25
              Uczestnik
                Liczba postów: 33

                Dzis znow rozmawialismy z mezem. Znaleźliśmy juz namiary na psychiatrę w naszym miescie. Maz zdecydował sie pójść po pomoc. Wierze,ze to pomoże.

                Fenix
                Uczestnik
                  Liczba postów: 2551

                  Witaj

                  Wierzę, że jest Ci niesamowicie trudno w tej sytuacji i na wstępie życzę Ci, żeby wszystko dobrze się poukładało i wierzę, że tak się stanie.

                  Największym problemem DDA jest ciągłe uczucie, że nie jest się wystarczająco dobrym, w każdym aspekcie życie. Pojawienie się dziecka jest zawsze stresującym wydarzeniem, tym bardziej w przypadku DDA i może jeszcze bardziej nasilić wszelkie lęki.

                  Ja wprawdzie nie mam dzieci i pewnie  ich mieć nie będę. Jednak pamiętam moje wcześniejsze myśli, które pojawiały się w mojej głowie. Był to ogromny lęk, że nie sprawdzę sie jako mama i przez to skrzywdzę moje dziecko a w rezultacie będzie się zmagało z tym co ja. Pojawiały sie myśli, że nie będę potrafiła pogodzić roli matki z rolą partnerki i w jakiś sposób dziecko stanie się przyczyną popsucia relacji z partnerem. Wreszcie pojawiały się obawy, że zostanę sama i pod wpływem problemów zacznę wyładowywać moją własną frustrację na dziecko. Piszę o tym dlatego, żeby może w jakiś sposób dać Ci obraz co może teraz się dziać we wnętrzu Twojego męża.

                  Ja bym chyba mimo wszystko w tym momencie odpuściła sobie jakiekolwiek naciski odnośnie terapii, grup DDA. Wspomniałabym o tym ale nie naciskałabym dalej. Niech mąż może sam sobie to przetrawi. Natomiast zastanowiłabym się czy mąż ma jakiegoś bliskiego, sensownego mężczyznę, ze zdaniem którego się liczy i z tym właśnie człowiekiem sama bym najpierw porozmawiała. Może bliskiemu mężczyźnie łatwiej będzie dotrzeć do męża.

                  Życzę Wam szczęścia i powodzenia, nie trać nadziei.

                   

                  ona25
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 33

                    Dziękuję wszystkim za tak miłe,pełne wsparcia odpowiedzi. Nie jest mi łatwo,ale staram zrozumieć się rowniez mojego męża,któremu takze łatwo nie jest. Nie naciskam męża na terapię,powiedzialam,że to on musi sam udać sie w momencie kiedy poczuje,ze to ten czas, a nie dla świetego spokoju, czy dlatego,ze ja o to prosze. Aczkolwiek terapia bardzo ozdrowilaby nasze relacje.

                    niestety maz ma rowniez inny problem. (Pewnie powiązane z DDA).Jest gadzeciarzem. Potrafi wydać ostatnie pieniadze na cos, co tak naprawde nie jest mu potrzebne, ale nie potrafi sie powstrzymac. Wiele razy mowil,ze jest to silniejsze od niego. Że w ten sposób chce sobie poprawić zly humor. Ja wiem, kazdy zasługuje na jakis umilacz zycia, na to zeby sobie czasem cos wynagrodzić, albo poprawić humor. Tylko,ze uwazam,ze nie jest to idealny moment gdy ma sie małe dziecko, kredyt na głowie, duzo wydatkow, a kupuje sie konsole za kilkaset złotych. Maz jest typowo gamingowym fanem. Gry,konsole,elektronika. Kupuje,chowa,zataja, a pozniej mnie okłamuje. Jak wiadomo kłamstwo wychodzi na jaw i wtedy jest mu wstyd, ja jestem zawiedziona i taka sytuacja sie powtarza non stop. Kilka miesiecy temu kupil zegarek renomowanej firmy za 2 tys zł! Mowiac ze byla na niego okazja. Zapożyczył sie by moc kupic ten zegarek. Oczywiscie chował go w szafie. Wyszlo przez przypadek.

