Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 52)
  • Autor
    Wpisy
  • j.b
    Uczestnik
      Liczba postów: 54

      Witam, a jak można się z Tobą skontaktować?

      Kobieta 30 lat, też dolnośląskie.

      j.b
      Uczestnik
        Liczba postów: 54

        Moje sny łączy jeden motyw obecny w rozmaitych konfiguracjach i sceneriach. Motyw ciągłej ucieczki i/lub konieczności tłumaczenia się z czegoś. A im więcej tłumaczę się, tym bardziej się pogrążam. Towarzyszy mi w tych snach poczucie zagrożenia i bezradności, takie wrażenie, że jestem sama przeciwko wszystkim nie wiadomo z jakiego powodu i że jestem na przegranej pozycji, że moje argumenty są nieważne, że moje stanowisko jest skreślone, a ja poniosę wielką odpowiedzialność za jakieś drobne potknięcie. Że jestem bez szans.

         

        Nie radziłam sobie z pomocą rodzicom. Mama była bardzo mocno uzależniona od alkoholu. Ojciec był bezradny, ciągle kazał mi uspokajać matkę, porozmawiać z matką, ogarnąć matkę. A co ja mogłam. Zaniedbywała dom, zaniedbywała siebie, wszystkie moje prośby, groźby, starania miała gdzieś. Nie byłam w stanie w jakikolwiek sposób na nią wpłynąć, ani perswazją, ani siłą (wylewaniem jej wódki i awanturami o jej chlanie).  Poradniki dla osób DDA radzą, by nie brać nadmiernej odpowiedzialności za rodziców i zadbać o siebie. Tak też zrobiłam. Wyprowadziłam się, zajęłam się swoim życiem. A ona się dalej staczała. Sama byłam wykończona emocjonalnie i fizycznie stałym stresem, życiem wśród awantur, niestabilności finansowej, to życie było koszmarem, po którym wiele lat musiałam dochodzić do siebie. Dobra, nieważne.

        j.b
        Uczestnik
          Liczba postów: 54

          Święta minęły mi tak sobie. Usiłuję być osobą praktykującą religijnie choć sama nie wiem, czy to wszystko jest dla mnie naprawdę na poważnie, czy tylko szukam rozpaczliwie oparcia w jakiejś większej strukturze oraz pewnej stabilności, jaką ona oferuje – pewien kołowrót rytuałów, praktyk, dat. Ten swoisty porządek liturgiczny roku jest kojącą przeciwwagą dla chaosu dysfunkcyjnego domu rodzinnego.

           

          Pisałam powyższe z jakimś zamysłem – ale po drodze go zgubiłam, więc wpis pozostawiam bez konkluzji.

          j.b
          Uczestnik
            Liczba postów: 54

            Udało mi się to usunąć metodą „chałupniczą”. To jest robione po stronie przeglądarki nie serwera, więc będzie działać tylko do momentu przeładowania strony. Już mówię, jak to zrobić:

             

            1. Nie wiem, z jakiej przeglądarki korzystasz, ale każda ma coś w rodzaju takiego edytora źródła strony. W przypadku przeglądarki Microsoft Edge (wersja stacjonarna nie mobilna) nazywa się to „Wykonaj inspekcję” a wejdziesz w to klikając na stronę prawym przyciskiem myszy na stronie swojego profilu – tam, gdzie jest ten czarny baner.
            2. Po prawej stronie będziesz mieć różne elementy strony umieszczone w kontenerkach – DIV’ach. Jak najedziesz myszą na każdy z tych kontenerków to Ci się podświetli, który jest do czego.
            3. Nas interesuje DIV o nazwie FUSION FOOTER. Kliknij prawym przyciskiem myszy na niego i wybierz opcję DELETE ELEMENT
            4. Gotowe, będziesz mieć odsłonięte menu ze swoimi postami itd.
            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 1 miesiąc temu przez j.b.
            j.b
            Uczestnik
              Liczba postów: 54

              U mnie jest ta sama sytuacja 🙁 dołączam do prośby

              j.b
              Uczestnik
                Liczba postów: 54
                w odpowiedzi na: Tęsknota po terapii #485167

                Przeczytałam cały ten wątek i czytając go poryczałam się, jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej mądrości życiowej i umiejętności przekazywania jej w tak klarownej formie. To, co piszecie jest skarbnicą wiedzy i oby to forum nie wygasło jak inne fora, bo to byłaby wielka strata.

