Witamy Fora Szukam Ciebie Wszechobecne poczucie odrzucenia

Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 99)
  • Autor
    Wpisy
  • skrzatskrzat
    Uczestnik
    Liczba postów: 608

    Czekam 🙂

    Chłopiec PapuśnyChłopiec Papuśny
    Uczestnik
    Liczba postów: 3690

    Mam cały telefon w miodzie. :-/

    AvatarOliwia75
    Uczestnik
    Liczba postów: 65

    Dziękuję Skrzacie za udzielone informacje. Trochę mi się rozjaśniło 🙂

    skrzatskrzat
    Uczestnik
    Liczba postów: 608

    proszę bardzo, Oliwio 🙂

    Wiele młodych osób nie zdaje sobie sprawy, ze jest coś takiego jak WSPÓLNOTY 12 krokowe , zdaje im się, ze TYLKO lecząc się u lekarza, psychologa… a najlepiej płacąc za takie leczenie – mają gwarancję WYLECZENIA….( a prawda jest taka, ze to NIE TERAPIA i NIE TERAPEUTA LECZY, a JA SAMA się uczę jak żyć zdrowo – pod przewodnictwem fachowca, on za mnie nie wyzdrowieje)…. mity występują w społeczeństwach wielu krajów, nasz nie jest wcale odosobniony…. np. mit dotyczący Wspólnoty AA. Warto poczytać cokolwiek na ten temat 🙂 A to przecież najstarsza wspólnota w świecie….. która ma efekty…. jest wiele wspólnot opartych i pracujących na 12 krokach i 12 tradycjach…. i wszystkie one są dostępne dla każdego kto ich potrzebuje, są bezpłatne dla każdego i mityng jest dosyć łatwo założyć u siebie w miejscowości….. trudności zaczynają dopiero wtedy, gdy MITY i UPRZEDZENIA biorą gorę nad desperacją w chęci zdrowienia.

    Ja mogę uczestniczyć w mityngach zamkniętych 4 wspólnot zaś na OTWARTE mam prawo wejść na każdą wspólnotę (otwarty to taki, na który może przyjść każdy, bez względu na przyczynę swoich własnych problemów).
    A terapie …. cóż…. każda terapia kiedyś się KOŃCZY … i trzeba radzić sobie na zasadzie „czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał” oraz „ratuj się kto może” ….. i mam gdzie się podziać w chwili radości, smutku, sukcesu czy porażki (mityng).

    AvatarOliwia75
    Uczestnik
    Liczba postów: 65

    Wracam do tematu po roku i 7 miesiącach. 🙂

    Jestem już po terapii grupowej a teraz jestem w terapii indywidualnej. Nie wiem czy będzie to czytał ktoś, kto już udzielał się w moim wątku, miło by było. Mam potrzebę kontynuacji tematu ODRZUCENIA bo znowu ostatnio nasilił się u mnie i czuję, że nie jestem wstanie kontynuować terapii oraz zrobić kroku w kierunku przełamania się i mówienia innym potencjalnym znajomym o tym co najbardziej mnie boli i z czym mam problem. Wydaje mi się to niemożliwe. Bo jeżeli powiem fajnym znajomym, z którymi nie mam głębokiego kontaktu, ale jednak jest on pozytywny, o problemach natury psychiatrycznej, czyli o swoich zaburzeniach zachowania i o tym, że nie radzę sobie z trudnymi emocjami na tyle bardzo, że wchodzę w autodestrukcję, która daje mi ulgę. Ulga która, głupio to zabrzmi, daje mi możliwość dalszego funkcjonowania. Jednak zachowania autodestrukcyjne nie są akceptowalne społecznie, na pewno mniej niż nawet alkoholizm. O tym się nie mówi i nikt nie chce o tym słyszeć. Mieć takich problematycznych znajomych…..Tak, to mój ciemny kawałek a po za tym żyję całkiem normalnie i nikt by się nie domyślił. A nawet powiedziałby, że to pomyłka. Zadbana kobieta w dobrej sytuacji, pozornie funkcjonująca dobrze i na pierwszy rzut oka spokojna, radosna, sympatyczna, otwarta na kontakt.Nawet osoby depresyjne i w schizofrenii są w społeczeństwie stygmatyzowane. Ludzie boją się.

    Czasami mam wrażenie, ze żyję jak za szybą i jestem po drugiej stronie lustra z tymi niby „normalnymi” ludźmi. Wiem, każdy coś ma i jest to dla niego trudne, trudno nawet użyć jakiejś skali aby ocenić wagę i ciężar problemu. Każdy z nas odczuwa swoje emocje i problemy równie silnie. Jenak ja się czuje bardziej wybrakowana, nie taka, niepasująca i skrywająca swój ciemny kawałek.