                    nie wiem jak juz mam reagować na takie zachowanie. Jestem rozczarowana, bo to ja płace rachunki,robie zakupy. Ja czuje sie glowa rodziny. Rachunki moge placic, zakupy robic tez, sle nie mam w tym małżeństwie poczucia, ze to moj maz jest glowa rodziny,ze jest mężczyzna, ze jest zaradny. Przykro mi to pisac, ale myslalam ze moje malzenstwo bedzie wyglądało inaczej. Mam zal do meza,ze nie potrafi mnie przestać oszukiwać, ze ciagle chęć posiadania kolejnej gry czy konsoli bierze gore nad rozsądkiem. Ze potrafi mnie okłamać prosto w oczy z takiego powodu bo mu wstyd.

                    podobno jego byla zona kazala mu takie zakupy zwracać albo je wyrzucała. Tak maz tłumaczy to,ze chowa przede mna takie zakupy. Ze niby boi sie mojej reakcji. W tym sensie,ze wie ze zle zrobil i ze znow mnie zawiedzie.

                    doradzcie mi prosze,co robic w tej sytuacji.

                    obecnie czuje rozczarowanie i zawód. 🙁

                    w tym miesiacu wydałam na leki dla synka 400 zł. Maz na konsole 500. 🙁

                    Jakubek
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 932

                      Ten facet potrzebuje profesjonalnej pomocy.

                      ona25
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 33

                        Niestety, zdaję sobie sprawe, że jedynym wyjsciem jest profesjonalna pomoc. Na obecna chwile, maz postanowil jednak wizyte odlozyc na pozniej. Nie chce Go do niczego zmuszac, ale mam wrazenie, ze pograzamy sie w tej chaotycznej sytuacji.

                        Kazdy dzien z moim mezem jest dla mnie zagadka. Jednego dnia jest czuły, opiekunczy, kochajacy i emanujacy uczuciem, na drugi dzien jest zly, obrazony, nie chce i mowi, ze nie ma ochoty rozmawiac. Jest zly na caly swiat i wszystko co go otacza jest na nie. Bardzo meczy mnie ta sytuacja. Niestety tak jest non stop. Musze prosic swojego meza o uwage, o okazywanie uczuc, bliskosc czy nawet seks. Niestety czesto to wszystko zderza sie z jego odmowa, mi jest przykro i mur miedzy nami rosnie. Staram sie byc wyrozumiala, ale mam swoje potrzeby, ktore narastaja. Tesknie za tym, by moc normalnie porozmawiac, o swoich uczuciach, obawach. Niestety nasze rozmowy, to zazwyczaj moje monologi.

                        Nie chce sprawiac mezowi wiekszych przykrosci, ale boli mnie to, jak musze sie dopraszac o okazywanie uczuc, czy chociazby zwykla rozmowe. Brakuje mi poswiecania mi jego uwagi. Jestem mloda, mam dopiero 25 lat, jestem zona i mama, staram sie kazdego dnia dbac o moja rodzine najlepiej jak potrafie, ale jestem rowniez kobieta. Niestety w ogole tego nie odczuwam. Boje sie, ze laknac kiedys takiej uwagi, poznam kogos, kto mi ja poswieci, kogos kto bedzie chcial ze mna rozmawiac, mnie wysluchac, a wtedy bedzie juz za pozno na ratowanie malzenstwa.

                        Powtarzam swojemu mezowi wielokrotnie, ze bardzo go kocham, ze trzeba sie cieszyc z tego, ze jestesmy zdrowi, ze nasz syn jest zdrowy, ze trzeba czerpac z kazdego dnia cos dobrego, ale on nic dobrego nie widzi.

                        Potrzebuje kogos, z kim bede mogla rozmawiac, kto przy mnie bedzie, obecny, a nie tak jakby za szybą…

                         

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 62)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.