Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądasz 10 wpisów - od 781 do 790 (z 830)
  • Autor
    Wpisy
  • Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Just a girl.

    Zauważyłem, że użyłaś porównania do wierzchołka góry. Że na nim stoisz. Jeśli już się tam z wysiłkiem wdrapałaś, rozejrzałaś po okolicy, wypatrzyłaś miejsce, do którego chcesz dotrzeć, to teraz pozostała Ci tylko droga w dół. Na piękne zielone niziny, na których mieszkają szczęśliwi ludzie. Droga wcale nie jest łatwa, ale mimo wszystko schodzi się raźniej. Nabrałaś już sił, więc ruszaj:)

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Just a Girl:
    Życzę Ci powodzenia na drodze do Nowej, Mądrzejszej i Silniejszej siebie. Bardzo rozsądna z Ciebie dziewczyna, więc wierzę mocno, że dasz radę:))

    Jakieś doraźne wsparcie może jednak się przydać w chwilach wahań nastrojów, gdyby się takie zdarzyły. Czy będziesz miała przez te 3 miesiące takie wsparcie u dziewczyn, a one u Ciebie? To jednak ważne, żeby móc choćby o drobnych sukcesach informować kogoś kto zrozumie.

    Poczucie straty też jest zrozumiałe kiedy rozstajemy się z życzliwymi ludźmi, z którymi na dodatek łączą nas tak intymne przeżycia. Trzeba sobie powiedzieć, że zadanie zostało wykonane. A przecież nie znikacie sobie z pola widzenia na zawsze.

    Indywidualną konsultację już sobie umówiłem. Jak wspominałem, ciągnie mnie jednak do tego doświadczenia, które właśnie zakończyłaś. Chyba nawet terapeuta nie daje takiego poczucia bycia rozumianym, jakie potrafi dać grupa os?b o podobnych przeżyciach. Tak więc idę za pierwszym ciosem.

    Dziękuję Ci za wizję:)) Jest bardziej profesjonalna niż moja, bo nie warunkują jej żadne kwiaty na drzewach:))

    Pozdrawiam:)

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Do: Kociks

    Nie chcę tutaj pisać o tym, jak było w związkach, bo to są wciąż bolesne i nieprzepracowane przeze mnie sprawy. Wybieram się na terapie i tam najpierw chcę spróbować to poukładać. Mogę tylko powiedzieć, że nie zrozumiesz jego pokręconego sposobu myślenia. Zrozum za to, że on jest chory i możecie w tym błędnym kole kręcić się przez lata, szukając bezskutecznie rozwiązania. Mnie do zmiany postawu skłoniło między innymi to, że zostałem sam. Nie wiem jednak, czy samotność pomaga każdemu. Poza tym miałem silną wewnętrzną potrzebę zmiany.

    W tym zgadzam się z flashback, ja też nie usłyszałem, że potrzebna mi/nam terapia. Z tym że ja bardzo jej (terapii) pragnąłem i sam do niej namawiałem, nie znajdując jednak zrozumienia.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    W głąb… miało być:)

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    W głąb… miał być:)

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Wgłąb siebie, jak najbardziej:) Ale najlepiej z fachowym przewodnikiem. Moje zaglądanie „w siebie” przyniosło mi wiele przemyśleń, ale mało zmian w życiu. Zacząłem tu pisać, bo czuję się bezradny, szukam pomocy, chcę wstąpić do grupy terapeutycznej (myślałem, że wszystkie działają wg 12 kroków).

    Zgadzam się jednak co do jakiejś „współmyślności” DDA. Czułem to też na tym jedynym spotkaniu.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Jak wspominałem, przechodziłem tylko indywidualną terapię, była nastawiona na ratowanie związku – nie uratowała, ale podsunęła mi sporo przemyśleń na własny temat. Tematyką DDA we własnym kontekście zainteresowałem się niedługo przed rozpoczęciem pisania tutaj. Wcześniej tylko coś słyszałem. Nie przeczytałem żadnej fachowej książki.

    Tak więc piszę tylko o swoim doświadczeniu, co dowodzi, że idea DDA nie jest bzdurą, skoro wystarczy pisać o sobie i wychodzi się na znawcę tematu. To dowód na to, że jest to idea wzięta z samego życia.

