Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Zaangażowanie w życiu DDA

Otagowane: 

Przeglądasz 10 wpisów - od 61 do 70 (z 73)
  • Autor
    Wpisy
  • dorotaa77
    Uczestnik
      Liczba postów: 171

      Nie wciskaj mi kitów. To co on zrobił, to jest ostre przegięcie.

       

      Fenix
      Uczestnik
        Liczba postów: 2551

        To jest moje zdanie w tej kwestii.

        • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez Fenix.
        dorotaa77
        Uczestnik
          Liczba postów: 171

          Nie życzę sobie żadnego kontaktu ze strony dda93.

          Jeżeli ta osoba będzie próbowała podjąć jakikolwiek kontakt ze mną, to zgłaszam sprawę na policje.

           

          dda93
          Uczestnik
            Liczba postów: 624

            Fenix, jeśli miałaś na myśli przyglądanie się swoim emocjom, to tak, jak najbardziej z Tobą się zgadzam. Oczywiście, ważne jest wypośrodkowanie pomiędzy kontaktem z emocjami a analizowaniem – bo same emocje przeminą, a same analizowanie często do niczego sensownego nie prowadzi.

            Dziękuję za informacje zwrotne. Miło jest czasem wiedzieć, jak się jest odbieranym przez innych i miło jest czasem dostrzec jakieś swoje błędy.

            Dlaczego tu jestem? Może choćby Dwunasty Krok… Nie szukam tutaj pomocy, choć bywają tu na pewno osoby, z którymi warto porozmawiać, a może czasem moje doświadczenie może się przydać komuś, dla kogo niektóre rzeczy są nowe.

            Dużo mowy tu było przed chwilą o tym, że może widzę czasem sprawy za bardzo przez pryzmat moich negatywnych doświadczeń. Dziś jednak wyszło na to, że – co do nieufania ludziom, kiedy widzę, że coś jest nie tak – wcale się tak bardzo nie pomyliłem. Jeżeli ktoś może tu mnie bez poniesienia żadnych konsekwencji zaatakować i znieważyć, to znaczy, że nie jest to żadne bezpieczne miejsce.

            Dlatego, przepraszam, ale nie będę teraz i tu opisywał czy i w jaki sposób zdrowieję – skoro czytać to mogą także osoby nastawione do mnie nieprzyjaźnie. Do takich celów może służyć kawa lub spacer z przyjacielem/przyjaciółką.

            Nie myślałem, że jestem aż tak wart uwagi, iż są osoby, które z wycinków różnych wątków próbują budować mój portret psychologiczny. Co do wewnętrznego dziecka, nie powiedziałem, że be, tylko, że powinno dorosnąć. Duchowość doceniam, choć sądzę, że warto o niej rozmawiać w stosownym miejscu i czasie, a nie wszędzie.

            Co do Ajahna Brahma (którego słabo, ale znam) i o. Zatorskiego (którego nie znam i pewnie nie poznam, bo teraz będzie mi się źle kojarzył 😉 ), pisałem w pozytywnym sensie. Nie ważne protestantyzm czy buddyzm – pozytywny przekaz zawsze jest pozytywnym przekazem.

            P.S. Jeśli się nie obrazisz, na tym zakończę swój udział w tej dyskusji w tym wątku, bo off-topic robi się coraz większy 😉

            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez dda93.
            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez dda93.
            2wprzod1wtyl
            Uczestnik
              Liczba postów: 1177

              Dda93, napisałeś albo się kogoś lubi albo nie czy w tym.zalozeniu jest, że Ciebie nie lubię? Odpowiem Ci nie mam poczucia, że Ciebie nie lubię. Czasami zbyt dużym natłokiem idziesz, ale jakoś nie powoduje to u mnie urazy tym samym możesz już ten powòd odrzucić wręcz odwrotnie czerpię.z.wielu Twoich wpisòw.

              Druga kwestia uważam, że uciekasz rakiem gdy chodzi o ten przykład kobiety, ktòra wykorzystała listę emailową- dla mnie wrzucanie takich poròwnań jest takim zasianym ziarnem w tym przypadku insynuacją takim właśnie z gòry założeniem jakie druga strona.ma.intencje.