                Wracając do wątku, ponieważ autorze zbierasz opinie, i ja się wypowiem, choć naprawdę w porównaniu z tym, co inni tu już napisali, ja nic nowego już nie wniosę. Mogę jedynie powiedzieć, że na pewien sposób Cię rozumiem w tym Twoim poszukiwaniu ciepła, tej matczynej energii, jestem nawet w stanie Ci uwierzyć, że to nie ma podtekstu seksualnego (choć jak trafnie zauważył dda93, „Jedna sprawa to to, co świadomie deklarujemy, a druga to to, do czego w sposób nieświadomy możemy zmierzać. Ja bym sobie tak bezgranicznie w tej kwestii nie ufał. Bo zawsze mogą zadziałać u nas jakieś mechanizmy „w tle”, zwłaszcza gdy jesteśmy dodatkowo obciążeni bagażem DDA, AA czy np. SLAA. „). U mnie sprawa jest nieco bardziej klarowna, ponieważ odczuwam to samo do niektórych kobiet, co wynika z Twoich opisów, a jestem heteroseksualną kobietą. Opisywałam to w moich pierwszych postach na forum. Jeśli chcesz to poszperaj w moich postach, może znajdziesz coś dla siebie. Nie mam żadnych złotych rad, bo to trzeba po prostu „przeżuć, przetrawić i wydalić”. A proces ten może być długi. W moim przypadku wspierany lekturą wielu podobnych do mojego przypadków. Dlatego podaję moją sytuację jako jeden z takich przykładów – może znajdziesz dla siebie jakieś punkty odniesienia i będzie to dla Ciebie kolejny powód do upewnienia się, że to typowy schemat DDA. A dzięki temu będzie Ci może łatwiej odnaleźć się w tej sytuacji.

                • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 1 miesiąc temu przez j.b. Powód: zjadło akapit
                j.b
                Uczestnik
                  Liczba postów: 54

                  Pokuszę się o stwierdzenie, że „można wyjść z DDA, ale DDA nigdy nie wyjdzie z ciebie”. Nie wiem, czy utożsamiacie się z tym stwierdzeniem, mam nadzieję, że nie.

                  Bo ja już od lat funkcjonuję niby „normalnie”, tworzę zdrowe relacje, interakcje itd. Ale jednak są momenty, w których mój schemat dziecka niewidzialnego się uruchamia w sferze emocjonalnej. Czyli nawet jeśli zachowam się „normalnie/właściwie/odpowiednio/w sposób niezaburzony/ w sposób funkcjonalny” to i tak wewnątrz mnie jestem potem cała emocjonalnie rozwalona, rozmyślam o sytuacji, przeżywam ją wielokrotnie i zastanawiam się, jak mogłabym ją inaczej rozegrać.