    Zdaję sobie sprawę, że to co mnie najbardziej boli, to czym sobie najbardziej nie radzę jest ukryte, nie mogę się z tym podzielić z nikim z otoczenia i dlatego tez nie mogę uzyskać wsparcia. Zostaję z tym sama. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji. Terapeuta uważa , ze powinnam się tym z kimś podzielić. Ja tak nie uważam. I zostaję sama z tym. Relacje nierozwijane powoli odpływają. Jest bariera, blokada, poczucie bycia innym, gorszym, wybrakowanym. A potem świadomość, że nie mam prawa sięgać po wszelkie dobra, nawet po relacje, bo czy ktoś nie zasługuje na kogoś lepszego? Owszem, można wywalić to co się ma trudnego w sobie, ale co potem? Patrzeć jak ludzie reagują. Jak po prostu nie będą mieli dla mnie czasu (bo praca lub choroba) a ja zacznę się doszukiwać faktu, ze zaczęli mnie omijać. Nie poradzę sobie z emocjami poczucia odrzucenia. Czy warto ryzykować? Jak myślicie?

     

     

    Avatarzbycho76
    Uczestnik
    Liczba postów: 14

    JESTEM EWELA. WYCHOWAŁAM SIĘ W RODZINIE Z TATĄ ALKOHOLIKIEM.NIE CZUŁAM MIŁOŚCI ANI CIEPŁA RODZINNEGO. MIAŁAM SŁABE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI,CZUŁ AM SIĘ GORSZA, NIEKOCHANA,NIEPOTRZEBNA MIMO,ŻE MIAŁAM DZIECI, MĘŻA,WSZYSTKO CO POTRZEBNE DO DOBREGO ŻYCIA BYŁO MI ŻLE. BYŁAM WIECZNIE NIEZADOWOLONA,SMUTNA I ZŁA NA WSZYSTKO I WSZYSTKICH WOKÓŁ.WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO ZMIENIAĆ KIEDY SZUKAŁAM POMOCY DLA MOJEJ MAMY,KTÓRA TEŻ POPADŁA W ALKOHOLIZM. POSZŁAM NA MITING AL-ANON,A POTEM PO WIELKIM ODKRYCIU,ŻE JESTEM DOROSŁYM DZIECKIEM ALKOHOLIKÓW POSZŁAM NA MITING DDA/DDD.TAM JAK I NA WCZEŚNIEJSZEJ GRUPIE DOSTAŁAM WSPARCIE I ZROZUMIENIE, A TAKŻE POMOC. POPROSIŁAM JEDNĄ Z OSÓB O PRZEPROWADZENIE MNIE PRZEZ PROGRAM 12-STU KROKÓW.UPORZĄDKOWAŁAM SWOJĄ PRZESZŁOŚĆ,PRZESTAŁAM ZAMARTWIAĆ SIĘ O PRZYSZŁOŚĆ I W KOŃCU ZACZĘŁAM ŻYĆ I CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM. UZYSKAŁAM POGODĘ DUCHA I SPOKÓJ,KTÓREGO ZAWSZE MI BRAKOWAŁO. MAM MNÓSTWO ZNAJOMYCH I MAM KONTAKTY Z LUDZMI,KTÓRZY MNIE SZANUJĄ,ROZUMIEJĄ I AKCEPTUJĄ TAKĄ JAKA JESTEM I CZUJĘ SIĘ MIĘDZY NIMI WSPANIALE. JESTEM BARDZO WDZIĘCZNA WSPÓLNOCIE DDA/DDD ,PROGRAMOWI 12-STU KROKÓW,BO MAJĄC 36 LAT DOSTAŁAM RECEPTĘ NA LEPSZE ŻYCIE.ZAŁOŻYLIŚMY TEŻ  SWOJĄ GRUPĘ DDA/DDD PO TO ABY DZIELIĆ SIĘ TYM CO DAŁA NAM WSPÓLNOTA  I JAK SIĘ ZMIENIA NASZE ŻYCIE ST OSUJĄC PROGRAM 12-STU KROKÓW. POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO KORESPONDENCJI NA ADRES-ewelinabrz@onet.pl

    AvatarOliwia75
    Uczestnik
    Liczba postów: 65

    I co chcesz mi przez to co napisałaś powiedzieć Ewela?

