Historia Norberta

//Historia Norberta

Historia Norberta

Witam wszystkich serdecznie. Jestem Norbert i mam 21 lat. Jestem DDA.

Moje życie to pasmo porażek i niepowodzeń, przeplatanych drobniutkimi sukcesami. Gdyby ich nie było, prawdopodobnie już dzisiaj bym nie napisał tego listu, a spoczywałbym ileś metrów pod ziemią.
Problemy alkoholowe w mojej rodzinie były odkąd tylko pamiętam. Ojciec prosto z pracy zaglądał do baru i stamtąd w stanie upojenia alkoholowego wracał do domu. Często zdarzały się sytuacje, że wracał nieprzytomny z baru.

Zachowywał się różnie, parę razy uderzył mnie. Zamiast znęcania się fizycznego, praktykował znęcanie się psychiczne. Chodził za mną pod wpływem alkoholu i dokuczał. Nie pomagały prośby, aby przestał. Dopiero solidna kłótnia i zamknięcie drzwi od pokoju na klucz, spowodowało, że się odczepiał i odchodził.

Bardzo szybko zacząłem uciekać w sensie psychicznym do nauki. Przez całe gimnazjum i liceum byłem jednym z lepszych uczniów. Nie miałem kolegów i tym bardziej przyjaciół. Wielokrotnie naśmiewano się ze mnie, że nie piję alkoholu, podczas gdy inni pili na potęgę. Codziennie słyszałem o nowych rekordach alkoholowych kolegów, a nie chciałem o tym w ogóle słuchać.

Parę razy planowałem ucieczkę z domu, byłem jednak zbyt słaby, żeby coś takiego zrobić. Raz nawet miałem zamiar wyjść z domu i nie wrócić.

Odkąd tylko pamiętam, nie opuszczał mnie stres. Dzisiaj mam 21 lat, siwieję i wyglądam na człowieka o 5-6 lat starszego. W wieku bodajże 14 lat, zacząłem się jąkać. Nie mogłem normalnie wypowiedzieć swojego imienia i nazwiska. Było mi tak głupio z tego powodu, taki wstyd mnie ogarniał. Wszyscy się ze mnie śmiali.

Zycie mnie nie oszczędzało. Im byłem starszy, tym rodzice coraz więcej ode mnie wymagali. Nie zastanawiali się, czy właściwie jest mi dobrze, co chcę w życiu robić. Fakt, iż zaczęliśmy się wszyscy od siebie oddalać spowodował to, iż zostałem sam ze swoimi problemami.

W 2004 roku przeprowadziliśmy się na wieś. Tam już całkowicie się od siebie oddaliliśmy. Każdy ma swój pokój, nawet mama i tata.

Dzisiaj jestem sam. Planuję wyprowadzkę z rodzinnego domu, bo sytuacja z roku na rok staje się coraz gorsza.
Od przeszło 5 lat jestem w depresji, moje marzenia prysły, nie umiem sobie znaleźć miejsca. Pracowałem w kilku miejscach i wszędzie traktowali mnie jak ścierwo, więc nie mogłem wytrzymać psychicznie.

Mając 19 lat, wyprowadziłem się z domu, na studia. To był najpiękniejszy rok w całym moim życiu. Niestety zmuszony byłem zrezygnować z tego kierunku i poszedłem na inny, ale już zaocznie.

Znowu zostałem sam – nie mogę nawiązać z ludźmi ze studiów żadnego kontaktu. Większość z nich to imprezowicze, którzy chwalą się, ile potrafią wypić piwa/wódki/wina.

Tak jak wspomniałem, jestem sam i nie umiem zbudować bliższej relacji z żadną dziewczyną ani kobietą. Z resztą która chciałaby takiego nudziarza.

Czasami zasypiam i pragnę, aby więcej się nie obudzić, a każdy następny dzień tylko pogłębia moją depresję. Znikąd ratunku, każdy mi tylko powtarza – nie łam się. Tak bardzo pragnę szczęścia i pracy o której marzę, a zamiast tego dostaję tylko kolejne porcje przykrości do przełknięcia.

To by było na tyle. Dla DDA nie mam żadnych rad. Może mi się kiedyś uda.

2014-12-11T16:30:29+00:00 Styczeń 25th, 2011|DDA o sobie|