              Czy stałem się takim gwoździem przegiętym w drugą s stronę w moim mniemaniu nie, uważam się za osobę ktòra potrafi uwzględnić ròwniez drugą osobę. To jest Twoja opinia i masz do niej prawo. Jest też wpis Fenix całkiem odwrotny, w ktòrym mòwi o tym, że mam wyczucie ( no ale ona jest z ’ elity’ przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać od ironii). Ze swej strony wyznacznikiem tego przegięcia jest to czy ludzie się od danej osoby odcinają, dystansują i gdy o mnie chodzi to w swoim otoczeniu wręcz widzę większą przychylność w tym wątku też nie był to monolog a dialog z co najmniej z Fenix i Dorota ( wiem elita ale;-) możesz być pewien, że nie.zmuszalem ich do dyskusji ze mną a to oznacza, że zrobiły to z własnej woli, być może dlatego, że fajnie się rozmawialo.

              Kolejna trzecia sprawa i tej się przyjrzę gdy chodzi o swoją osobę to kwestia dominacji, bo tak rozumiem rzut jaki zrobiłeś pisząc o tym, że przekierowalem wątek na swoją osobę.

              W moich intencjach odniosłem się do duchowości w reakcji na to co napisał Kris1 o tym, że mimo terapii czuje, że stoi w miejscu i tak  skojarzyło mi się (to czy właściwie jest drugorzędne intencje miałem nastawione na Krisa1 i poszukanie drogi) że może dobrym etapem dla niego będzie zaznajomienie się z duchowością (tematem duchowości zajmuje się nazwijmy to kilka nurtòw i tutaj wybòr zgodny ze swoimi przekonaniami może być to buddyzm, chrześcijaństwo  ale może być filozofia tutaj jestem daleki od narzucania)

              I wracając do tej dominacji jeżeli Kris1 poczuł, że przesunąłem snop światła z problemu, ktòry on chciał poruszyć na siebie to go przepraszam natomiast jeżeli to Ty Dda93 poczułeś, że po swoim dobrym wpisie (zresztą podziękowałem Ci za ten wpis) w pòzniejszym momencie jupiter przesunął się z Twojej osoby no to chyba warto się przyjrzeć sobie i swoim emocją.

              I na koniec gdy o mnie chodzi nie widzę problemu aby ze sobą rozmawiać. Tak samo jak nie uważam, że dyskusja doszła do.takoego momentu by trzeba było interwencji policji, ale myślę, że.moderator a więc ktoś patrzący z boku mòglby zająć stanowisko. (nie jesteśmy tutaj aby się kaleczyć wzajemnie ale aby sobie pomagać a tutaj Dorota, ale też Dda93 czują, że jedno drugie zaczyna kaleczyć i stąd przydałaby się reakcja moderatora)

              • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez 2wprzod1wtyl.
              dda93
              Uczestnik
                Liczba postów: 624

                2wprzod1wtyl, nie sugeruję, że mnie lubisz bądź nie lubisz (i ja odnośnie do Twojej osoby też nie mam zdania, po prostu za mało się znamy). Chciałem tylko zaznaczyć, że sobie i innym daję prawo, by kogoś nie lubić, czy być do niego/do niej bez sensownego powodu uprzedzonym, bo to się zdarza. Nie ma tak zwanej chemii. I niczyja w tym wina.

                Jeśli moje przykłady odebrał ktoś jako oskarżenie, to przepraszam, nie miałem takiej intencji. Chodziło mi raczej o delikatne zasygnalizowanie, czy rzeczywiście chcemy iść w jakimś (niekoniecznie dobrym) kierunku. Jeśli chodzi o jupitery, to ja ich nie chce, brzydko blikowałyby na zwiększającej się łysinie 😉

                Nie wiem, skąd się wziął w ogóle pomysł o policji, ale jestem DDA, wiele rzeczy widziałem i słyszałem, więc takie też mnie nie dziwią. Gdybym miał dane personalne osoby, która mnie zaatakowała w miejscu przeznaczonym do zdrowienia, to chyba raczej Niebieska Linia… Co do administratora, moderatora, obawiam się, że takich osób tutaj nie ma. To forum nie ma chyba nawet żadnego regulaminu.

                • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez dda93.
                2wprzod1wtyl
                Uczestnik
                  Liczba postów: 1177

                  Dda93 napisał:

                  Co do Ajahna Brahma (którego słabo, ale znam) i o. Zatorskiego (którego nie znam i pewnie nie poznam, bo teraz będzie mi się źle kojarzył 😉

                  Utwierdziłeś mnie, tym wpisem że jednak z gòry drażnił Cię temat zwłaszcza część, ktòrą pogrubiłem( subiektywne odczucie i być może mylne, ale wpis wymowny- na zasadzie byle obrzydzić)

                  Ze swej strony uczę.się nie zamykać a wręcz otwierać a już na pewno nie z gòry odrzucac ludzi poglądy odmienne od moich i tego Ci życzę.

                  Mimo wszystko dziękuję za dyskusję.

                  • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez 2wprzod1wtyl.
                  • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez 2wprzod1wtyl.
                  Jakubek
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 931

                    Wszystkiego nie czytałem, ale widzę, że wynikła gorąca dyskusja na temat zasad prowadzenia wątków.

                    Wydaje mi się, że dobrym zwyczajem jest po prostu odpowiadać autorowi wątku na pytania lub odnosić się do przedstawionego problem (i to najlepiej w proporcji 1:1, czyli jedno pytanie autora : jedna moja odpowiedź), a kiedy autor milknie najlepiej jest opuszczać jego wątek. Wątki to bardzo osobista sprawa. Zaczynając taki wątek (ścieżkę) człowiek często pokonuje mnóstwo wewnętrznych oporów. Skoro milknie, to znaczy, że dostał to, czego chciał. Nie wypada rozpisywać się w jego ścieżce, do której kiedyś może zechcieć wrócić i kontynuować swoją historię – a niekoniecznie chce tam znaleźć rozwiniętą dyskusję innych osób. Można zapytać, „co tam u Ciebie?”, ale i zaakceptować brak odpowiedzi.

                    Off Topic, jest zwykle dopuszczalny, ale z umiarem, tzn. jakoś powiązany i rozwinięty do max 2-4 postów i to z przeprosinami za OT.

                    Jeśli mamy więcej do powiedzenia, to najlepiej założyć własny wątek. Nic lepiej nie przyciąga niż osobista, opisywana na bieżąco historia. Rozpisywanie się w cudzych wątkach, bez rozpisania własnej historii jest trochę jak zaglądanie ludziom w okna mieszkań, a szczelne zaciąganie firanek we własnym.

                    Ogólnie, DDA mają duże problemy w tworzeniu trwałych i zgodnych relacji, więc fajnie by było, gdybyście jako osoby najbardziej aktywne na forum, pokazali wszystkim, że jednak można i da się funkcjonować w zgodzie.

                    Pozdrawiam serdecznie. I przepraszam autora za OT;)

                     

                    2wprzod1wtyl
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 1177

                      Dzięki Jakubek za wpis, bo mimo wszystko jesteś osobą, ktòra nie uczestniczyła w dyskusji i dajesz jakieś spojrzenie z boku.

                      Ze swej strony mimo wszystko stoję, że temat duchowości nie był off topikiem a odpowiedzią Krisowi na jego stwierdzenie, że mimo tego, że jest w terapii ma poczucie, że stoi w miejscu.

                      Natomiast przemawia do mnie to co napisałeś, że gdy autor wątku się wyłącza to warto to uszanować i potraktować jako zamknięcie tematu nawet jeżeli sami mamy niedosyt zwłaszcza, że Kris w ktòryms momencie napisał.

                      'Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.’

                      I już więcej nie pisał. Taka lekcja dla mnie na przyszlość, ktòra do mnie przemòwiła. Autor się wyłącza nie ciągnę tematu.

