Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Zdrowienie, katharsis, nirwana

Przeglądasz 10 wpisów - od 421 do 430 (z 458)
  • Autor
    Wpisy
  • Fenixx
    Uczestnik
      Liczba postów: 77

      Cześć Jakubku,

      To nie jest terapia, zgłosiłam się po pomoc z innych względów i potrzebowałam spojrzenia na pewne sytuacje kogoś neutralnego. Ale wiązało się to z otwartym mówieniem o sobie, swoich doświadczeniach, o tym co się czuje.

      I w sumie było to takie domknięcie spraw, które zaczęły się dziać w moim życiu półtora roku temu.

      Fenixx
      Uczestnik
        Liczba postów: 77

        Wiem, że napisałam mocno ogólnikowo ale związane jest to tym razem z życiem zawodowym

        Fenixx
        Uczestnik
          Liczba postów: 77

          Ups ale fou pauu, czy jak się to pisze 😛

          Również Cię Pozdrawiam Jakubku 😉

          Fenixx
          Uczestnik
            Liczba postów: 77

            Polubiłam chodzenie na koncerty – sama, bo jestem tylko ja, muzyka i coś w rodzaju robienia fotografii wgrywanych w pamięci. Takie tworzenie życiowego albumu z fajnych momentów  w życiu.

            Stopklatki pozytywne, które nadgrywając się w pamięci przesłaniają to co było wcześniej trudnego.

            Fenixx
            Uczestnik
              Liczba postów: 77
              Fenixx
              Uczestnik
                Liczba postów: 77

                Co dało mi rozdrapanie ran przegrzebanie przeszłości i polubienie siebie.

                Nabranie pewności o swojej wartości, nauczenie się bronienia siebie, swoich praw i swojej godności.

                Spojrzenie na ojca z innej strony, zrozumienie jego zachowań, oddzielenie ojca alkoholika od ojca człowieka.

                Niejako pogodzenie się z nim ponad równoległymi wymiarami i pewność, że byłby dumny z takiej córki, osoby, kobiety jaką jestem.

                Fenixx
                Uczestnik
                  Liczba postów: 77

                  Według Ajahna Brahm spokój to największe szczęście.

                  Według mnie akceptacja siebie takim jakim się jest – niedoskonałym, akceptacja różnych głupot jakie się w życiu zrobiło, to jest największe szczęście.

                  Bo nie zawsze sami decydujemy o naszych wyborach czy postępowaniu ale zawsze możemy świadomie się zmieniać poznając siebie i wgrane wzorce, którymi nieświadomie się kierowaliśmy.

                  Pracując nad sobą, swoimi zranieniami dajemy sobie szansę na conajmniej dobre życie.

                  Nie jest to łatwe, nie dzieje się z dnia na dzień, często po osiągnięciu jakiegoś etapu przychodzi moment trudnego egzaminu życiowego, który sprawdza czego się nauczyliśmy, na ile to nowe, wgrane jest w nas zakorzenione, na ile się nauczyliśmy, żeby czerpać tą nową wiedzę w trakcie egzaminu.

                  Żeby móc iść dalej, jeszcze pewniejsza drogą.

                  Czy warto?

                  Jak dla mnie. Warto, żeby na koniec móc zaśpiewać jak Edith Piaf – niczego nie żałuję ….

                  Fenixx
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 77

                    Czasem

                    Czasem trzeba zniknąć z czyjegoś życia z powodu własnej godności, żeby nie być kołem ratunkowym powstrzymującym przed zmianą.

                    Czasem trzeba zniknąć z czyjegoś życia, żeby samodzielnie podjął decyzję co chce zrobić ze swoim życiem i może samodzielnie wprowadzał zmiany.

                    Co wbrew pozorom służy zbudowaniu własnej siły, sprawczości, wiary w siebie i swoją wartość niezależną od opini innych.

                    Fenixx
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 77

                      Często tutaj pisałam, że warto robić porządki z przeszłością. Często mogło się wydawać, że wszystko przedstawiam w superlatywach.

                      Pewnie dlatego, że najpierw mierzę się z różnymi problemami w swoim wnętrzu, próbuję znaleźć rozwiązanie, rozebrać problem na czynniki pierwsze, a jak znajdę sposób podzielić się swoją wiedzą tutaj, bezpłatnie, bo nie każdego stać na terapię.

                      To dla równowagi dzisiaj w skrócie siedem ostatnich lat z życia Fenix, tym razem o tym co było trudne.

                      Początek – odejście po kilkunastu latach związku. Związku, który z perspektywy czasu nie powinien w ogóle mieć miejsca.

                      Najtrudniejsze – odejście człowieka, który był i będzie ważną częścią mojego życia. Kimś kogo spotyka się raz w życiu i nawet jak odchodzi to ma się go w sobie.

                      Choroba, która będzie mnie już ograniczać fizycznie do końca życia.

                      Mocno chore sytuacje w pracy, które podchodziły pod mobbing.

                      Ciężka choroba ukochanego psa, gdzie mierzyłam się z decyzją o pomocy w przejściu na drugą stronę mostu.

                      Dwa razy utrata pracy, w tym raz praktycznie z dnia na dzień pomimo zaangażowania z mojej strony i pozostawienie bez środków do życia.

                      Myślę, że niejedna osoba by się poddała

                      Czasem nie miałam siły na nic, czasem rozpadałam się na tysiące kawałków.

                      Ale nigdy nie odpuściłam i starałam się znaleźć rozwiązanie.

                       

                      Fenixx
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 77

                         

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 421 do 430 (z 458)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.