    Nigdy bym się nie ośmielił doradzać Ci w medytacji:) Jest dużo literatury na ten temat. Wydaje mi się tylko, że można zacząć od spokojnego uważnego oddychania:)

    Wdech… wydech… itd.:))

    Ale świetnie, że myślisz o jodze i medytacji:)) Nieźle trafiłem:))

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Znam osoby, które tworzyły, a raczej próbowały tworzyć, związek z podobną osobą. To były osoby, które próbowały tworzyć związek ze mną. Dziś żal mi tych osób i siebie samego w tych „związkach”. Nic z tego nie wyszło, choć zapewne mieliśmy szanse. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, jak wiele bólu sprawiałem, działając jakoby w obronie swoich „wartości”. Nie sądzę, aby Twój chłopak zdobył się na podobną autorefleksję, mając Cię cały czas przy sobie. Tu potrzeba leczenia. Uznaj to, że on ma problem i pogadaj ze specjalistami (terapeutami), może doradzą jak do niego dotrzeć. Na forum jednak ich nie znajdziesz.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Do Just a Girl.

    Zapomniałem dodać, że taka potrzeba kontroli i strach, o których piszesz na pewno objawiają się napięciami ciała. Czasami pracę nad psychiką można wesprzeć pracą z ciałem. Przedwczoraj pewna koleżanka żartobliwie pogroziła mi palcem, bym jej nie denerwował, bo jest właśnie doskonale zrelaksowana po zajęciach jogi. Nie każdemu odpowiada joga, ale są i taniec (nawet terapie taneczne), i masaże, nawet po basenie czuję się odprężony. Może warto spróbować:)

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 840

    Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, w co wierzę. Jednak obawiałbym się zrezygnować z założenia, że poza czystym rozumem istnieje coś więcej – przynajmniej „załóżmy”, że Bóg istnieje;) . Czułbym się wtedy zbyt samotny na świecie. Czym natomiast jest to „coś więcej”, tego już nie potrafię sprecyzować. Nie wykluczam nawet tego, że jest to stan idealnie zrównoważonego poziomu hormonów i neuroprzekaźników w mózgu, który da nam poczucie absolutnego szczęścia. Troszkę próbowałem medytacji i ćwiczeń oddechowych i mogę stwierdzić, że podczas takich praktyk czasami pojawia się coś w rodzaju „dotknięcia” Nieznanego. Oczywiście niektórzy mogą te doświadczenia uznać tylko za aberracje hiperwentylowanego mózgu. Jednak dobroczynny wpływ medytacji na zdrowie chyba nie jest kwestionowany i nauka go potwierdza. Medytacja to jednak praktyka, ćwiczenia, nie ma wiele wspólnego z wiarą.

    Co do samej wiary, to nie jestem praktykującym katolikiem, chociaż wśród takiej tradycji dorastałem i wciąż często zwracam się w myślach z jakąś prośbą do tak rozumianego Boga. Zarazem jednak dostrzegam w moim postępowaniu jakiś dysonans, bo obawiam się, że ten Wszechmocny Bóg Ojciec ukarze mnie, jeśli nie będę postępował wg Jego zasad, jeśli nie będę „grzeczny”. Dlatego też wydaje mi się, że koncepcja Boga Ojca może dla chrześcijańskiego DDA stanowić pewien problem nawet intelektualnej czy pojęciowej natury. Najczęściej DDA został dawno temu zdradzony przez ziemskiego „małego boga” ojca, a tu nagle ma w pełni zufać innemu Tacie…

    Tak więc staram się nie przywiązywać do tego boskiego „ojcostwa”, ale wiary w „coś więcej” nie porzucam:)

    Zaciekawiłaś mnie wyznaniem, że nie wierzysz. Czy na terapii nie odwołujecie się do jakiejś dobrej siły opiekuńczej. Czy nie musieliście wyznać/przyznać, że sami nie poradzicie sobie z problemem? To chyba podstawa terapii w trybie 12 kroków. Czy Twoja grupowa terapia odbywa się w tym nurcie?

    Pozdrawiam:)
    i uwaga z pisaniem w pracy:)

Przeglądasz 10 wpisów - od 781 do 790 (z 830)