                       

                      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez 2wprzod1wtyl.
                      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lat, temu przez 2wprzod1wtyl.
                      Kris1
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 7

                        Hej! Jestem, czytam 🙂 Niewiele z tego rozumiem, ale czytam. Nie mam pretensji, że ktoś dokonał abordażu na mój wątek. Nie myślałem, że dyskusja aż tak się rozwinie, chociaż chyba niekoniecznie poszła w dobrym kierunku, jeśli chodzi o atmosferę. Nie miałem żadnych, konrektnych oczekiwań rozpoczynając wątek. Bardziej chciałem to z siebie wyrzucić i zobaczyć co z tego wyniknie. W moim procesie uzdrawiania, po tysiącach przeczytanych stron książek i innych tekstów, oraz po kilkudziesięciu godzinach spędzonych na terapii, szukam teraz prostych odpowiedzi, bo mam wrażenie, że tylko takie do mnie przemawiają. Aczkolwiek wiem, że żeby na nie trafić, musi przeważnie zadziać się jakiś proces myślowy, inspirowany fachową więdzą i doświadczeniem ludzi, którzy mają podobną historię.

                        Wydaje mi się, że trudno, aby w dorosłym życiu był zaangażowany, jeśli miałem ojca, wysokofunkcjonującego alkoholika, który sam przeważnie w nic się nie angażował ( i mnie też), poza swoją pracą, która była dla niego ważniejsza niż rodzina. Matka z kolei raczej mnie zmuszała niż angażowała, pełniąc przy tym rolę krytycznego nadzorcy wykonywanych przeze mnie działań. Jak osiągnąłem jakiś sukces, rodzice chwalili się tym przed swoimi znajomymi, ale bardzo rzadko mnie samego. Jak poniosłem porażkę, byłem często niewspółmiernie krytykowany. Ja w tym wszystkim chciałem mieć tylko spokój i być sam, zajmować się tylko sobą, uciekałem w świat gier, szkołę, a potem studia, chciałem po prostu zaliczyć, tak aby nikt nie mógł się do mnie przyczepić. Teraz mam tak z pracą. W związkach podobnie, szukałem bardziej przyjaciółki, niż kobiety. Kogoś z kim można spędzić czas, pośmiać się, pogadać, ale kiedy się tym nasyciłem, potrzebowałem wrócić do mojego świata i pobyć w nim trochę samemu.

                        Zanim się obejrzałem, minęło mi tak ok. 20 lat, a ja wciąż przerabiam ten sam schemat. Mam wrażenie, że mentalnie jestem dzieckiem, które jest zmuszone żyć w dorosłym świecie. Tak sobie myślałem ostatnio, że ten żal i poczucie utraconych szans w przeszłości, o którym pisałem w pierwszy poście, to także żal z powodu braku odwagi. Braku odwagi pójścia za impulsami, które podpowiadały mi, żeby zrobić coś innego, coś co wymagałoby opuszczenia mojego spokojnego, bezpiecznego świata, w którym nie ma już fizycznie mamy i taty, ale w którym angażuję się tylko, jeśli coś/ktoś zaburza mój status quo, i pójścia za impulsami/szansami, które w moim przeszłym, dorosłym życiu się pojawiały.

                        Mam wrażenie, że żeby wyjść z tego schematu, który tylko się nawarstwiał przez tyle lat, powinienem zrobić coś wow!, coś czym zaszokuję sam siebie, nie mówiąc o innych dookoła, rzucić się przed siebie, w nieznane, być może zerwać kontakty z rodziną i wyjechać stąd, zacząc wszystko od nowa. Że ta cała terapia, praca własna w postaci czytania, słuchania itp. to tylko takie podowania morfiny pacjentowi, po którym ból znika na jakiś czas, ale potem wraca mocniejszy. Że inaczej ryzykuję, że kiedyś w wieku 70-80 lat zdam sobie sprawę, że całe życie przeżyłem tak jak żyłem kiedy miałem naście lat w moim rodzinnym domu… Zresztą już sobie z tego zdałem sprawę. Może czymś takim będzie dla mnie małżeństwo? Czuję, że moja narzeczona jest osobą, z którą naprawdę mogę stworzyć fajną, harmonijną i szczęśliwą rodzinę. Jeśli tylko będę potrafił się zaangażować…

                        P.S. Przepraszam, że nie nawiązuję do poprzednich wypowiedzi i duchowości, ale mam nadzieję, że to cały czas przede mną i że Wy ogólnie jesteście bardziej zaawansowani ode mnie w procesie uzdrawiania siebie 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 61 do 70 (z 73)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.