                  Tak było też ostatnio. Pod koniec marca musiałam upomnieć się o opłaconą usługę. Usługę zakupiłam, opłaciłam, więc należała mi się. A mijały dni i firma mi jej nie włączała i nie włączała. Zwlekałam z upomnieniem się o nią w nadziei, że mają mały problem techniczny, albo że musi minąć jakiś tam czas od uruchomienia do wdrożenia jej u mnie, albo że osoba tym się zajmująca ma dużą kolejkę zadań i że może wkradło się jakieś opóźnienie. W końcu jednak minęło 28 dni marca + kilka dni lutego od zamówienia usługi (którą opłaciłam z góry już od marca a dalej nie miałam) i już musiałam zadzwonić. Zadzwoniłam więc do obsługi i uprzejmie poprosiłam o wyjaśnienie sprawy. Okazało się, że wystarczyło małe czary-mary ze strony mojego rozmówcy i usługa już była aktywna. Zazwyczaj byłabym zażenowana już tym, że komuś zawróciłam głowę, a przecież to była sprawa, którą oni zawinili, więc miałam pełne prawo się do nich zwrócić! Ale cóż. Tym razem postanowiłam również upomnieć się o to, by nie płacić za miesiąc, w którym usługi nie miałam. Oczywiście chcieli mnie spławić, że jak już mi włączyli w tych ostatnich trzech dniach to muszę zapłacić za marzec itd. Ale ja powiedziałam, że te 3 dni to mnie już nie zbawią i wolę by mi włączyli ten abonament od kwietnia i za cały miesiąc zapłacę. To się próbowali wykręcić, że już włączyli, to nie będą wyłączać, ale po kilku przekierowaniach z jednego działu do drugiego w końcu się okazało, że mogą to w równie prosty sposób jak włączyli, wyłączyć i dogadałam się, że będę mieć ten abonament od kwietnia. No i niby ok. Dlaczego miałabym płacić za coś, z czego nie zdołałam skorzystać przez ich niechlujstwo? Ale ja tak strasznie przeżywam i analizuję tę sytuację, po co w ogóle już się tym zajmowałam itd. Po prostu frajerstwo mentalne się we mnie odzywa – lepiej cicho siedź, niech cię golą za darmo a ty się ciesz.  Jak ja nie lubię tej mentalności w sobie, tej zahukanej trzęsącej się galaretki…

                  j.b
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 54

                    Śniło mi się, że byłam pierwszy dzień w nowej pracy. Nowe koleżanki zdziwiły się, gdy dowiedziały się, że mam już 29 lat (one miały 23). Pomyślałam, że chyba jakimś cudem musiały przeczytać moje CV i to dlatego myślały, że jestem młodsza. Bo miałam wrażenie, że z mojego CV wynikał poziom wykształcenia i doświadczenia zawodowego przeciętnej 22 – latki.

                    j.b
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 54

                      Ale już dokładnie przemyślałam oraz skonsultowałam sprawę, tak, że już nieaktualne 🙂

                      No nieźle a ja dopiero się rozkręcałem 😉

                      A tak serio wpis w tym wątku przyniòsł mi taką autorefleksję a co za tym idzie pomògł mi w zobaczeniu jak łatwo jest komuś coś ukazywać (np. zalety terapii) a jednocześnie złapałem się na tym, że sam po 1.5 roku terapii zrezygnowałem i pòki co nie wròciłem. Zgodnie z zasadą łatwo jest komuś radzić a samemu nie wdrażam (nie oznacza to, że to co napisałem nie ma wartości, ale bardziej, że sam z tego nie korzystam w tym momencie) 🤭

                      Tak przy okazji to taki mały kolejny dowòd, że czasami jest nam potrzebny drugi człowiek w tym momencie Ty dzięki czemu coś  zobaczyłem,  do czegoś zainspirowałem.

                      Tak będę chciał się za to zabrać, bo jeszcze sporo i u mnie do przepracowania zwłaszcza, że powody przerwania terapii nie są tak oczywiste gdy tak się nad tym zastanowiłem.

                      Życzę sił i umiejętności patrzenia z ròżnych perspektyw na tą samą sprawę

                       

                       

                      To mi bardzo miło, że coś w moim wątku mogło Cię skłonić do przemyśleń. Dla mnie to też bardzo cenne, że mogę czytać tutejsze wątki – starsze jak i nowsze – i wyciągam dla siebie dużo inspiracji i punktów widzenia.

                      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 3 miesięcy temu przez j.b.
                      j.b
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 54

                        I jeżeli przyjmiemy to za fakt możemy postawić kolejną, że izolowanie jest samo napędzającym się kołem.

                        To prawda.

                        Już na koniec możesz powiedzieć tutaj co Cię zewnętrznego odpycha od grupy?

                        Nie mogę pisać o konkretach wspomnianej sytuacji, bo zobowiązuje mnie do tego kontrakt grupy. Ale już dokładnie przemyślałam oraz skonsultowałam sprawę, tak, że już nieaktualne 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 52)