    Avatarasia3698
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Oliwio, mam bardzo podobnie jak Ty. Czuję się odrzucona przez ludzi, nie potrafię nawiązać normalnych długotrwałych relacji zwyczajnie dlatego że boję się otworzyć i opowiedzieć o sobie. Często zastanawiam się czy jest sens 'uzewnętrzniać' się ze swoimi problemami czy może lepiej sprawiać pozory że wszystko jest ok. Ludzie, głównie w pracy bo tymi się najczęściej otaczam, pewnie widzą mnie jako normalną ułożoną osobę która czasami ma swoje dziwne zachowania. Ale ja czuję się gorsza od innych pod wieloma względami, mniej wartościowa i pewnie dlatego boję się bliższych relacji, nie chcę żeby ludzie dowiedzieli się jaka jestem naprawdę, czyli w moim przekonaniu gorsza od nich. Jak na razie żyję w przekonaniu że lepiej nie opowiadać o sobie zbyt wiele.

    Avatarzbycho76
    Uczestnik
    Liczba postów: 14

    MITINGI DDA/DDD TO JEST MIEJSCE GDZIE NIE MUSIMY NICZEGO UDAWAĆ. MOŻEMY POWIEDZIEĆ O TYM CO PRZEŻYWAMY, JAK SIĘ CZUJEMY I NIKT NIE POWIE NAM ŻE JESTEŚMY INNI CZY GORSI I,ŻE NIE PASUJEMY DO TEGO MIEJSCA. ODNALAZŁAM SIĘ MIĘDZY LUDŻMI Z PODOBNYM DOŚWIADCZENIEM CO JA I KORZYSTAM Z MITINGÓW I MAM KONTAKT Z LUDŻMI POZA MITNGAMI-OSOBISTY I TELEFONICZNY.DZISIAJ WIEM,ŻE NIE PORADZIŁABYM SOBIE Z EMOCJAMI I TYM CO CZUŁAM SAMA.WARTO BYŁO WYJŚĆ Z DOMU I PRZYZNAĆ SIĘ DO TEGO,ŻE SOBIE NIE RADZĘ Z ŻYCIEM.JEST TO NAJLEPSZA RZECZ JAKĄ DLA SIEBIE ZROBIŁAM BO ZOBACZYŁAM,ŻE NIE JESTEM Z TYM SAMA I ŻE  INNI MAJĄ PODOBNIE.CHĘTNIE PODZIELĘ SIĘ SWOIM DOŚWIADCZENIEM PRZEZ TELEFON-606447419.

    AvatarOliwia75
    Uczestnik
    Liczba postów: 65

    Asiu napisałam do Ciebie, tu na forum dwa dni temu, ale komp mi się zawiesił i wszystko skasowało się 🙁 . Nie napisze już tego samego niestety. A było chyba dość pozytywne. Dziś tak się nie czuję. Przykro mi jak czytam Twoje słowa, bo wiem jak to boli. Czy trwałych i pozytywnych relacji można się nauczyć? Na pewno można coś zmienić, zastanowić się co mówimy innym ludziom, jaki przekaz niewerbalny wysyłamy. Myślę, że takie rzeczy sa do zrobienia- o to byłaby jakaś konstruktywna namiastka.

    Poczucie czy jestem gorsza czy lepsza od innych jest przykre i bardzo obciażające, ale nie jesteś wstanie określić czy tak jest faktycznie. Czy da rady to zmierzyć? Kto jest w czymś lepszy a kto w czymś innym? Czy samo porównywanie sie z innymi jest dobrym kryterium. Przecież każdy nas jedyny i unikatowy dysponujący indywidualnym zestawem cech i zasobu sił wewnętrznych. Może różnimy się tylko tym, ze niektórzy wierzą, ze z małych rzeczy mogą zrobić duże i niewiele potrzebują aby coś zrobić. Może łatwiej wierzą we własne umiejętności.Nie wiem. Sama ostatnio nie mam sił i determinacji aby brnąć do przodu mimo poczucia, ze to nie wyjdzie. Bo znowu niestety się przekonałam, że sama otwartość i zabieganie o kontakt nie wystarczy. Nie wiem na czym polega utrzymanie trwałych relacji, które zaczynają się dobrze,jest otwartość z dwóch stron, sa to potencjalnie wartościowe osoby. A jednak w moim przypadku one znikają, usuwają się i zapominają. A ja czuję się opuszczona i rozczarowana, nawet nie nimi, ale losem, sytuacja. I znowu, i znowu. Lepiej więcej nie próbować, bo coraz mocniej boli……

    Wiem, te maski przed światem, zakładane zależnie od sytuacji i też uważam, że odsłanianie wiąże się z ryzykiem. Dlatego warto przyjrzeć sie komu się odsłaniamy. Ja mam z tym straszny problem, nawet przed tymi których lubię i ufam.

    Coś pozytywnego- jednak trzeba próbować, ale zmieniające schematy zachowania i myślowe…..

     

Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 99)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.